<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359</id><updated>2012-02-28T17:22:15.391+01:00</updated><category term='odwieczna walka dobra i zła'/><category term='o'/><category term='autopojazd'/><category term='sarkazm'/><title type='text'>bezpretensji</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>76</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-4177375607099498842</id><published>2012-02-26T20:03:00.006+01:00</published><updated>2012-02-26T22:24:15.986+01:00</updated><title type='text'>paczka</title><content type='html'>Zawsze chciałam mieć paczkę, ale o to ciężko, gdy się ciągle przeprowadzasz. Gdy miałam kilkanaście lat marzyłam o tym, żeby mieć koleżanki "z bloku". Wygrzewanie się popołudniami na osiedlowych ławkach jawiło mi się pełnią szczęścia. Kumpele w zdartych adidasach, pękające łupinki ziarek słonecznika, blokowe sztamy i konflikty, rzucanie w okno kamykami i niekończące się rozmowy na stacjonarnym- tak wyglądało wtedy dla mnie idealne życie, którym nigdy nie udało mi się żyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście miałam znajomych i ludzi, o których myślałam w kategorii przyjaciół. Był nawet moment, gdy miałam ich naprawdę wielu. Z reguły jednak wplątywałam się w kumplowskie relacje w których zawsze byłam czyimś wasalem. Moje koleżanki były ode mnie ładniejsze, bardziej wyszczekane i zdecydowanie bardziej bezkompromisowe w korzystaniu z życia. W amerykańskich komediach w kręgu highschool'owych przyjaciółeczek jest zawsze jedna brzydka (albo otyła). Ja byłam chłopczycą wśród wydelikaconych panien, dziewczyną, która pluje najdalej i beka najgłośniej. Z drugiej strony nie uczyłam się tak dobrze jak koleżanki (choć czytałam dużo i uważałam, że jestem najmądrzejsza), wracałam do domu o północy, a mama często mi "nie pozwalała". Zawsze jakoś niżej w hierarchii. Dla innych byłam spoko, bo bujałam się z popularnymi dziewczynami, wygolone kuriozum w świecie licealnych roszad. Widzę to bardzo wyraźnie z perspektywy czasu i żałuję, że wtedy miałam bardziej zamglone spojrzenie na świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paradoksalnie, właśnie teraz, kiedy mieszkam kilkaset kilometrów od osiedli, na których kiedyś tak opętańczo chciałam rządzić-  mam swoją paczkę. Mam przyjaciółki jak z girlsbandu- każda w innym kształcie, jedna chuda jak konik polny, inna o biuście obfitym i miękkim. Mam histeryczki i racjonalistki, blondynki i brunetki, z tatuażami i o czystej, alabastrowej skórze. To dzięki nim czuję, że stoję na ziemi pewnie, bo wystarczy jedna wiadomość, a w moim portfelu materializuje się stówka i mam co jeść. Pamiętam, jak rok temu przepłakałam tydzień i z tej rozpaczy nie myłam się, nie mówiąc o prowadzeniu normalnego życia. One przywoziły mi obiady, zmuszały do kąpieli, racjonalizowały fakty i wreszcie wypiły ze mną tyle wódki, że na prawdę przestało boleć. Są inne, niż kobiety, które znałam do tej pory. Niezależne intelektualnie, wyraziste, inspirujące. Nie obrażają się, nie zazdroszczą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj miałyśmy zjeść razem obiad u jednej z nich. Niestety piekarnik się popsuł i wszyscy wylądowaliśmy u mnie. Byłam wściekła, bo nie miałam wystarczającej ilości szkła i krzeseł. Wiedziałam, że potem będę sprzątać mieszkanie przez kilka godzin. Ale gdy usiadłam u szczytu stołu i podkuliłam nogi, spojrzałam na nie. Śmiały się, przytulały się do swoich facetów, popijały wódkę winem, mówiły z ustami pełnymi wege żarcia. Patrzyłam na to wszystko i pomyślałam: to jest szczęście. Piliśmy bordeaux ze szklanek, w tle stała meblościanka w kolorze kupy, a ja mimo to pękałam z radości, że udało mi się przyłapać ten moment. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy czuję, że jest mi komfortowo albo po prostu dobrze, mam w zwyczaju mówić: mogłabym tak umrzeć. &lt;br /&gt;Wczoraj po raz pierwszy pomyślałam: nie chcę nigdy umierać. jest spoko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/jXPMhqubN50" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-4177375607099498842?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/4177375607099498842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=4177375607099498842' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4177375607099498842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4177375607099498842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2012/02/paczka.html' title='paczka'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/jXPMhqubN50/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-3310095237395979315</id><published>2012-02-08T12:37:00.000+01:00</published><updated>2012-02-08T12:38:17.165+01:00</updated><title type='text'>japy, mordy i 23 lata</title><content type='html'>Japy i mordy, ciągle te same. Ostatnio nie wychodzę z domu wcale, w zainteresowania powinnam sobie wpisać: koc i miękki fotel. Do tego moja fizjologia rozpycha mnie od środka flegmą, gęstą chorą śliną i pulsującym sercem w nasadzie nosa. Nic dziwnego, że niezbyt chętnie pojawiam się na warszawskich rautach. W zeszłym tygodniu zmieniłam zdanie (po krótkiej wojence z chłopcem, co chciał bardziej, podczas gdy ja chciałam mniej) i poszliśmy do kulturalnej na koncert. Wiedziałam co się święci, więc przygotowałam staranny makijaż (highlight: sztuczny pieprzyk), wyciągnęłam najbardziej ekstrawagancki sweter o fakturze mopa Viledy, wpięłam ciężkie kolczyki w tunele. We wnętrzu nie zdjęłam czapki, bo- jak już mówiłam- dokładnie wiedziałam jak będzie. &lt;br /&gt;Japy i mordy. Wszyscy patrzą na wszystkich. Niby chodzi o muzykę, o alternatywny spleen powrotów do lat 90., ale tak naprawdę ważna jest obczajka. Na wejściu słyszę, że ładne mam te kolczyki. Dziewczyny oceniają się, oglądają stylizacje i przestrzeń klubu zamienia się w jeden wielki blog modowy. Dominuje bordowa szminka, rozjaśniane włosy, krótkie czupryny, sztyblety. Kojarzę większość twarzy- z planu b, z powiśla, z placu zabaw, nawet z jadłodajni i mam dreszcze. Ze smutkiem obserwuję, że wszystkie laski mają ode mnie nieco staranniejszy makijaż i ładniej ułożone włosy, szczuplejszą sylwetki i w ogóle jakoś tak  im lepiej we wszystkim. &lt;br /&gt;Chłopcy nie są gorsi. Przeczesują włosy, co ma się wtajemniczonym kojarzyć z Jamesem Deanem. Artystka pojękuje, ludzie na siebie patrzą. Rozglądają się, czy na sali nie ma przypadkiem kogoś, z kim już spali i kogo raczej głupio ponownie spotkać. Szukają również wzrokiem tych, z którymi jeszcze nie spali, ale byłoby całkiem miło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja zastanawiam się, jakie ja w tym wszystkim mam miejsce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ja też jestem japą. Chyba tak. Ja też czuję to niewytłumaczone ssanie, żeby się odpicować przed wyjściem na jedno piwo na plac zbawiciela i gapię się na cudze legginsy. To straszne. To takie puściutkie, a z drugiej strony, jak utrzymać idealny balans? Jak być całkiem mądrą ale nie przeintelektualizowaną i sztuczną? Jak być zadbaną, ale jednak ciągle trochę rebelią? Jak szydzić (a nie dajcie się zwieść mojemu cieplutkiemu blogowaniu, zdarza mi się to często!) i jednocześnie nie być w tym śmieszną? Jak mieć wizerunek (bo przecież lubię go mieć!), ale chować coś pod nim? Pracuję teraz w bardzo komercyjnej firmie przy bardzo komercyjnych projektach, o których potem internauci piszą: „co za gówno, świat się kończy”.  To mi daje pieniądze, ale też konfunduje. Ja to kiepski mainstream czy jednak jakiś tam potencjał?&lt;br /&gt;W sobotę kończę 23 lata i coś czuję, że to dopiero początek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-3310095237395979315?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/3310095237395979315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=3310095237395979315' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3310095237395979315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3310095237395979315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2012/02/japy-mordy-i-23-lata.html' title='japy, mordy i 23 lata'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-6315997902555648934</id><published>2012-01-08T22:06:00.004+01:00</published><updated>2012-01-08T23:14:54.600+01:00</updated><title type='text'>zwierzenia w internecie zawsze są żenujące</title><content type='html'>Cóż, powiedzieć, że zaniedbałam pisanie to mało. Nie pamiętam, kiedy ostatnio grzebanie w edytorze tekstu kończyło się happy endem. Paradoksalnie- nie piszę, żeby móc żyć z pisania. Zmieniłam w swoim życiu wszystko; wyjęłam mój pretensjonalny kolczyk znad warg (i tak go kochałam), ostrzygłam się (styl: wojenna sierota), porzuciłam studia i zmieniłam pracę. "Ucz się pilnie jak Mickiewicz w Wilnie", słyszałam to w rodzinnym domu po każdym kęsie pieroga. Walka o niezależność to bitwa 24/7, więc nic dziwnego, że jakoś nie chciało mi się pisać kiepawych historyjek, skoro nawet nie bardzo miałam czas się wzruszyć. Parę walk wygrałam, mam pas federacji zapierdol i kilka pucharów na koncie. Porzuciłam gastronomię- i mam nadzieję, że do suki nigdy nie wrócę. Moja nowa praca również gwarantuje mi stały kontakt z wszelkiej maści pojebami, co dość dobrze mi służy. W redakcji jestem postrzegana jako nerd i mam jakoś ochotę utrwalać ten wizerunek, kupować sobie koszulki z robotami, hodować białe czubki na pryszczach, prenumerować "Detektywa". Przede wszystkim jednak, pierwszy raz w życiu wiem, że mogę wszystko- dlatego postanowiłam startować do pewnej łódzkiej uczelni i rozwijać się jako- pierwszy raz w życiu używam tego słowa wobec siebie!- pisarka. Modlę się, żeby ten mój podobno talent nie był żadną ściemą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oprócz tego przeżyłam zaręczyny w sylwestra (M. z łatwością uklękł, gorzej mu szło ze wstaniem), zajmuję głupkowatymi czynnościami typu malowanie paznokcie i oglądanie seriali (The Wire to scenopisarskie mistrzostwo), zmieniam nawyki (coraz mniej palę, coraz wcześniej wstaję), re-aranżuję przestrzeń na Polnej bo już niedługo wprowadza się do mnie M. i będziemy prowadzić słodki żywot mieszczańskiej parki. Coraz odważniej planuję swoje tatuaże, a to chyba oznacza, że już zupełnie wiem, czego chcę od życia. No i tego bloga ogarniam wreszcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gęba aktualizacja- najmniej symetryczna japa na ziemi &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-qIRvxZM4j0A/TwoUf4V9IpI/AAAAAAAAAQE/YqeLx3aeLDg/s1600/picture_15.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-qIRvxZM4j0A/TwoUf4V9IpI/AAAAAAAAAQE/YqeLx3aeLDg/s320/picture_15.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695387216696386194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-6315997902555648934?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/6315997902555648934/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=6315997902555648934' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6315997902555648934'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6315997902555648934'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2012/01/zwierzenia-w-internecie-zawsze-sa.html' title='zwierzenia w internecie zawsze są żenujące'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-qIRvxZM4j0A/TwoUf4V9IpI/AAAAAAAAAQE/YqeLx3aeLDg/s72-c/picture_15.png' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-3110539989744142953</id><published>2011-09-07T15:28:00.004+02:00</published><updated>2011-09-09T13:47:34.487+02:00</updated><title type='text'>życie I</title><content type='html'>Trzy miesiące temu dostałam drugi dom. Na bielanach mam już własne klapki kubota, klon mojej  kosmetyczki, maszynkę do golenia i szczoteczkę. Na nazwisko mam Nadzieja, sypiam w koszulce z nadrukiem "wiara", a w tym wszystkim generalnie chodzi o miłość, więc mam życie trochę jak z biblii. W tym czasie prowadziłam skromny tryb życia, raz dziennie jedno piwo marki Perła i dieta oparta o dary natury. Prawdopodobnie nigdy więcej w życiu nie zjem już cukinii. Szczególnie placków z cukinii, które jadłam codziennie przez dobre dwa tygodnie.  &lt;br /&gt;Gdy jestem zakochana, jestem w szczególny sposób leniwa, więc zupełnie nie miałam ochoty szukać nowej pracy. To stąd ta cukinia, stąd też nie miałam internetu przez miesiąc (zaległe faktury), stąd w końcu długi, które teraz metodycznie spłacam. Z bólem serca musiałam się zdecydować powrót do gastrobranży. Pracuję w modnym lokalu (najmodniejszym?) przy moście Poniatowskiego i mam w związku z tym dużo różnych intrygujących ploteczek o celebrytach oraz kilka spostrzeżeń natury antropologicznej, które na pewno w jakiś przyjemny sposób spożytkuję. Pracuję nocami, więc zdarza mi się spać do 16.00. Nie sprzyja to niczemu. Nie jestem wyspana, nie jestem specjalnie ładna w związku z powyższym, rzadko robię pranie i nie dbam tak, jak powinnam o najbliższych. Dzięki napiwkom mam jednak na chleb i karmę dla kota, więc nie narzekam. Bieda idealnie zsynchronizowała się z zakazem kupowania ciuchów i kosmetyków, jaki nałożyłam na siebie w maju. Myślę, że wiem wiele o survivalu w Warszawie i mam twarde dowody, że można być classy nawet wtedy, gdy w domu przez tydzień nie ma papieru toaletowego. &lt;br /&gt;Oprócz tego myślę dużo o swoim życiu (gorzko) i o sobie (nic miłego). Słucham muzyki (raczej smutnej, często nudnej). Przez trzy miesiące zdążyłam się również zidentyfikować z kilkoma bohaterami kultury: Cartmanem z South Parku, Kelly z serialu Misfits, upośledzonym Bubbles'em z Trailer Park Boys oraz ze wszystkimi męskimi bohaterami Philipa Rotha. Dość bolesna konstatacja: blisko mi do 50-letnich, zgorzkniałych, perwersyjnych i rozerotyzowanych mężczyzn borykających się z porażkami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-3110539989744142953?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/3110539989744142953/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=3110539989744142953' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3110539989744142953'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3110539989744142953'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/09/zycie-i.html' title='życie I'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-5624430090610501410</id><published>2011-09-07T10:56:00.004+02:00</published><updated>2011-09-07T12:31:03.056+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o'/><title type='text'>dziewczyny III</title><content type='html'>M. to jedna z najbliższych mi dziewcząt. Studiujemy razem, a właściwie próbujemy nie dać się wyrzucić. Od trzech lat nasze losy splatają się w luźny warkocz. Obydwie dałyśmy się omotać chudym draniom, razem też lizałyśmy rany, zapijając ciepłą wódką wszystkie niezrealizowane obietnice. Czasem gdy na nią patrzę, myślę, że jest moim dokładnym, fizycznym zaprzeczeniem. Myślę, że nigdy nie mogłybyśmy się spodobać temu samemu mężczyźnie. M. ma nos tak mały, że gdyby go dokładnie przypudrować, całkiem by zniknął. Oczy- owszem, jak moje, duże, ale szeroko rozstawione, przez co jej twarzy bliżej raczej do azjatyckich proporcji niż do europejskiego kanonu piękna. M. to delikatna, dziewczęca sylwetka, ma więcej dokładnie tam, gdzie ja mam mniej i na odwrót. Do tego M. potrafi na te swoje wiotkie ciałko nałożyć cokolwiek i zawsze dobrze wyglądać. Lubi koronki, szyfony, cienkie materiały, przez które widać jej białą skórę, ale jednocześnie ogromne swetry, które nigdy nie były modne, w typie horroru, jakim babcie terroryzują wnuczęta. Zawsze mam dreszcze, gdy wymawia słowo "sztyblety" i gdy opowiada o swoich krawieckich planach. &lt;br /&gt;M. Jest rozhisteryzowaną fanką hiperbol i westchnięć, czasem roztacza wokół siebie aurę damy, czasem zupełnie odwrotnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwrotnie było w jedną z ostatnich niedziel. Odwiedziłam ją w pracy, bo obydwie dzielimy smutny barmański los. Miała na sobie koronkową, białą sukienkę ubrudzoną nieco kawą, kok upięty nisko nad karkiem i buciki z kokardkami. Siedziałyśmy na powietrzu, wbite w miękkie fotele i popijałyśmy napoje typu premium, ale na naszą kieszeń, bo na pracowniczej zniżce. Akurat, gdy rozmawiałyśmy o tym, jakie jesteśmy nieszczęśliwe, wokół nas rozsiadło się kilku chłopców. Każdy miał w ręku butelkę Królewskiego. O takich się mówi potocznie dresy, chociaż tamci akurat nosili koszulki polo i, zdecydowanie za krótkie jak na miejski obyczaj, spodenki. &lt;br /&gt;M. skrzyżowała nogi w stylu Grażyny Torbickiej i się zaczęło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy panowie, proszę opuścić to miejsce, to teren klubu, nie możecie tutaj tak po prostu siedzieć z własnymi piwami, do widzenia, nikt was tu nie chce, nie róbcie żadnych problemów. Z czego tak rechoczecie, kurwa, chyba jasno się wyraziłam? Co do mnie skaczesz, chojraku, kobietę umiesz obrażać, co, szukasz dymu to idź się  napierdalać z jakimś innym łysym brzydalem, a nie mi kurwa grozisz, zobaczymy jaki będziesz kozak jak przyjdą chłopaki z ochrony, masz równie małe jaja jak mózg, wypierdalaj stąd. A ty, skoro jesteś taki ogarnięty i mnie uspakajasz, to uspokój swoich kolesiów, pewnie ci robią pałę co noc i dlatego nie masz serca upomnieć, tobie też chuj w dupę, mnie to pierdoli co masz do powiedzenia, po prostu stąd kurwa idź, nie opowiadaj mi o tym, że mieszkasz tutaj od urodzenia, bo mnie to jebie, rozumiesz, idź stąd, jest tysiąc lepszych sposobów na zrobienie dymu, rozjebcie sobie coś na mieście, a nie mi głowę zawracacie. Jak chcesz mi jebnąć, to się nie krępuj, udowodnisz, jak masz małego, a my zadzwonimy po psy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra chłopaki, idziemy stąd. &lt;br /&gt;Wiesz co, mała? Ładna jesteś, ale chuj ci w dupę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. wzięła łyka napoju premium, poprawiła opadającą na skroń grzywkę. &lt;br /&gt;Wiesz co, Oluniu, ja myślę, że kiedyś naprawdę dostanę wpierdol.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-5624430090610501410?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/5624430090610501410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=5624430090610501410' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/5624430090610501410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/5624430090610501410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/09/dziewczyny-iii.html' title='dziewczyny III'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-3938590433417935625</id><published>2011-07-25T01:28:00.003+02:00</published><updated>2011-07-25T03:29:24.596+02:00</updated><title type='text'>gender/sex</title><content type='html'>Zawsze się naśmiewałam z dziewcząt. Bawiło mnie ich to wieczne rozedrganie, analizowanie godzinami randek i prostowanie włosów przed deszczem. Baby- myślałam o nich z niesmakiem, śmieszne istoty stworzone, by całymi dniami rozmawiać o mężczyznach. Na babskich wieczorkach byłam trochę z boku, nie umiałam porządnie plotkować i niewiele wiedziałam o błyszczykach. Miałam wrażenie, że gdy rozmawiam z facetami pijąc wódkę, ocieram się o prawdę, nawet jeśli plątały nam się języki i uciekały głoski. Dyskusje z dziewczynami przy fresco traktowałam co najwyżej jak ćwiczenia z retoryki. Przerażało mnie to, jak się porównują, jak dyskretnie oceniają fałdki pod bluzkami i rozmiar stanika. Zwierzały się sobie i puszyły jednocześnie, nawijały, aż pryskała ślina i nie potrafiły godzinami powiedzieć, o co im chodzi. &lt;br /&gt;Baby- tak mi szło przez myśli-wy, matki pustosłowia, kochanki hiperboli, córki próżności, ja wam pokażę bardziej od grocholisroli. I bekałam, przeklinałam, opowiadałam sprośne historie i piłam litry piwa zamiast kieliszka wina. Nie chciałam być kobietą taką, jak one, wolałam robić z siebie błazna niż zamienić się w orędowniczkę "buziaczków", "kozaczków" i "ślicznotek". Mogę przyznać z całą mocą, że nienawidziłam dziewczyn i uciekałam w męskie towarzystwo. &lt;br /&gt;Dopiero niedawno, gdy poznałam odpowiednie kobiety, zmieniłam zdanie. One wszystkie powinny sobie wpisać w zainteresowaniach: przesada i histeria, a mimo wszystko dogaduję się z nimi bez trudności. W gruncie rzeczy, gdy spotykamy się razem, robimy to, z czego sobie szydziłam: gadamy o facetach, porównujemy swoje cycki (tyle,że wszystkie mamy piękne) i opowiadamy o seksualnych porażkach. Z tą różnicą, że one są inspirujące, mają w życiu coś więcej, niż makijaże i sukienki i inwestują w siebie zamiast w kosmetyki. To dzięki nim przestałam się trochę bać tego całego dziewczyństwa i to dzięki nim kobiecość przestała mi się kojarzyć z obciachem. &lt;br /&gt;Piszę o tym dlatego, że nigdy nie czułam się bardziej babą niż teraz. Zakochałam się bardzo poważnie, na dodatek w człowieku dość trudnym i introwertycznym. Nie ma nic wspólnego z łagodnymi i cieplusimi chłopczykami, w których gustowałam do tej pory. Im bardziej on jest męski, tym częściej trzepoczą mi rzęsy i wydymają wargi. Wpadam w panikę, gdy nie dostaję przez parę godzin smsa, zaczynam płakać szybciej, niż zdążę się zorientować. Robię wyrzuty (zupełnie jak moja matka- myślę po chwili) i jestem tak zazdrosna, że wyobrażam sobie rękoczyny. Sępię adorację, a gdy czuję, że choć przez chwilę mam jej za mało, wpadam w histerię. Czuję się jak te wszystkie moje koleżanki, wiecznie wystraszona i małostkowa, Pani Ała To Bolało, Pani Ej Weź. &lt;br /&gt;Jestem tylko dziewczyną i jak to one mają w zwyczaju, przejmuję się. Zupełnie nie wiem gdzie podziało się moje opanowanie i dystans, który tak sobie ceniłam. Nie czuję niczego wspólnego z archetypem kobiety zaradnej, takiej, co nie da sobie w kaszę dmuchać, tylko zakasuje rękawy i napierdala. Zmieniłam się w wystraszoną, czujną kobietkę z powieści dworskich, kruszynkę, co potrzebuje opiekuna i prosi o bluzę, gdy zimno, zamiast nosić ze sobą własną. Może to dlatego, że mi zależy jak nigdy wcześniej. Może jednak muszę sobie odbić lata, kiedy byłam bardziej synem niż córką? Te wszystkie dźwigania bez proszenia o pomoc, eksperymenty z wiertarką, rozrabianie z kolegami, dłubanie przy komputerach?0 Może mnie ta niezależność zmęczyła? Nie mam za chuja pojęcia, w każdym razie niezbyt komfortowo mi z tą dziewczyńską wrażliwością.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-3938590433417935625?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/3938590433417935625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=3938590433417935625' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3938590433417935625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3938590433417935625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/07/baby.html' title='gender/sex'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-2980245270818137386</id><published>2011-06-20T21:06:00.004+02:00</published><updated>2011-06-21T01:27:56.592+02:00</updated><title type='text'>pełnie</title><content type='html'>Przyjaźniłam się kiedyś z dziewczyną, której ojciec był dość osobliwym alkoholikiem. W dzień pedant i nadopiekuńczy ojciec, przed wyjściem do szkoły wkładał jej w dłoń szorstkim gestem dwa złote na drożdżówkę, a gdy wracała do domu, dzwonił do niej, by uprzedzić, co dziś zje na obiad. Lepił swoimi wielkimi dłońmi maleńkie, napompowane farszem pierożki, przystrajał schabowe szczypiorkiem i gotował zupy, których ona nigdy nie zjadała do końca, bo tak były treściwe. Dziewczyna ta- dajmy jej na imię Basia- nigdy nie musiała  sprzątać. Ojciec robił to lepiej i szybciej, przechadzał się po domu w samych slipach i świecąc wielkim, nadmuchanym brzuchem, odkurzał i poprawiał bibeloty w jej szafkach. Porządkował z czułą starannością (też kiedyś był buntownikiem) jej blackmetalowe płyty i układał pieszczochy w układzie od najmniejszej do największej. Taki był w dzień: kochający i zaradny,  fan wędkarstwa i obowiązkowy uczestnik wywiadówek. Nocami jednak, gdy Basia oglądała z bezmyślnością nastolatki MTV, on nakładał swoją wytartą, skórzaną kurtkę i wychodził. Był wtedy królem melin, wielkim i niebezpiecznym, z dumą prezentował swoje powięzienne tatuaże i opowiadał kompanom, jak to się stało, że chłopak z bogatej rodziny, chowany w kryształowej kołysce i karmiony mlekiem wzbogacanym opiłkami złota, skończył w brzydkim bloku obitym blachą falistą. Miał w życiorysie upadek, precedensowe małżeństwo z biedną dziewczyną i złoty ząb w pamiątce po bójce. Jego serce jednak, ukryte pod fałdkami tłuszczu, przeżywało z taką samą melancholią każdy ulepiony pierożek i każdą wypitą lufę. Zdarzało mu się wtedy płakać, a córka słyszała tylko cichy chlipanie zza ściany. Płakał dużo, bo za czymś tęsknił, przytulał się do kota i opowiadał mu o swoim miernym życiu, o chorobach, o remoncie łazienki, który planował od lat, o żonie, która przestała go słuchać. Najgorzej było z nim, gdy nadchodziła pełnia. Wył wtedy jak wilk do pełnego księżyca i pił ze swoim smutnym bratem. Brat- nieszczęśliwy człowiek sukcesu i wielkich pieniędzy, i on miał pod swoim tłuszczykiem serce, które bolało wszystko. Pili więc nocami i drgali pożądliwie otwierając kolejne butelki.  Pilnowali się nawzajem, rozwiązywali pętle, które sobie wiązali na szyjach, wyrywali z rąk kawałki szkła i żyletki i szorstko, po męsku, przytulali się, gdy nadchodził świt. I tak przez lata, każda pełnia przerywała porządki i gotowanie kolacji, Basia zostawała sama w domu i kwitowała to krótkim: &lt;br /&gt;przecież jest pełnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My też ostatnio piliśmy w pełnię. Ciepły wieczór i zimne piwa, na które nakładamy przezornie kapsle, bo to Pola Mokotowskie, a tam zdarzają się mandaty. Podszedł do nas chłopak, miał sztywne jak gałęzie dredy, złamany nos i kolczyki w uszach. Zapytał nas, czy jesteśmy jego przyjaciółmi. Był przerażony i zupełnie pijany. No więc nie, jesteśmy twoimi przyjaciółmi, poszukaj ich, bo tutaj na pewno ich nie ma, zabieraj te browary i odejdź. On się przejął, chociaż nie bardzo rozumiał, że próbujemy się go pozbyć, rozumiał jedno. Jest noc, a on jest sam, rzucony alkoholowym zewem gdzieś w środek parku, jest sam i to oznaczało również braki w posiadaniu: brak imienia, brak miejsca zamieszkania, braki w pamięci. Miał w oczach łzy i nie bardzo wiedziałam, czy jest niebezpieczny, czy wzruszający, nie wiedziałam, czy pozwolić mu się przytulić, czy uderzyć go butelką. Postanowiłyśmy z nim pogadać, a on, unosił się honorem, bał się litości, tak mówił, bał się tego, że uważamy go pajaca, który się nawinął i robi skecz za darmo. A oczy chodziły mu na boki, jakby szukał drogi ucieczki albo domu. Był tak smutny, że miałam ochotę przygarnąć go tak, jak przygarnia się bezdomne zwierze i to nie była litość, tylko jakiś bezwarunkowy odruch, podobny do tego, który nakazuje przechodniom zatrzymać się przy wypadku albo bójce. Proszę, nie zostawiajcie mnie, powtarzał to ciągle, nie idźcie sobie nigdzie, ja pójdę po chrust i rozpalę dla was ognisko, ale nie zostawiajcie mnie, bo wszystko skończone. Poszliśmy, zostawiliśmy go samego, i  czuję, że to był grzech. Zostawiliśmy go w pełni, w noc, w którą nie powinien nikt zostawać sam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-2980245270818137386?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/2980245270818137386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=2980245270818137386' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/2980245270818137386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/2980245270818137386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/06/penie.html' title='pełnie'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-4663660155746299664</id><published>2011-06-06T16:59:00.003+02:00</published><updated>2011-06-06T17:37:47.699+02:00</updated><title type='text'>dostałam coś od warszawy</title><content type='html'>Historie miłosne rozgrywają się wszędzie, ale wydaje mi się, że Warszawa to najmilsza ze scen. Wiedziały o tym niegrzeczne chłopaczki polskiej literatury- u nich scenariusz zawsze był ten sam. Młody, zdolny, ale nieudaczny, spotyka w SPATiFie śliczną studentkę. Wymieniają szybko szybko zdania. Jemu zależy na prędkim seksie w jakimś limitowanym przydziałem pokoiku, jej zaś na zachowaniu klasy. On udaje, że ona mu się nie podoba. Ona udaje, że go nie chce. Rozstają się, a potem temu biednemu chłopczykowi zostaje ściganie rąbka jej sukienki, łapanie za łokieć obcych kobiet, tylko dlatego, że mają podobny tyłek. Mijają się i mogą już nigdy się nie znaleźć, bo to miasto koincydencji, niepunktualnych tramwajów i sobowtórów. Tak było pięćdziesiąt lat temu i teraz też tak jest. Dlatego Warszawa jest idealna do zakochiwania się. W Krakowie wszyscy się znają albo pamiętają z widzenia, w stolicy można chodzić latami na te same koncerty i imprezy i nigdy się spotkać. On mnie szukał. &lt;br /&gt;Pokazywał znajomym moje zdjęcie i pytał, czy mnie znają, wypytywał o dziewczynę z charakterystycznym tatuażem na ramieniu. Teraz już wiemy, że zdarzało nam się stać kilka metrów od siebie. Znalazł mnie i to wcale nie jest tak oczywiste. Zabrał na wódkę- choć SPATiFu już nie ma. Teraz trzyma mnie mocno za łokieć. Życie to najlepsza literatura. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="425" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/NzT8lP141Vk" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-4663660155746299664?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/4663660155746299664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=4663660155746299664' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4663660155746299664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4663660155746299664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/06/dostaam-cos-od-warszawy.html' title='dostałam coś od warszawy'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/NzT8lP141Vk/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-2704344285597979030</id><published>2011-05-21T06:06:00.005+02:00</published><updated>2011-05-21T06:49:43.985+02:00</updated><title type='text'>odezwij się, nie wierzę w żaden koniec świata</title><content type='html'>Całe życie podglądam. Pamiętam, jak mieszkałam w swoim pierwszym mieszkaniu i przez lornetkę obserwowałam sąsiada. Miałam jedenaście lat i niewielkie pojęcie o tym, co ludzie potrafią robić przy odsłoniętych zasłonach. Mój sąsiad akurat robił niewiele; nerwowo poruszałam pokrętłem ostrości i widywałam tylko przebierającą się nerwowo brzydką postać. Był pokraczny, zdecydowanie. Oponki zamiast brzucha, ciało oblane tłuszczem jak jakąś smaczną czekoladą. W wizjerze mieniły mi się jego jasne, prawie białe chude ramiona i zapadnięta klatka. Kiedyś udało mi się skończyć odrabianie lekcji akurat w momencie, gdy nakładał spodnie od piżamy. To, o czym szeptały sobie konspiracyjnie moje koleżanki z klasy, okazało się być smutnym kawałkiem mięsa otulonym czarną plamą włosów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później podglądałam z poczuciem winy. Miałam wrażenie, że moja relacja z obiektem obserwacji jest zdecydowanie niesymetryczna. Mieszkałam w centrum mojego małego miasta i rozbierałam się przy odsłoniętych żaluzjach, bo było mi szkoda tych chłopców, których godzinami potrafiłam oglądać. Nie wiem, czy kiedyś widzieli mnie nago, wiem na pewno, że z dużą czułością zapraszali mnie na wódkę. &lt;br /&gt;Kiedy wyprowadziłam się do Warszawy, podglądanie stało się oczywistą rozrywką. Miałam podkradzioną lornetkę i dziesięciopiętrowy blok na przeciw moich okien do swojej dyspozycji. Wtedy poznałam- choć na odległość- pierwszą homoseksualną parę w swoim życiu. Na czwartym piętrze mieszkał też drobny alkoholik, którego ciężko mi było wytropić, bo widok na jego pokój zasłaniał mi stos niepotrzebnych przedmiotów, które chorobliwie zbierał. Miał trzy rowery i tyle mebli, że mógłby nimi umeblować pałac na cześć Gierka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Teraz jestem dość dorosła i coraz częściej widuję nagie postacie. Najważniejszy był moment, gdy kończyłam liceum. Spacerowałam z przyjaciółką po mieście, wiał silny wiatr, pogoda zwiastowała koniec świata i niskie ciśnienie. Patrzyłam po oknach kamienic, tam tylko czaiły się niewzruszone zasłonki i usychające kwiaty. Aż nagle, na pierwszym piętrze jednej z kamienic przy Pocztowej, zobaczyłam miłosną scenę. Obydwoje mieli więcej niż pół wieku na karku i zniszczone alkoholem ciała. Nie umiem zapomnieć tej sceny, jej drgających, obwisłych piersi, brązowawej od brudu bielizny i zwierzęcego dygotu ciała. Wyglądali razem jak dwa drgające kawałki mięsa, nic z romantyzmu, w który wtedy jeszcze wtedy wierzyłam, nic z miłości, której tak wtedy poklaskiwałam, tylko fizjologia podsycona paliwem denaturatu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Tam, gdzie pracuje, często wysiaduję paląc w oknie. Często zdarzało mi się obserwować okna od nas na skos. Zawsze na parapecie ten sam łokieć. Chłopak miał na oko dwadzieścia parę lat i niezbyt mądry wyraz twarzy. Najwyraźniej na głupkowatość łatwo podrywać; za jego nagimi, wątłymi plecami coraz pojawiały się nagie sylwetki dziewcząt. Pamiętam blondynkę o pięknych, symetrycznych piersiach i dziewczynę o związanych w kucyk włosach z zadartym nosem. &lt;br /&gt;    &lt;br /&gt;Im bardziej jestem smutna, tym częściej zadzieram głowę do góry. Na przystanku Kino Femina oślepiły mnie mnie białe piersi staruszki. Zamiatała swój balkon ubrana tylko w spódnicę, a sutkami prawie dotykała ziemi. Była zupełnie nieludzka. Nie umiałam jej porównać do piękności z rozkładówek, jej zniekształcone wiekiem ciało rzucone w krajobraz centrum miasta, wyglądało jak wątpliwa estetycznie grafika, a przecież wiem, że była prawdziwa, skoro te jej ramionka poruszały się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa dni później jechałam 520. Marszałkowska, maj, ludzie pachną trochę wiosną, trochę potem. Autobus stoi w korku i na początku wydawało mi się, że mi się śni kolejny perwersyjny sen, ale potem sylwetka drgnęła. Kobieta- mogłaby być Twoją matką, albo panią z banku- stała nago na swoim balkonie i łapała słońce. Miała brązową, spaloną UVB skórę, podobną trochę do cienkiej skórki kurczaka z rożna. Jej obłe kształty skojarzyły mi się trochę z Wenus z Milo. A była nagą Wenus z Marszałkowskiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-2704344285597979030?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/2704344285597979030/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=2704344285597979030' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/2704344285597979030'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/2704344285597979030'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/05/odezwij-sie-nie-wierze-w-zaden-koniec.html' title='odezwij się, nie wierzę w żaden koniec świata'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-775717013858648265</id><published>2011-05-19T22:38:00.002+02:00</published><updated>2011-05-19T22:51:05.382+02:00</updated><title type='text'>dziewczyny II</title><content type='html'>Byłam dziś w pracy i miałam potężnego kaca. Kace zdarzają mi się coraz częściej. Lubię ten stan, cierpię i wyobrażam sobie, że jestem męczennicą. Dzięki tej technice mam wrażenie, że każdy browar prowadzi mnie do świętości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzałam nogi na słońcu i rozmawiałam z P. o alkoholu. P. ma miękkie jak gąbka serce, w które wszystkie ciosy zanurzają się jak w masło. P. lubi też Warszawę nocą i lubi pić za jej zdrowie. Dziś jednak była zaniepokojona: &lt;br /&gt;- Wiesz, Oluniu, mam wrażenie, że mam coraz mniejszą odporność na alkohol. Ostatnio strasznie szybko się upijam, nawet nie zdążę się pobawić. Coś się złego dzieje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwiłam się nie na żarty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ale jak to, że niby jak szybko się upijasz? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-No, wystarczy pięć piw i jestem już podpita!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-775717013858648265?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/775717013858648265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=775717013858648265' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/775717013858648265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/775717013858648265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/05/dziewczyny-ii.html' title='dziewczyny II'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7786739182737348651</id><published>2011-05-18T14:53:00.005+02:00</published><updated>2011-05-18T16:20:24.696+02:00</updated><title type='text'>olunia i podryw</title><content type='html'>Oglądam swoje zdjęcia sprzed 4 lat i nie mogę uwierzyć, że to byłam ja. Podobny kolor włosów, również wyłupiaste oczy, ale buzia jak dolepiona z legitymacji dwunastolatki. Teraz mam sporo zmarszczek i blizny. Bardzo chciałabym najkrótszego nawet romansu, ale nie wiem, jak podrywa się z twarzą kobiety. Jak byłam nastolatką rzucałam spojrzenia smutnego psa i opowiadałam głupiutkie dowcipy i to działało, teraz przydałoby się odrobinę powagi. Przez dobrych 7 lat byłam w różnych stałych związkach i nie odnajduję się na rynku singli. Niby jestem zadowolona z bycia samą, mam całe łóżko dla siebie i nikt mnie z niczego nie rozlicza, z drugiej strony uwielbiam adorować i dbać. Więc jednak romansik. Dziewczyny uczą mnie podrywu, choć idzie trudno. Całe życie uważałam, że jestem raczej fajna niż ładna. Chłopcy mówili o mnie "to fajna laska", nie przypominam sobie za to żadnego "ona jest śliczna". Nie boli mnie to za specjalnie, bo mam poczucie, że wszystkie piersi obwisną i wszystkie skóry zwiotczeją, tylko styl pozostaje w tym wszystkim wieczny. Ja o swój bardzo skwapliwie walczę i myślę, że nieźle mi idzie. Najdziwniejsze jest to, że podobno mężczyźni się na mnie patrzą, tylko ja się nie rozglądam. Przyzwyczaiłam się do wlepiania na imprezach oczu w swoje stopy. Koleżanki mi mówią, że jestem pojebana i jak tak dalej pójdzie, faktycznie skończę sama w domu z 72 kotami. Teraz mam odrobić lekcje i rety, jak jest zabawnie! Kupiłam parę sukienek (to z potrzeby serca, w sumie jak wszystkie zakupy), częściej maluję paznokcie i staram się obserwować. Zawsze wolałam patrzeć na brzydkich ludzi niż na ładnych (łatwiej o rozsądną refleksję o brzydocie, niż o dupeczkach, proste), a teraz mam zapomnieć, jak wyglądają moje stopy i ogarniać. I mam się uśmiechać! Tak po prostu, do obcych ludzi, łapać spojrzenia i w ogóle robić mnóstwo rzeczy, które mnie doprowadzają do palpitacji serca! Ja się wstydzę zamówić pizzę przez telefon, a co dopiero mrugać oczkiem do typów. Ostatnio próbowałam i wyszło fatalnie, rzucałam spojrzenia początkującego dilera i strzelałam miny zaniepokojonej przedszkolanki. Wyobraźcie sobie tę porażkę, diler i przedszkolanka w jednej osobie. Oczywiście nic mi nie wyszło, ale może to i lepiej, bo o czym ja bym z nim rozmawiała? Nie wytrzymam już kolejnej gadki o moich tatuażach, więc może jakiś szybki cheap talk? I jak się mówi obcym "cześć", z dystansem czy jak do ziomka? I jak być sobą, skoro do tego trzeba jeszcze dołożyć bycie zalotną? W życiu nie myślałam, że to takie trudne. Będę robić sprawozdania z pola bitwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="425" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/4D2qcbu26gs" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7786739182737348651?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7786739182737348651/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7786739182737348651' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7786739182737348651'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7786739182737348651'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/05/olunia-i-podryw.html' title='olunia i podryw'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/4D2qcbu26gs/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-4268244250673405778</id><published>2011-04-26T14:43:00.002+02:00</published><updated>2011-04-26T14:44:01.240+02:00</updated><title type='text'>Klienci: sceniczny szept</title><content type='html'>Do lokalu przychodzą różni ludzie. Głównie posmutniali yuppies na szybki obiad. Buzie im szarzeją pod kolor garniturów. Wpadają też freelancerzy, matki z dziećmi, gówniarze, którzy zamawiają szejki pod ciężki dym djarumów. Bywają też bardziej wiekowi. Starsze panie w niemodnych kurtkach stawiają obok stolików ekosiatki pełne mirowskich wiktuałów, serią gładkich gestów zdejmują apaszki i z ciężkim westchnięciem zatapiają się w fotelach. Czekają na obiad. Nie bardzo rozumieją muzykę, która rozchodzi się z głośników i chaos przerwy na lancz. Chcą podsłuchiwać rozmowy biznesmenów, ale niewiele rozumieją z dedlajnów, targetów i junitów. Jedyna broń jaką mają na ten parszywy XXI wiek, to godność, dlatego pomimo dyskopatii, prostują się dumnie w fotelach  i ukradkiem obcierają pot z szyi. Lubią powiedzieć  lekceważącym tonem "poproszę latte macchiatto" i ostentacyjnie rozłożyć sobie serwetkę na kolanach. &lt;br /&gt;Gdy jedzą, duma znów odchodzi, zostaje problem z przeżuwaniem i trzymaniem sztućców. &lt;br /&gt;Któregoś razu, gdy podeszłam do stolika, za mój nadgarstek złapała chuda, zielonkowa od żył ręka. Kobieta przyciągnęła mnie do swojej twarzy, z miną, jakby miała mi wyjawić wszystkie podpunkty testamentu. Bardzo poważna mina, bardzo poważne mlaśnięcie na początku zdania&lt;br /&gt;- Przepraszam, czy tam, pod oknem, to nie jest przypadkiem pan PIOTR CYRWUS? &lt;br /&gt;Jestem mistrzynią uprzejmości, świętą od radosnego "dzień dobry" i uśmiechania się do obcych. To był Piotr Cyrwus. Niezbyt sympatyczny pan po czterdziestce, lubi chodzić w dresach i zjeść szybko zupę. Gdy płaci, jego oczy pytają: "czemu tak drogo". Nie znoszę go. Odpowiedziałam: &lt;br /&gt;- tak, to pan Cyrwus, znany aktor, bywa u nas czasem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sylwetka starszej pani wyprostowała się. Była szczęśliwa. Na jej oczach Świat Seriali połączył się ze światem bólu, rozpaczy i niskich emerytur. Już nigdy wnuczek nie zakpi z niej, gdy krzyknie w stronę telewizora: Rysiu, uważaj! Już nikt nigdy jej nie zasugeruje, że perypetie rodziny Lubiczów są mydlaną bańką. To żadna bańka, skoro przed oczami ma żywego Ryszarda pochylonego nad zupą. Ryszarda Lubicza, pseudonim trójwymiaru: Piotr Cyrwus. &lt;br /&gt;Kobieta przybliża wąskie wargi jeszcze bliżej mojego ucha, wolno cedzi słowa: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- a on taki duży, potężne i przystojne chłopisko, w telewizji wygląda dużo mizerniej. Fascynujący mężczyzna, doprawdy. On tu chyba gdzieś mieszka! W ręku ma zakupy, na nogach niewyjściowe obuwie. Wie pani, w którym bloku może? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem. Piotr Cyrwus zdaje mi się mało zajmującym obiektem do śledzenia. Nie uważam go też za fascynującego mężczyznę. Jest gburem wpierdalającym zupę. Co mam odpowiedzieć?  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Cóż, na pewno mieszka niedaleko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ona aż mlaszcze z zachwytu i słyszę, jak lekko przesuwa się jej proteza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Bo widzi pani, człowiek to sobie wyobraża, przez to szkło w telewizorze, że ci ludzie co tam grają, to są jakoś strasznie daleko. A tu widzę na żywo, NA-ŻY-WO, człowieka, którego tyle lat wszyscy uczciwi Polacy szanują. NIE-SA-MO-WI-TE. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta z satysfakcją kiwa głową. Rozszyfrowała życie. &lt;br /&gt;Ja odchodzę z tacą pełną szkła. &lt;br /&gt;Piotrowi Cyrwusowi odbija się po ostrej zupie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-VH-raDRq0lU/Tba9-jNBlnI/AAAAAAAAAP4/ALw1WIdcuOA/s1600/cyrwus.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 270px; height: 287px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-VH-raDRq0lU/Tba9-jNBlnI/AAAAAAAAAP4/ALw1WIdcuOA/s320/cyrwus.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599872068981200498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-4268244250673405778?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/4268244250673405778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=4268244250673405778' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4268244250673405778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4268244250673405778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/04/klienci-sceniczny-szept.html' title='Klienci: sceniczny szept'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-VH-raDRq0lU/Tba9-jNBlnI/AAAAAAAAAP4/ALw1WIdcuOA/s72-c/cyrwus.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7852317115992759845</id><published>2011-04-26T13:29:00.004+02:00</published><updated>2011-04-26T14:21:12.470+02:00</updated><title type='text'>zawód nomad, specjalizacja z tęsknoty</title><content type='html'>Zaczynam rozumieć tę żenującą modę na nadawanie miastom rodzinnym ksywek. Toronto, Rio de Fabrico, Palermo- to polskie miasta. Czułam w tym zawsze okrutny kicz i polaczkowatość, teraz wiem, że to czuły język nomadów.&lt;br /&gt;Gdy mieszkałam w Chełmie, nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak o nim mówić. Ważne były miejsca, nazwy ulic, ściany, przy których udało mi się kiedyś po pijaku wysikać, ławki na których się całowałam. O Chełmie nie musiałam mówić, bo był oczywisty, żaden tam obiekt skończony i nakreślony granicami. Stanowił rzeczywistość w ogóle- pozbawioną miar i brzegów. Teraz, z perspektywy kilkuset kilometrów i paru doświadczeń, miasto jest konkretnym bytem. Jadąc pociągiem, widzę jak przydrożne latarnie zamieniają się w drzewa, a znane drogi w zupełnie obce pola. To, co kiedyś mówiło o mnie wszystko i co mnie w jakiś śmieszny sposób konstytuowało, ta cała oleista flegma przeżyć i uczuć, zamieniła się w punkt na mapie. Punkt na mapie, który mnie wychował i stworzył. Dlatego jakoś ciężko mi mówić "jadę do Chełma", bo to niekompletny komunikat, chcę mówić o tym tak, jakbym jechała do kochanka, czule i zmysłowo. Cisną mi się na usta zdrobnienia, misiepysie i serduszka, chociaż czuję, że to jednak obciach. Marzy mi się jakiś intymny kod wysokiego kontekstu, który wyrażałby moją adorację, coś więcej niż "Kask" albo "Chełmunio".  Myślę, że taki napiszę, mam dużo czasu. W końcu już całe życie będę nomadem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7852317115992759845?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7852317115992759845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7852317115992759845' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7852317115992759845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7852317115992759845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/04/zawod-nomad-specjalizacja-z-tesknoty.html' title='zawód nomad, specjalizacja z tęsknoty'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7670548526756983211</id><published>2011-04-19T01:28:00.002+02:00</published><updated>2011-04-19T02:16:49.931+02:00</updated><title type='text'>krótka spódnica</title><content type='html'>Tańczę z wątłym Wietnamczykiem o mimice z azjatyckich kreskówek. Nam bardzo lubi tańczyć i choć przewyższam go o głowę, pilnie wciela się w rolę partnera. Nigdy nie umiałam dać się poprowadzić w tańcu, zawsze lubiłam mieć kontrolę nad kolejnym piruetem, ale tym razem bardzo się staram. Pokornie pozwalam się obrócić i wygiąć nisko nad parkietem. Mam w ustach smak rozpaczy i pośpiesznie wypitej w kiblu wódki. Spod moich cienkich rajstop wychyla biała skóra i zupełnie nie wiem, kiedy poszło mi oczko. Mężczyzna stojący pod ścianą pilnie mnie obserwuje. Podstarzały metalowiec, z grzywką postawioną na pianę od piwa, stoi jak posąg. Prezentuje swoje kiepskie tatuaże i wciąż gładzi się po dżinsowej kamizelce. Z reguły wpadam w oko odtrąconym zboczeńcom, w jego spojrzeniach nie ma jednak ani kropli lubieżności. Jest za to bezbrzeżna melancholia. Domyślam się, że kogoś mu przypominam. Może jego była żona też nie umiała tańczyć? Może stracił kiedyś dziewictwo z dziewczyną z kreskami na oczach podobnymi do moich? Wygląda jak ktoś, kto dużo stracił i jak ktoś, komu niewiele zostało. Trochę mnie wzrusza. Mi zostały  pijaniutkie dziewczyny pożerające w kącie przypadkowe kanapeczki z rybą. Oprócz nich mam jedynie kilka pogiętych papierosów w torebce. Jestem nieco szczęśliwa, chociaż przepełnia mnie mnóstwo ambiwalentnych uczuć. Z jednej strony czuję się wolna, nawet pełna nadziei, chociaż bardzo nie lubię tego słowa. Z drugiej strony wciąż mam ściśnięte gardło i świadomość, że w tydzień postarzałam się o kilka lat. Nie mogę wybrać, ale czuję, że powinnam dać się poprowadzić i w tym tańcu. Płyta się skończyła, Sława Przybylska skończyła recital, a  niewprawny DJ  o imidżu Artura Gadowskiego przywołuje mnie ręką. Patrzy na moją krótką spódnicę i zupełnie nie wiem czemu, mówi mi: &lt;br /&gt;- Puść frajera luzem, masz zbyt piękne nogi na stanie w miejscu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7670548526756983211?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7670548526756983211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7670548526756983211' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7670548526756983211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7670548526756983211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/04/krotka-spodnica.html' title='krótka spódnica'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-4522640024564766731</id><published>2011-04-15T18:23:00.003+02:00</published><updated>2011-04-16T02:04:04.953+02:00</updated><title type='text'>komplementy</title><content type='html'>Pijemy i to co pijemy, mówi o nas sporo. Ja piwo z lodówki, ona wino w gustownym szkle. Siedzimy w kuchni, w której wszystko się bije- sklejkowe meble ze świecznikami z DUKI, nowa lodówka ze starą pralką, nowiutkie garnki z niszczejącą kuchenką. &lt;br /&gt;Obracam w spoconych dłoniach puszkę, cały dzień płakałam i trochę pieką mnie oczy.  Ona ma na stopach kapcie i domowe ciuchy, trochę się garbi i przeczesuje nerwowo włosy. Rozmawiamy o jej związku z K. K. to postać niejednoznaczna i nieco karykaturalna. Ostre rysy i liryczna grzywka. Skłonność do nadmiernej uprzejmości w sarmackim stylu zmieszana z nieuzasadnionym chłodem i skokami nastrojów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie, które jej zadaje, jest proste: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy ostatnio K. powiedział ci coś miłego? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ona truchleje, szura spojrzeniem po ścianach i wzdycha przynajmniej trzy razy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, czekam. Kiedy ostatnio? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakoś rok temu. Powiedział mi, że jestem gruba i że po psychotropach zachowuje się jak pojebana. Więc w sumie dzięki niemu odstawiłam te jebane pigułki. Na dobre mi wyszło.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-4522640024564766731?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/4522640024564766731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=4522640024564766731' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4522640024564766731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4522640024564766731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/04/komplementy.html' title='komplementy'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-83919708985735518</id><published>2011-04-12T10:08:00.004+02:00</published><updated>2011-04-12T14:28:51.503+02:00</updated><title type='text'>Drogi X.,</title><content type='html'>Prowadzę bloga w celach terapeutycznych. Starałam się pisać o moim prywatnym życiu możliwie najbardziej ogólnikowo, bo pranie brudów na blogach ma w sobie coś nieco żenującego. Ale z drugiej strony to mój blog i mogę robić, co zechcę. &lt;br /&gt;Na początku było mi przykro. W końcu Cię kochałam- a jestem w tym całkiem niezła. Kochałam cię miłością bezinteresowną, cierpliwą i obsesyjną, liczyłam ci włoski na karki i chuchałam, gdy byłeś chory. Pisałam ci miłosne listy i smsy, wysyłałam zdjęcia, na których uśmiechałam się z odległego miasta. Prałam twoje gacie i skarpetki. Uwielbiałam nawet zapach twojego potu, który wypełniał całe mieszkanie, gdy wracałeś z pracy. Ocierałam łzy po twoich kolejnych awanturach z matką i wybaczałam. Wybaczałam, wybaczałam, wybaczałam. Wybaczyłam, gdy włożyłeś M. rękę w stanik i próbowałeś sięgnąć jej do majtek (a potem tłumaczyłeś, że zrobiłeś to, bo "była smutna"). Wybaczyłam Ci, gdy po pijaku dobierałeś się do mojej najlepszej przyjaciółki ("nic nie pamiętam"). Wybaczyłam Ci kłamstwa- to, że mówiłeś mi, że siedziałeś w domu (a potem ktoś widział Cię pijanego odbijającego się od murów). Wybaczyłam Ci, że gdy potrzebowałam pomocy, Ty wolałeś udawać, że nic nie widzisz. Wybaczałam Ci za każdym razem, kiedy próbowałeś nadmuchać swoje ego: "tak czytałem to. Tak słyszałem to", bo wiem, że mierzysz swoją wartość "byciem na bieżąco".  Kochałam Cię i oddawałam Ci się zupełnie. Kobieta bardziej nie może. Gdy szłam z Tobą do łóżka, otwierałam ufnie ramiona, zcałowywałam ci brud miasta z policzków i patrzyłam najczulej w oczy. Dedykowałam Ci różne piosenki, których tekstów nawet nigdy nie sprawdzałeś i mówiłeś tylko "ładne". Chciałam z Tobą rozmawiać o wszystkim, po obejrzanym filmie aż mnie piekły rumieńce, żeby opowiedzieć ci o tym, co czuje, ty rzucałeś półsłówka. Ja to wszystko kochałam, bo to było twoje, byłeś czasem gburem, ale wciąż sobą, chłopakiem z prowinicji, który chłonie kulturę. Myślałam czasem, że nawet gdybyśmy wpadli, to nic by się nie stało, tak strasznie przecież lubisz dzieci. &lt;br /&gt;Ale Ty wybrałeś. Wybrałeś Plan B, Powiśle i koleżanki-didżejki, wybrałeś firmowe imprezy VICE i kolegów o arystokratycznych korzeniach. Wybrałeś wydmuszkę nocnego życia, dziewczyny, którym imponują twoje buty za 500 zł, wybrałeś ściemę i pustkę.  Wybrałeś melanże w modnych miejscach i ludzi, o których sam mówisz, że są niewiele warci. Czytasz tylko po to, żeby się pochwalić w towarzystwie. Najbardziej imponują Ci ludzie, którzy mają mnóstwo znajomych i mocną głowę. Wybrałeś swoje ostre koło, które kurzy się w mieszkaniu, wybrałeś swojego macbooka i ajfona. &lt;br /&gt;Wiem, czemu przestałeś mnie kochać. Wiem, że kojarzę ci się ze starym życiem. Z czasami, kiedy wszyscy pamiętali, że jesteś z Przasnysza, a nie z Mokotowa. Z oglądaniem seriali w wyciągniętych bluzach, z czasami, kiedy nie miałeś fejsbuka ani twittera. Ze szczerością, z którą nie umiałeś nigdy sobie poradzić. Z tym, że nagle zaczęłam podważać twój autorytet erudyty. Z tym, że wytykałam ci kłamstwa. Nikt nie lubi jak się go łapie na gorącym uczynku. Ty do tego nawet przywykłeś, gdy przyłapałam Cię na ewidentnej ściemie( i kto wie, na zdradzie?), nawet nie ruszyłeś brwią. Nie mam wielu znajomych. Mam parę ślicznych przyjaciółek i tę samą pracę od półtora roku. Nie mam air maxów. Nie lubię melanży. Nie piję raczej "do filmu" i nie widzi mi się chodzenie codziennie na piwo do Planu. To nie jest życie, które chciałbyś prowadzić. &lt;br /&gt;Jesteś barmanem. Barmani piją.&lt;br /&gt;Ale nie mogę uwierzyć w to, jak mogłeś się mnie wstydzić. Jak mogłeś ściemniać znajomym, że kiedy spałam u Ciebie, byłeś "na maksa zajęty". Jak mogłeś dobierać się do moich koleżanek, mówiąc, że "nic nas nie łączy". Że mogłeś się ze mną kochać, tak jak kochają się ludzie, którzy do siebie należą. Że wierzyłam Ci, kiedy mówiłeś, że musisz "ogarnąć sobie życie" i dojść do tego, co do mnie czujesz. Zaciskałam zęby, kiedy mówiłeś, że robimy źle, a potem zdejmowałeś mi bluzkę. Zaciskałam zęby, kiedy byłeś dla mnie niemiły. Byłeś samotny. Było ci ciężko, a ja miałam wyrzuty sumienia i nadzieję, że uchronię Cię. Że moja miłość, taka szczera i tak absolutna, że to musi Cię uratować. Jeszcze przedwczoraj w to wierzyłam. Teraz myślę, że jest dużo za późno. Nawet miłość ma swoją granicę wytrzymałości.  Ja napiszę książkę i będę całkiem zadowolona. Będę płakać w tramwajach z zachwytu i jeździć na pikniki do skaryszaka. Ty spierdalaj w swoją otchłań. Wiem, że kiedyś nieznośnie zatęsknisz. &lt;br /&gt;Mam 22 lata. Półtora giga wolnego miejsca na dysku po twoich zdjęciach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-83919708985735518?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/83919708985735518/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=83919708985735518' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/83919708985735518'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/83919708985735518'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/04/drogi.html' title='Drogi X.,'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-1525671307182341763</id><published>2011-01-30T00:59:00.003+01:00</published><updated>2011-01-30T01:09:15.843+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Pewne rzeczy dają mi szczęście, inne raczej odwrotnie. &lt;br /&gt;Jestem szczęśliwa, kiedy piszę.&lt;br /&gt;Jestem szczęśliwa, kiedy uprawiam seks.&lt;br /&gt;Jestem szczęśliwa, kiedy czytam sprawnie skonstruowane frazy od których puchną mi oczy. &lt;br /&gt;Jestem szczęśliwa, gdy oglądam filmy i przeżywam je, jakbym w nich grała. &lt;br /&gt;Jestem szczęśliwa, gdy się tatuuję. &lt;br /&gt;Jestem szczęśliwa, gdy kupuję buty. &lt;br /&gt;Jestem szczęśliwa, gdy komuś smakuje moje jedzenie. &lt;br /&gt;Jestem szczęśliwa, gdy jestem z moimi przyjaciółmi. &lt;br /&gt;Jestem szczęśliwa, gdy czuję, że jestem dla kogoś inspirująca. &lt;br /&gt;Jestem szczęśliwa, gdy inspirują mnie moi znajomi&lt;br /&gt;Jestem szczęśliwa, gdy słucham w kółko tego samego kawałka. &lt;br /&gt;Jestem szczęśliwa, gdy jem coś pysznego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To bardzo proste. To bardzo banalne. Czuję, że to wszystko przydarzy mi się w lutym. Nie mam nic ponadto i prawdopodobnie Wy też nie macie nic więcej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-1525671307182341763?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/1525671307182341763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=1525671307182341763' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/1525671307182341763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/1525671307182341763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/01/pewne-rzeczy-daja-mi-szczescie-inne.html' title=''/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-626643339265038722</id><published>2011-01-16T17:09:00.005+01:00</published><updated>2011-01-18T21:04:32.326+01:00</updated><title type='text'>duży nos</title><content type='html'>Mam duży nos. Wczoraj spacerowałam z nim po Warszawie; parę sprawunków, krótkie kalosze na nogach, siata pełna produktów. Stolica była wyjątkowo dystyngowana. Roztapiał się śnieg; brudne, malejące hałdy na rogach przecznic wyglądały jak milczący policjanci schodzący ze służby. Mżyło, wiał wiatr, zimny, a jednak świeży, ledwo pamiętam morze, ale chyba ono tak pachnie. Neony niknęły w mgle, świeciły jakby słabiej, to przez nie chodniki zyskiwały pastelowy odcień. Szłam, wdychałam głęboko powietrze, a krople deszczu spływały mi po twarzy razem z makijażem. Pomyślałam, że w taki dzień nawet mój nos jest piękny. Był lustrem. Odbijały się w nim fioletowe światła miasta, reflektory przejeżdżających aut, iluminacje reklam . &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szłam z dużym nosem przez stolicę i uśmiechałam się, bo  odkryłam, co łączy mnie z tym smutnym miejscem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozszerzone pory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mAoLaE-QkJ0?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;color1=0xcc2550&amp;amp;color2=0xe87a9f"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/mAoLaE-QkJ0?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;color1=0xcc2550&amp;amp;color2=0xe87a9f" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-626643339265038722?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/626643339265038722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=626643339265038722' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/626643339265038722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/626643339265038722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/01/duzy-nos.html' title='duży nos'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-8084587189208672060</id><published>2011-01-09T21:27:00.005+01:00</published><updated>2011-01-10T02:29:57.930+01:00</updated><title type='text'>nieskończona dyskoteka</title><content type='html'>Była noc i jechałam taksówką. Na jezdniach lód, na szybach szron. Świat wygląda jak nieskończona dyskoteka, kształty (pod nimi jest miasto) omiata pomarańczowe światło reflektorów. Wszystko błyszczy i mieni się, aż przechodzi mi przez myśl, że śnieg jest całkiem glamour. Kierowca nic nie wie o tym, że znajdujemy się w epicentrum absolutnego party; jego uwagę przyciągają tylko zmieniające się cyfry na taksometrze. Próbuje nawet nieudolnie zagaić rozmowę; pyta jak się mam (zupełnie niepolska troska), ja odpowiadam, że dość mi chujowo i wyrównuję poziom polskości w kabinie opla. Taksówkarz wcale nie jest zmieszany, bo już różnych pasażerów woził w karierze swojej i wie o życiu więcej,  niż niejeden doktor honoris causa. Dźwiga bagaż doświadczeń i na podstawie tego doświadczenia mówi mi,że &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Takie kobiety jak pani zawsze dają sobie radę. Dziewięć pięćdziesiąt za kurs. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjmuję z portmonetki pieniądze, literatura ma na to czasownik: wysupłać. I myślę o tym, kiedy to się stało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy przestałam być dziewczynką? Od kiedy jestem już kobietą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Od kiedy jestem już "panią", bo nie wypada powiedzieć mi na "Ty". Czy rzeczywistości "Cosmopolitan" i "Seksu w wielkim mieście" istnieją jeszcze jakieś linie demarkacyjne? Czasem mam wrażenie, że nie, że urodziłam się już z piersiami i eyelinerem na powiekach. No bo niby kiedy miałam stać się kobietą? Co było granicą? Pierwsza miesiączka i pierwszy seks- nie sądzę, bo miałam gluty pod nosem. Pierwsza czerwona szminka? Czy może to szczególne wino, po którym moje ciało zaczęło tańczyć w uwodzenie? Pierwszy raz, gdy pod sukienkę założyłam pończochy i świadomie pominęłam inne elementy garderoby? Pierwsza poważna miłość i pierwszy obiad ugotowany mężczyźnie? &lt;br /&gt;Mam wrażenie, że to stało się jakoś zupełnie niedawno, może więc stać się kobietą to przeżyć pierwsze rozczarowanie? Moje ciało nie zmienia się już od lat. Wciąż mam pełne piersi i obłe uda, na twarzy mocno zarysowane zmarszczki mimiczne. Wciąż chodzę w bluzach, ale dopiero ostatnio przestałam być gówniarą. Nawet moja matka tak o mnie nie mówi, choć wciąż robię niepoważne rzeczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem rozbieram się i bardzo dokładnie się sobie przypatruję; mam biało-siną skórę i bardzo smutne oczy. Tak czy owak, jestem kobietą, a to jak zapinanie przymałej sukienki. W czymś muszę tańczyć na tym absolutnym party.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-8084587189208672060?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/8084587189208672060/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=8084587189208672060' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8084587189208672060'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8084587189208672060'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2011/01/nieskonczona-dyskoteka.html' title='nieskończona dyskoteka'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-6867269669349572021</id><published>2010-12-02T00:41:00.005+01:00</published><updated>2010-12-02T01:03:34.214+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Codziennie oglądam po dwa filmy, czytam książki i nie chadzam na imprezy. W moim pokoju przydarzają się najpiękniejsze z opowieści, co nie zmienia faktu, że oddałabym dużo za jedną małą randeczkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/TPbhEiY2dKI/AAAAAAAAAPI/z_5X3F0EgoM/s1600/lust1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 222px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/TPbhEiY2dKI/AAAAAAAAAPI/z_5X3F0EgoM/s320/lust1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545867459220108450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/TPbhIR-IoHI/AAAAAAAAAPQ/fZX6zmpTX-M/s1600/plus%2Blust.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 202px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/TPbhIR-IoHI/AAAAAAAAAPQ/fZX6zmpTX-M/s320/plus%2Blust.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545867523532562546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-6867269669349572021?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/6867269669349572021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=6867269669349572021' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6867269669349572021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6867269669349572021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/12/codziennie-ogladam-po-dwa-filmy-czytam.html' title=''/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/TPbhEiY2dKI/AAAAAAAAAPI/z_5X3F0EgoM/s72-c/lust1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-6305843390752731922</id><published>2010-10-22T00:02:00.004+02:00</published><updated>2011-04-26T14:40:27.958+02:00</updated><title type='text'>Klienci: sceniczny szept</title><content type='html'>Do lokalu przychodzą różni ludzie. Głównie posmutniali yuppies na szybki obiad. Buzie im szarzeją pod kolor garniturów. Wpadają też freelancerzy, matki z dziećmi, gówniarze, którzy zamawiają szejki pod ciężki dym djarumów. Bywają też bardziej wiekowi. Starsze panie w niemodnych kurtkach stawiają obok stolików ekosiatki pełne mirowskich wiktuałów, serią gładkich gestów zdejmują apaszki i z ciężkim westchnięciem zatapiają się w fotelach. Czekają na obiad. Nie bardzo rozumieją muzykę, która rozchodzi się z głośników i chaos przerwy na lancz. Chcą podsłuchiwać rozmowy biznesmenów, ale niewiele rozumieją z dedlajnów, targetów i junitów. Jedyna broń jaką mają na ten parszywy XXI wiek, to godność, dlatego pomimo dyskopatii, prostują się dumnie w fotelach  i ukradkiem obcierają pot z szyi. Lubią powiedzieć  lekceważącym tonem "poproszę latte macchiatto" i ostentacyjnie rozłożyć sobie serwetkę na kolanach. &lt;br /&gt;Gdy jedzą, duma znów odchodzi, zostaje problem z przeżuwaniem i trzymaniem sztućców. &lt;br /&gt;Któregoś razu, gdy podeszłam do stolika, za mój nadgarstek złapała chuda, zielonkowa od żył ręka. Kobieta przyciągnęła mnie do swojej twarzy, z miną, jakby miała mi wyjawić wszystkie podpunkty testamentu. Bardzo poważna mina, bardzo poważne mlaśnięcie na początku zdania&lt;br /&gt;- Przepraszam, czy tam, pod oknem, to nie jest przypadkiem pan PIOTR CYRWUS? &lt;br /&gt;Jestem mistrzynią uprzejmości, świętą od radosnego "dzień dobry" i uśmiechania się do obcych. To był Piotr Cyrwus. Niezbyt sympatyczny pan po czterdziestce, lubi chodzić w dresach i zjeść szybko zupę. Gdy płaci, jego oczy pytają: "czemu tak drogo". Nie znoszę go. Odpowiedziałam: &lt;br /&gt;- tak, to pan Cyrwus, znany aktor, bywa u nas czasem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sylwetka starszej pani wyprostowała się. Była szczęśliwa. Na jej oczach Świat Seriali połączył się ze światem bólu, rozpaczy i niskich emerytur. Już nigdy wnuczek nie zakpi z niej, gdy krzyknie w stronę telewizora: Rysiu, uważaj! Już nikt nigdy jej nie zasugeruje, że perypetie rodziny Lubiczów są mydlaną bańką. To żadna bańka, skoro przed oczami ma żywego Ryszarda pochylonego nad zupą. Ryszarda Lubicza, pseudonim trójwymiaru: Piotr Cyrwus. &lt;br /&gt;Kobieta przybliża wąskie wargi jeszcze bliżej mojego ucha, wolno cedzi słowa: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- a on taki duży, potężne i przystojne chłopisko, w telewizji wygląda dużo mizerniej. Fascynujący mężczyzna, doprawdy. On tu chyba gdzieś mieszka! W ręku ma zakupy, na nogach niewyjściowe obuwie. Wie pani, w którym bloku może? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem. Piotr Cyrwus zdaje mi się mało zajmującym obiektem do śledzenia. Nie uważam go też za fascynującego mężczyznę. Jest gburem wpierdalającym zupę. Co mam odpowiedzieć?  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Cóż, na pewno mieszka niedaleko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ona aż mlaszcze z zachwytu i słyszę, jak lekko przesuwa się jej proteza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Bo widzi pani, człowiek to sobie wyobraża, przez to szkło w telewizorze, że ci ludzie co tam grają, to są jakoś strasznie daleko. A tu widzę na żywo, NA-ŻY-WO, człowieka, którego tyle lat wszyscy uczciwi Polacy szanują. NIE-SA-MO-WI-TE. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta z satysfakcją kiwa głową. Rozszyfrowała życie. &lt;br /&gt;Ja odchodzę z tacą pełną szkła. &lt;br /&gt;Piotrowi Cyrwusowi odbija się po ostrej zupie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-6305843390752731922?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/6305843390752731922/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=6305843390752731922' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6305843390752731922'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6305843390752731922'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/10/klienci-sceniczny-szept.html' title='Klienci: sceniczny szept'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-362953047100243473</id><published>2010-10-02T17:22:00.002+02:00</published><updated>2010-10-02T17:28:08.574+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Stało się. Chudy okularnik dźwiga pudła, rwie zębami taśmę klejącą. Podpisuje swój dobytek. Ja maluję rzęsy i drży mi ręka. Mam świeży makijaż i nie mogę go zniszczyć, dlatego łzy nie lecą. Słucham Aloe Blacca, następna piosenka: loving me is killing you.  Przykro mi, mój biedny chudy chłopcze. Poszukiwany współlokator. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object style="background-image:url(http://i2.ytimg.com/vi/Ufz4i4NeeaE/hqdefault.jpg)"  width="480" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Ufz4i4NeeaE?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Ufz4i4NeeaE?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" width="480" height="295" allowScriptAccess="never" allowFullScreen="true" wmode="transparent" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-362953047100243473?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/362953047100243473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=362953047100243473' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/362953047100243473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/362953047100243473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/10/stao-sie.html' title=''/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-1955494757659654380</id><published>2010-09-28T23:55:00.003+02:00</published><updated>2010-09-29T00:03:23.070+02:00</updated><title type='text'>ekstrakt z  kondycji warszawskich dwudziestolatków</title><content type='html'>-Ej, a gdybyś wygrała w totka, ja wiem, tak z 6 milionów, co byś zrobiła szalonego?&lt;br /&gt;-Kupiłabym mieszkanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-1955494757659654380?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/1955494757659654380/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=1955494757659654380' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/1955494757659654380'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/1955494757659654380'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/09/ekstrakt-z-kondycji-warszawskich.html' title='ekstrakt z  kondycji warszawskich dwudziestolatków'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-3018695774564007465</id><published>2010-09-27T02:11:00.002+02:00</published><updated>2010-09-27T02:44:46.824+02:00</updated><title type='text'>papiery rozwodowe</title><content type='html'>Mam 21 lat i swój pierwszy mały rozwód. Mam też nową fryzurę i zastanawiam się, czy te sprawy nie są jakoś powiązane. Jest mi chujowo,  nie ukrywam. Chociaż w nowych włosach jestem całkiem powabna. Paradoksalnie, właśnie tej nocy, gdy po raz pierwszy spałam sama w łóżku, poczułam coś, czego mi tak strasznie brakowało. Zachwyt. &lt;br /&gt;       Oto ja w całej swojej mierności,  leżę w wyciągniętej piżamie. Mam gorzko w ustach, zaschnięte smarki rozsmarowują się na poduszce. Leżę i nie mogę się nadziwić koronkowej konstrukcji losu. Życie to autentyczny majstersztyk. Jeszcze dwa lata temu leżałabym w pościeli gładząc go po włosach i drżąc z zakochania. Teraz robią mi się bąble z gluta. Podoba mi się sprawność, z jaką odwróciła się karta, to, jak łatwo zamienić prawdę w ściemę, szlachetny romantyzm w walkę o szklanki, bliskość w zupełną obcość. To niesamowite i mówię to bez cienia ironii. Oto moje pierdolnięcie, którego tak długo oczekiwałam. Bo jeśli tak z dnia na dzień moje życie potrafi się zmienić o 180 stopni- chuj, że na gorsze i że generalnie jestem nieszczęśliwa- to czuję, że mechanizm działa we dwie strony. Od miłości do gniewu i goryczy, jest w tym jakiś cud. Ja właśnie przeprowadzam śledztwo nad jego istotą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-3018695774564007465?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/3018695774564007465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=3018695774564007465' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3018695774564007465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3018695774564007465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/09/papiery-rozwodowe.html' title='papiery rozwodowe'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7762737188654404254</id><published>2010-09-25T13:30:00.001+02:00</published><updated>2010-09-25T13:30:39.529+02:00</updated><title type='text'>Klienci: o bezpieczeństwie</title><content type='html'>Wiek przedemerytalny, twarz obciągnięta niezłym kremem, ale nie tak gładka, jak po skalpelu.Matrona XXI wieku, styl elegancji tak nienarzucającej się, że aż niezauważalnej. Garsonka, apaszka, długi płaszcz ze sztucznym futerkiem. Krótkie włosy, w myśl zasady: im starzej, tym krócej. Ciemnobeżowa szminka wciśnięta w rowki starzejących się warg. Róż na policzkach nałożony niezbyt starannie, ale z konceptem, opartym o porady z "Poradnika Domowego". Kobieta zadbana, na ile pozwala jej poczucie skromności. Z drugiej strony łatwo mi ją sobie wyobrazić w operze, gdzie zadaje szyku wystrojona ponad stan. Widzę oczami duszy, jak rzuca pogardliwe spojrzenia na małolaty w dżinsach. Tak, ta kobieta to raczej kategoria nieuzasadnionej wyniosłości niż wyrafinowanej elegancji. Zjawiła się w kawiarni pewnego zimowego popołudnia. Było cicho i zimno, w lokalu dało się usłyszeć jedynie mnie i torturowane szklanki. Szybko się rozejrzała, powiedziała: &lt;br /&gt;-Latte &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a to zabrzmiało tak, jakby miała na myśli jakąś arktyczną wyspę skutą wiecznym lodem. Szybko dała mi odliczoną kwotę (bez napiwku), nie odpowiedziała na uśmiech, nie odpowiedziała na dziękuję, nie odpowiedziała na proszę sobie usiąść. Odeszła. Usiadła w tym swoim płaszczu z futerkiem i obniżała temperaturę; wyglądała jak Pani Zima po mastektomii, jak Buka po rozwodzie, jak Królowa Śniegu z cukrzycą- jak kobieta dotknięta przez los jakimś nieszczęściem na które zasłużyła. Miałam ochotę od niej uciec i schować się, a musiałam przecież się uśmiechnąć i podejść. Robiłam szybkie i pewne kroki, szklanka obijała się o rowki podstawki- i brzmiało to zupełnie jak szczękanie zębami. Chciałam podać jej kawę i zawrócić, ale ona sprytnie rozpoczęła small talk, którego nie umiałam zakończyć. &lt;br /&gt;Piękny lokal, co tu wcześniej było, apteka? Strasznie zimno i ślisko, ja noszę- widzi pani- buty antypoślizgowe, bo to niebezpiecznie, moja sąsiadka z piętra przewróciła się pod blokiem i masz- śruby w udzie. Jak to jest w tym życiu, byle lód i kłopot na całe życie. Do tego taki zaufany chodnik- no przed samym domem przecież. Ja pani w ogóle powiem, że trzeba uważać. Nigdy nie wiadomo. Nie lekceważyć- o tylko nie to! nieszczęścia się biorą z nieuwagi. No i ze zła na świecie, a przecież tego dostatek. Ja na przykład ścieliłam łóżko- parę lat temu, jeszcze mój mąż żył, jakiś 2002 rok- taki tapczan miałam, no wie pani, tu się odchyla, potem się dół wyciąga na takich sprężynach jakby, prawda, taki klasyczny model. I jak mi łupnęło! na kręgosłup, to wstać nie mogłam przez pół godziny. Potem szpital i już trzeba było kręgi nastawiać. Przez ścielenie łóżka kaleką mogłam być. Mojego męża z kolei tramwaj przejechał- szedł po pasach, pewny, że skoro tramwaj, to wyhamuje na przystanku. Widzi pani jak to jest, chce się czasem w tym pośpiechu i samego diabła wyprzedzić. Mój mąż to zawsze był filut, ale szkoda człowieka na tak okropną śmierć. Naprawdę, powiem Pani &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;T-R-Z-E-B-A   U-W-A-Ż-A-Ć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na pasach to ja już nigdy nie staję w pierwszym rzędzie, przy ulicy. A wiadomo jak komuś odbije, jakieś dziecko popchnie, pies się wyrwie,  przecież to chwila i już się jest pod kołami. Także ja rozważnie, sobie czekam, niech się śpieszą, aż zobaczą. &lt;br /&gt;tak samo na schodach idę przy barierce. A nuż zasłabnę? A nuż jakiś bandyta będzie biegł mi po tych samych schodach i mnie łupnie łokciem czy czym? A tak, przy poręczy  się chwycę w niebezpieczeństwie. I to w nawyk musi wejść. Trzeba się pilnować i będą efekty. Choćby nawet siniaków mniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słucham jej uważnie, nawet przysiadłam na krzesełku obok. Kiwam głową i nie sprzeciwiam się. Nie mówię, że to szkoda życia na takie wieczne uważanie. Nie mówię, bo się jej trochę boję. Tego jej futerka przy kołnierzu i tej jej zapobiegliwości. &lt;br /&gt;Jest dla mnie esencją opresyjności wszystkich matczynych przestróg. Panią "Uważaj, bo przeziębisz się", albo "patrz, jak biegasz". Z drugiej strony trochę mnie fascynuje jej przenikliwa analiza zagrożeń i walka o bezpieczeństwo. Zastanawiam się tylko: czemu opowiada to akurat mi? czemu to ja jestem adresatem tych wszystkich histerycznych porad? Odpowiedź nadchodzi wraz z orkiszowym pieczywem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz to już nikomu nie wolno ufać. Trują nas na każdym kroku. Taka zwykła kajzerka to przecież w jednej czwartej tylko pieczywo. Reszta to jakieś spulchniacze, glutaminiany, cuda wianki, same paskudztwa. Ja to już innego, jak chleb orkiszowy nie jadam. Najlepszy jest w Hali Marymonckiej. To kawałeczek, ale akurat tramwajem chwila, 20 minut jazdy, a jaki pożytek. Ile to się trucizn unika. Bo wie Pani, ja na chemii jestem. I jedno wiem: jeść trzeba ostrożnie.  Jajka: z koszyczka pań na Hali. Najlepiej, jak widać, że to prosto z kurnika. Jakieś piórko przylepione do skorupki albo słomka. Z warzywami tak samo: najlepiej prosto od producenta. Mam takiego kolegę- bardzo kulturalny człowiek chociaż rozwiedziony- który w Holandii był i widział, jak tam się zieleninę hoduje. Koszmar, mówię pani, KOSZMAR. Opryskiwane nawozami aż ścieka! I wszystko pod folią. Jak to warzywo ma smakować, skoro nigdy nie doznało słońca? Najgorsze, że moja córka wnuczka karmi tym wszystkim paskudctwem. Makdonalds to on dostaje w nagrodę! Jak można dawać dziecku śmieci w nagrodę zupełnie nie rozumiem. A on już tego, pucuś jest, policzki to ma jak chomik wydęte. Smutne to dziecko i głupie, bo mu te złe tłuszcze wcale w nauce nie pomagają. No i mówię córce: dziecko sobie zabijasz, a ona nic i tylko swoje, że takie teraz życie i że ona nie ma czasu ładnych warzyw wybierać. Dziecko swoim lenistwem katuje, zamiast mu dać wszystko, co tylko uda się wyrwać. W ogóle mnie nie słucha ta moja Aniesia. A będzie płacz, oj będzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ugryzła ciasteczko, wzięła ostatni łyk kawy, skinęła głową, wyszła i wcale nie zrobiło się cieplej. Obserwowałam ją, gdy szła chodnikiem. Robiła małe kroczki, żeby się nie poślizgnąć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7762737188654404254?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7762737188654404254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7762737188654404254' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7762737188654404254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7762737188654404254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/09/klienci-o-bezpieczenstwie.html' title='Klienci: o bezpieczeństwie'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-4791691888188296488</id><published>2010-06-20T14:12:00.002+02:00</published><updated>2010-06-20T15:16:47.284+02:00</updated><title type='text'>gumtree</title><content type='html'>Wszyscy desperaci szukają pracy na gumtree. Między innymi przyszli zdobywcy oskara: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://warszawa.gumtree.pl/c-Praca-media-reklama-freelance-Podejme-sie-roli-W0QQAdIdZ212555493"&gt;Podejmę się roli o dziewczynie, z której za wszelka cenę chciano zrobić karykaturę, zarówno człowieka, jak i kobiety.&lt;br /&gt;Szukam roli o dziewczynie , którą na CHAMA "sadzano" na wózku inwalidzkim, robiono z niej KALEKĘ, choć ona była zdrowa na umyśle i ciele.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Desperatem jestem również ja. Przeglądam oferty (zawsze chujowe) i wciąż liczę, na to, że trafi się ogłoszenie dla mnie, np.: &lt;br /&gt;Dla lubiącej pisać młodej studentki kulturoznastwa (nie obchodzi nas twoja średnia) praca w redakcji/dziale PR/ agencji eventowej. Nie musisz mieć doświadczenia. Nie wymagamy też nienagannej prezencji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;albo: &lt;br /&gt;Praca za barem w klubie, w którym nie puszczamy chujowej muzyki. Wymagane doświadczenie na jakimkolwiek stanowisku w gastronomii. Duże napiwki. Pokazywanie cycków nie jest wymagane. Chyba, że masz na to ochotę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie prace na wakacje- nie, nie jestem cyborgiem, po prostu mam długi i parę konsumpcyjnych marzeń. Szukanie roboty zawsze frustruje, ja to już wolę szukać domu albo męża, jest przyjemniej. Do tego nie potrzeba doświadczenia, wystarczy być fajnym. A tu chuj i cv. Nic dziwnego, że czuję się dzisiaj jakbym tańczyła u Konwickiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/RyDHmkv3ChI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x402061&amp;color2=0x9461ca"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/RyDHmkv3ChI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x402061&amp;color2=0x9461ca" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-4791691888188296488?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/4791691888188296488/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=4791691888188296488' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4791691888188296488'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4791691888188296488'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/06/gumtree.html' title='gumtree'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-4872319660638406480</id><published>2010-06-15T18:53:00.002+02:00</published><updated>2010-06-15T19:48:15.813+02:00</updated><title type='text'>samotáři jak chuj</title><content type='html'>-Wszyscy mamy problemy z kobietami- odrzekłam, patrząc na przygnębionego klienta o prostokątnej twarzy, której centrum wyznaczała znaczna- też prostokątna- szpara między zębami. &lt;br /&gt;-Pani też?- zapytał, zupełnie zaskoczony moją spontaniczną deklaracją. Poweselał, a twarz w uśmiechu nabrała nieco owalu. &lt;br /&gt;- Oczywiście.- potwierdziłam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-4872319660638406480?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/4872319660638406480/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=4872319660638406480' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4872319660638406480'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4872319660638406480'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/06/samotari-jak-chuj.html' title='samotáři jak chuj'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-6910018062028159371</id><published>2010-06-07T22:54:00.006+02:00</published><updated>2010-06-08T01:12:51.263+02:00</updated><title type='text'>wyznania fashion victim</title><content type='html'>Generalnie piszę to dlatego, że zawsze chciałam mieć jakiś tekst opatrzony tytułem "wyznania...". Wyznania zakupoholiczki, nimfomanki, narkomanki, kochanki- ach, cóż za cudowną promocję niesie jedno słowo w zderzeniu z drugim! Oczywiście każda kobieta chce raz na jakiś czas przeczytać coś o innej kobiecie, najlepiej kiedy da się ją opisać jednym epitetem, żeby nie było zagadek i niepotrzebnych psychologicznych meandrów. Ja też mam dość psychoanalizy, nie jestem Žižkiem, tylko nieogarniętą studentką rzuconą w wielkie miasto. Więc dzisiaj występuje jako fashion victim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały mój problem paradoksalnie polega na tym, że właściwie nie obchodzi mnie moda. To dla mnie pojęcie kompletnie bezosobowe. Moda to masowość, mundur dla zainteresowanych i dyktat dla znerwicowanych. Po Warszawie snują się zastępy smutnych i wyniosłych pannic w podobnych spódnicach,butach i makijażach. Są fajne w tak oczywisty sposób (bo nadążają i są z reguły ładniutkie), że aż dla mnie zupełnie nieatrakcyjne. Choć prawdopodobnie one są szczęśliwe wyglądając jak modelki z reklam H&amp;M. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uciekając trochę od mody, twardo wierzę w styl; w  trwałość i słodką nieuchwytność. To efekt, którego świadectwem jest jedno, wymawiane mimochodem zdanie: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;to w twoim stylu.&lt;/span&gt; To trochę więcej niż ubrania- również gestykulacja, głos, ciało i fakt, czy przypadkiem na imprezach nie zaliczasz zgona pod stołem. Styl trzeba w sobie pielęgnować, ale z drugiej strony trochę go olać, bo najlepiej, kiedy wszystko wychodzi przypadkiem i niechcący. Dla mnie to spore wyzwanie. Nie chodzi o to, żeby silić się na oryginalność i z dumą obnosić się etykietą INDYWIDUALNOŚĆ, tylko o niedawaniesię. Moja Babcia tak zawsze mówi: nie daj się! i w tym cała rzecz, żeby zlać to, że wszystkie koleżanki noszą jazzówki, a znajomi wyszydzają twoją ulubioną koszulkę z nadrukowanymi grobami (mam taką i bywa ciężko). Od kiedy zaczęłam dorastać, zaczęłam kombinować z tym jak wyglądam- miałam różne kolory włosów, wygoloną na parę milimetrów czaszkę, dziwaczne buty, spódnice z worków na ziemniaki. Nie wiem, czy wyglądałam fajnie. Wiem, że czułam się całkiem dobrze ze sobą, bo czułam, że mój wygląd mniej więcej zgadza się z tym, co mam w głowie. Nawet jeśli krój spódnicy jest dla mojej figury niekorzystny- jebie mnie to, bo choć nie pasuje do moich bioder, pasuje do mojego serca. I chociaż to brzmi nieznośnie pompatycznie, kreowanie siebie- nie eksperymentowanie, a osadzanie się w fundamentach doświadczenia, w każdym wymiarze- w kategorii intelektu, ale i wyglądu (starzeć się z klasą to niezłe wyzwanie)- jest prawdziwą zajawką na całe życie.   Trzeba w to włożyć również sporo wysiłku.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja z tym wysiłkiem jednak ostatnio trochę przegięłam, bo ciuszki tak mnie wchłonęły, że nie wyobrażam sobie dnia bez przeglądania setki blogów szafiarek, satorialistów, hel-looksów, altamir i serwisów z ciuchami. Nie muszę mówić, że to dość czasochłonne. Randkowanie online z fajnie ubranymi dziewuchami strasznie poprawia mi humor i inspiruje. Przynajmniej sto swoich konfekcyjnych konwenansów złamałam dzięki zachęcającym, ekspresyjnym zdjęciom bloggerek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciuchy kupuję na allegro (raczej używane albo z przecen), od projektantów (właściwie od gówniarzy, którzy szyją fajne ciuchy w krótkich seriach) i w ciuch-landach. To żaden snobizm, po prostu nie mam hajsu. Ostatnio wylądowałam w wielkiej galerii handlowej wypełnionej tanimi sieciówkami. Niestety, sieciówki nie są dla mnie tanie, żyjąc cenami z internetu umarłam z szoku widząc, ile kosztują np. sukienki w Zarze. Żeby była jasność: w moim oburzeniu nie ma ideologii, gdybym miała trochę więcej w portfelu, to nie wahałabym się sprawić sobie czegoś od Green Establishment, ale na razie muszę ostro kombinować, żeby mieć co jeść. Problem w tym, że ciuchy w internecie można przeglądać zawsze, żeby znaleźć satysfakcjonujące trzeba się sporo naszukać, a fajne i tanie-no, to już parę ładnych godzin. Czuję, że przekroczyłam granicę zdrowego rozsądku w poświęcaniu czasu zdobywaniu ubrań i zaczęłam te  polowania traktować tak poważnie, jakby chodziło o zdobywanie pokarmu. A mogłabym w tym czasie sporo książek przeczytać i obejrzeć parę dobrych filmów w pirackiej jakości. O pisaniu nie mówiąc. Z czegoś ta potrzeba obrastania w szmaty się bierze. Boję się, czy aby przypadkiem nie z próżności.&lt;br /&gt;Proszę o pomoc redakcji!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-6910018062028159371?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/6910018062028159371/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=6910018062028159371' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6910018062028159371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6910018062028159371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/06/wyznania-fashion-victim.html' title='wyznania fashion victim'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-5039057190745863510</id><published>2010-06-03T19:09:00.008+02:00</published><updated>2010-06-03T20:57:56.045+02:00</updated><title type='text'>rainy night in warsaw</title><content type='html'>Warszawą kołyszą burze. Obserwuję je z nowego okna: śródmieście południowe i jego obce dla mnie ulice. Bywałam tu raz na rok, a teraz muszę się uczyć topografii na pamięć: plac Zbawiciela, plac Unii, plac na Rozdrożu, plac Politechniki, na początku był chaos, a teraz jest kupa zabawy w poszukiwaniu najbliższego nocnego. Dałam sobie słowo, że to właśnie w tym miejscu- w mieszkaniu rzuconym gdzieś pomiędzy linię metra i przystanki tramwajowe- dorosnę. Mam na myśli mi takie dorastanie, w którym  chodzi o regularne wstawanie rano, zmywanie po sobie naczyń i kupowanie bułek w piekarni przed śniadaniem. Ja tak strasznie chcę się zorganizować , chcę wziąć wszystko w swoje ręce, skrzętnie notować sobie zadania, a potem z dumą je skreślać jako wykonane. To wszystko mam nadzieję wyjdzie mi w teraz, w scenografii lokalu mieszkalnego na trzecim piętrze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkanie ma ciepło swojej właścicielki. Pani Barbara ma posturę rysowaną na kole, obłość płodności i wieku. Na twarzy głównie miękkie policzki, jakby wypełnione puchem a nie zębami,  na nich zaś staranny makijaż kryjący się w zmarszczkach mimicznych. Do tego ukryte nieco wąskie usta i starannie ufarbowane włosy. Ubranie typu stateczna Polka w kwiecie wieku, czyli na tyle nijakie, że nie jestem w stanie go sobie przypomnieć.Oto pani Barbara, z charakteru ciepła i dobrotliwa. Dała nam klucze do domu swojego dzieciństwa, w którym dokonał swoich dni jej ojciec i w którym bardzo Pani Barbara chciałaby się zestarzeć, ale dzieci nie pozwalają.&lt;br /&gt;To dzięki niej mieszkanie jest przytulne i zadbane. &lt;br /&gt;Jest w nim do tego słodki kontrast: wyremontowane ściany, kafelki i nierozbujane na zawiasach jeszcze drzwi gryzą się z meblami typu późny gierek, fotelami zapewne starszymi od nas i szafeczkami na wysoki połysk. Podoba mi się to, nie lubię rzeczy tak nowych, że aż sterylnych, idealnie modnych i jak z kolorowych magazynów o lajfstajlu. Podobną zasadą kieruję się kiedy się ubieram, muszę mieć  brudne buty albo spraną koszulkę, niemodne spodnie albo brzydki pasek, coś co jest 'nie tak',  wtedy czuję, że to ja, a nie jakaś smutna karykatura manekina z witryny Złotych Tarasów. Moje mieszkanie też takie jest: trochę nowe, trochę stare, trochę ładne, trochę brzydkie. &lt;br /&gt;Z okien widzę liceum, roześmiane gęby nieświadomych chujni dorosłości uczniów przetaczają mi się dziesiątkami pod oknem. Palą też papierosy pod moim blokiem, co uważam za sympatyczny folklor dzielni. Trochę mniej sympatyczni są goście klubu REMONT, którzy na pobliskiej stacji benzynowej zaopatrują się nocami w alkohol. Na szczęście sypiam mocnym snem sprawiedliwego, więc ich radosne okrzyki mnie nie wybudzają. Znowu mieszkam blisko stacji straży pożarnej. Po roku na Chłodnej nie straszne mi już nocne syreny. Mam własny pokój, więc mogę słuchać dowolnej muzyki kiedy chcę. A słucham teraz:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;joy division (bo była powódź, więc nowa fala się nadaje) &lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9BP-LIntM6c&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xcc2550&amp;color2=0xe87a9f"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/9BP-LIntM6c&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xcc2550&amp;color2=0xe87a9f" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;analeny ( bo to teraz)&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=2EPUXEAsN8P&amp;login=gregos&amp;width=450&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mos defa (bo robię pranie i oglądam ciągle bieliznę)&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/RtUGxbnRAk4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xcc2550&amp;color2=0xe87a9f"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/RtUGxbnRAk4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xcc2550&amp;color2=0xe87a9f" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-5039057190745863510?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/5039057190745863510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=5039057190745863510' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/5039057190745863510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/5039057190745863510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/06/warszawa-koysza-burze.html' title='rainy night in warsaw'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7994940934454058546</id><published>2010-05-23T23:47:00.003+02:00</published><updated>2010-05-24T00:16:00.805+02:00</updated><title type='text'>rocznica</title><content type='html'>jeśli jest 2010, to od dziewięciu lat prowadzę bloga. &lt;br /&gt;wow. &lt;br /&gt;Do tego dzisiaj zdałam sobie sprawę, że parę dni temu przez przypadek wywaliłam plik na którym miałam teksty z dwóch lat. 150 stron w wordzie i setki błędów ortograficznych poszły się jebać. Bez ściągi nie będę pamiętała, jaka byłam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;2002: byłam dzieckiem neostrady, zanim była neostrada. Mam 13 lat, modem, który podkradam co noc mamie spod poduszki i rozkminiam. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;znów Jest noc. I to niejasne uczucie przebijające sie przez wszystkie myśli.&lt;br /&gt;Samotnosc.&lt;br /&gt;Temat rzeka.Rzeką jest moje zycie.&lt;br /&gt;Nigdy nie zdawałam sobie chyba tak naprawde sprawy ze samotnosc w moim wieku to rzecz wlasciwie..nienormalna.&lt;br /&gt;Moi rowiesnicy czytaja bravo, sluchaja hip-hopu, bawia sie balansujac na krawedzi dziecinnstwa i chcianej dojrzalosci.&lt;br /&gt;I tymbardziej nie znaja terminu "samotnosc" z autopsji, co najwyzej obil im sie kiedys o uszy , gdy ogladali "rozmowy w toku".&lt;br /&gt;To ciekawe zjawisko. Byc kimś..Czymś innym. Czyms. teraz mysli sie o ludziach tylko w katygorii rzeczy. Dlaczegózby to nie uproscic tego i ich samych okreslac per Rzecz.&lt;br /&gt;Znow wciagnela mnie sieć dygresji.&lt;br /&gt;CZasem nie zdaje sobie sprawy ze odchodze od tematu.&lt;br /&gt;Moj tok myslenia jest jak meandrujaca rzeka...duzy potok z wieloma rozlewiskami, dorzeczami i odplywami. Względnie chaotyczna, ale z ukrytym sensem. &lt;br /&gt;Skacząc od tematu do tematu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;z czasów emo, 2003. pryszcze,internet,gimnazjum i pierwsze owulacje: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jak ciemno może być w pokoju rozświetlonym tańczącymi promieniami słońca?Jak brudno może być w pokoju wiecznie wysprzątanym?&lt;br /&gt;Bezgranicznie. Wszystko rozmywa się pod powiekami i widze te najgorsze okruchy życia. Nienawidze chodzić po świecie po omacku, wmawiam sobie, że to sławne przesilenie wiosenne tak działa na moje sampoczucie. Ale to najwyraźniej wina tej zniszczonej osobowości.mojej. Siadłam wczoraj na łóżku i spojrzałam pustym wzrokiem na ściane. Jakby ktoś chlustnął na mnie okrutnie zimną wodą. I wyrzucił wrzystkie ręczniki, dalej nie mogę się pozbierać. Nigdy nie zrozumiem tych huśtawek nastrojów. Jedna z wielu tajemnic natury...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem cieniem. Nie mam siły się wściekać. Zauważyłam kim się stałam.&lt;br /&gt;G l o n e m. Jak zawsze szydziłam z takich ludzi, tak teraz ja sama stałam się nim. Zero empatii, zero współczucia. Codziennie słyszę litannie o problemach i czuje jak to wszystko po mnie s p ł y w a. Niech tak zostanie. Błagam, niech tak zostanie. Żebym nie musiała przejmować się tymi wszystkimi kłopotami i komplikacjami. Nie mam zamiaru marnować na to życia. Ale coś za coś...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodam,że w szkole robi się dziwnie. J. pytał się Katarzyny wczoraj, czy mam kogoś. Niedobrze, niedobrze.&lt;br /&gt;A T. ciągle się do mnie uśmiecha. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;2004, o życiu: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jedziesz?pojechałaś&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpadłam w obsesje. Czuje wibrującą anormalność. Jestem wyczulona na dźwięki, w każdym z nich słyszę muzykę i rację bytu popartą echem. Pierwszy zafascynował mnie dźwiek z prostej, głupawej reklamy telewizyjnej chispów Lay's, dokładniej chodzi o hałas, jaki w niej wydaje maszyna czyszcząca.Być moze to wina skojarzenia jakie mi się od razu nasuneło /ciężka,zaparowana atmosfera "Nieodwracalnego" z Monicą Bellucci/. Nie zwróciłam na to większej uwagi, jednak dźwięków było więcej i więcej: wiartarka zestawiona z odkurzaczem słyszana zza ściany, skwierczący olej po frytkach, zwarcie w żyrandolu, kropla obijająca się o wannę. Matka zaczyna podejrzewać, że coś biorę.Ostatnio przyłapała mnie, jak stałam dziesięć minut i słuchałam bzyczenia wydawanego przez lodówke /coś pięknego. Jakby w środku zamiast żóltego sera było wejście do piekła/ i z nieukrywaną podejrzliwośćią patrzyła mi w źrenice. Może to początek jakiejś obsesji natręctw?CHolera go wie.&lt;br /&gt;Porównywawszy swoje zarobki /o litości!te grosze rzucone na bułke do szkoły nie zasługują na to miano/ z pieniędzmi otrzymywanymi przez swoich znajomych dochodzę do wniosku, że jestem na szarym końcu jeśli chodzi o wielkośc wynagrodzenia. Nigdy szczerze mówiąc nie wymagałam jakichś ogromnych nakładów pieniężnych, życie uczy minimalizmu, ale mam swoje potrzeby. Coś już mnie trafia, naprawdę. Żeby pójść do pieprzonej kafejki internetowej musze głodzić się cztery dni i zbierać pieniądze. To jakaś paranoja. Toteż dzisiaj przeprowadziłam akcję protestacyjną. Zebrałam petycję o zwiększenie dotacji bezpośrednich na rozwój /towarzyski/ mojego państwa totalitarnego. Bez reakcji z góry. Narazie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ni chuja nie chce się ustabilizować. W dalszym ciągu targają mną wątpliwości. Jak zwykle niezdecydowana, czuję się dziwnie bedąc z kimś i równie nieodpowiednio będąc sama. Ostatnie kilka tygodni poznaje i oduczam się ludzi, najpierw poddając się emocjom, potem rozsądkowi.Nie chcę nic więcej mówić i pisac. Wstydzę się siebie. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;2006. o sobie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;79&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trąci banałem, ale mam swój hymn. Matka Boska ma Bogurodzicę a ja 79 Świetlików, która towarzyszy mi od piątej klasy. Wtedy właśnie wyjawiłam mojemu internetowemu kochankowi, że nie jestem maturzystką, a pryszczatą i dość nieładną 12latką. Musiał być totalnie zdruzgotany bo wysłał mi tą piosenkę meilem, nie dzwoniąc i nie pisząc już więcej. Ja zaś pochlipywałam nocami, słuchając jej przy otwartym oknie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, że nie ma miłości.&lt;br /&gt;Nie ma i nigdy nie było&lt;br /&gt;Nawet to, cośmy&lt;br /&gt;robili&lt;br /&gt;w żadnym calu nie zahacza o miłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku to była pieśn melancholii, smutku, okrutnej samotności i całego tego gówna, które towarzyszy dziewczętom w podstawówce.. Dopiero później, po paru nieudanych związkach, po kilku łzach i rzyganiu pod drzewem, wszystkim tym, co sprawia, że gimnazjalistka zaczyna dojrzewać, ta piosenka stała się wolnością, stała się suffrage de coeur i miejscem, gdzie trzymam wszystkich, których przestałam kochać. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;2007,jeden z moich ulubionych poranków i ulubionych tekstów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nazarejczyk zmartwychwstał brodząc zmęczonymi stopami w śniegu. Z nieba snuło mleczne światło, a ulicami płynęła woda i mieszała się ziemia z umierającym lodem, krawężniki odzyskiwały ostre kształty, miasto pustoszało ku czci jajek i wódki. Tego dnia byłam wyjątkowo wiotka i ospała, moczyłam nieodpowiednie do wzniosłych okoliczności i pogody buty, liczyłam samochody i spoglądałam co jakiś czas na swoje czerwone od zimna dłonie. Znałam domy, które mijałam, tak, było zimno i pusto, w takie dni niewiele się dzieje, nawet koty przestają włóczyć się po podwórzach, w takie dni młodzież podgłaśnia telewizory żeby ukryć się przed nudą w kolorach mtv. A ja szłam bo musiałam iść, czerwone dłonie, dajcie mi papierosa, dajcie mi słońce, dajcie mi spokój i zdrowe włosy. Podniosłam głowę znad swoich paznokci i zobaczyłam mężczyznę, zszarzałego jak kamienice, oszronionego brzydkim zarostem, w poplamionej kurtce. Spodnie miał opuszczone do kostek, a dłonią wykonywał ruchy na cześć samotnej rozkoszy. Jak byłam dzieckiem, rzucaliśmy w takich kamieniami. Krzyczeliśmy pedał chuj do gazu, chociaż nie bardzo wiedzieliśmy, co te słowa znaczą. A teraz spotkaliśmy się, ja i ten posiwiały mężczyzna, w chwale chrześcijańskich świąt. Zorientował się szybko, że na niego patrzę i spojrzał na mnie. Oczekiwałam pożądliwego wzroku, oczu zwyrodnialca, społecznego banity, liczyłam, że będzie się w jego oczach odbijał strach nadopiekuńczych matek i piętno potępienia. A wzrok miał smutny i łagodny, było coś w nim z udręczonego fizjologią zwierzęcia albo przyłapanego na kradzieży konfitur młodzieńca. Był w nim wstyd. &lt;br /&gt;Stał tak przez chwilę zgarbiony z penisem w dłoni, a ja zdałam sobie sprawę, że nigdy nie widziałam nikogo tak bezbronnego. Choć może to była maska, może tak na prawdę myślał o tym, żeby mnie chwycić za dłoń i rozpiąć kurtkę, oderwać guzik rozporka, może wyobrażał sobie moją bieliznę, może marzył o końcu swojej samotności. &lt;br /&gt;Dałam mu tyle, na ile mnie było stać. Uśmiechnęłam się. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7994940934454058546?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7994940934454058546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7994940934454058546' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7994940934454058546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7994940934454058546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/05/rocznica.html' title='rocznica'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-6658838369618977148</id><published>2010-05-11T16:45:00.005+02:00</published><updated>2010-05-11T22:30:30.940+02:00</updated><title type='text'>airbag zamiast air max, blog zamiast kariery naukowej</title><content type='html'>Biję się w pierś, a jest w co się bić- 85D przyjmuje uderzenia jak najlepszy airbag- wlaśnie teraz powinnam pisać pracę roczną na antropologię słowa o truizmach w internecie. Zamiast tego słucham muzyki, wysyłam kretyńskie wiadomości na last.fm, czytam artykuły o agresywnych kotach (Wilku skacze mi na plecy i robi ranę z rąk, wprowadza terror na Chłodnej i masturbuje się drapakiem)(twórca jednego z artykułów radzi wizytę u behawiorysty). Do tego przeglądam fejsbuka i wymyślam chwytliwe frazy na statusy. Niech ktoś zawiesi nade mną bata, niech ktoś mi przypierdoli i zagrozi zabraniem zabawek. Każdy szczegół, który może mnie rozproszyć, wykorzystuję bardzo skwapliwie- teraz Natalia nie ma się w co ubrać (pomimo tego, że wyprowadzamy się już za 14 dni do innego mieszkania. Jednym z argumentów są większe szafy) i lecę jej z ratunkiem.  Na kanapie leży wprostak, który Natalka kupiła z braku laku na dworcu. Nie lubię tego tygodnika i mu nie ufam, ale mam teraz dziką ochotę przeczytać artykuł o oszustwach w branży spożywczej. Jedzenie przecież dotyczy wszystkich nas, a zwłaszcza mnie. &lt;br /&gt;Na dodatek nie mam poczucia, że zrobiłam ostatnio coś właściwego- cały weekend przehulałam, złaziłam Warszawę wzdłuż i wszerz, byłam na Warsaw Challenge i Rap History Warsaw, wypiłam tyle piw, ile tylko dało radę, wywalili nas z Rzoliboża. Poskakałam na Talibie Kwelim, a na koniec wylądowałam w kiepskim klubie, o którym wszyscy wiedzieliśmy, że jest kiepski, ale ziomek chciał tam iść w celach matrymonialnych. Dla nas złą famą było to, że chadzają tam nastolatki w identycznym obuwiu, S. traktował to jako spory plus. Jak wysępie zdjęcia, to wstawię, ileż mogę się silić na quasi-literackie albo egzystencjalne wpisy, przecież człowiekiem jestem, na dodatek całkiem wesołym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0o8Ac7ZYHGU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0xcc2550&amp;color2=0xe87a9f"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0o8Ac7ZYHGU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0xcc2550&amp;color2=0xe87a9f" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="640" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/aVw56zaFkCU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xcc2550&amp;color2=0xe87a9f"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/aVw56zaFkCU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xcc2550&amp;color2=0xe87a9f" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="640" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/yrgJLrBBHl4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xcc2550&amp;color2=0xe87a9f"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/yrgJLrBBHl4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xcc2550&amp;color2=0xe87a9f" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-6658838369618977148?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/6658838369618977148/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=6658838369618977148' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6658838369618977148'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6658838369618977148'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/05/airbag-zamiast-air-max-blog-zamiast.html' title='airbag zamiast air max, blog zamiast kariery naukowej'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-2130022762745938921</id><published>2010-04-09T19:12:00.005+02:00</published><updated>2010-04-09T20:01:17.511+02:00</updated><title type='text'>życie bez wow.</title><content type='html'>Próbuję się ogarnąć, choć ogarnianie się to podobno brzydkie słowo warszawskiej nowomowy. Jestem takim leszczem, że nikt nawet nie ma zamiaru ze mną walczyć i robić mi kuku, w zastępstwie zatem sama komplikuję sobie życie. Chyba setny raz już obiecam sobie sumienność i obowiązkowość, ale na piśmie może silniej na mnie to podziała. Więc obiecuję sobie sumienność i obowiązkowość, rozplątanie wszystkich problemów, jakich natworzyłam sobie swoim marazmem. Tym bardziej, że jest wiosna, w wiosnę łatwiej rozpoczynać nowe etapy w swoim życiu. Sylwester powinien być w kwietniu. &lt;br /&gt; Przyznam, że nie bardzo mam siłę pisać. i nie bardzo mam o czym pisać. Czuję, że to trochę nie fair wobec mnie, bo się założyłam, że do 23. urodzin wydam książkę (jak Marta S., tyle że lepszą i mądrzejszą), a nawet nie mam o czym pisać na blogu. Chyba prowadzę dość nudne życie, a mam 21-lat.A dopiero po pięćdziesiątce uczymy się zmyślać, wcześniej jedzie się na swoim talencie do obserwacji swoich nierozgarniętych przyjaciół i włóczeniu się po świecie. Mnie jakoś ostatnio życie średnio inspiruje; praca w kawiarni sprawia mi dużo radości, ale tak się do niej przyzwyczaiłam, że nie potrafię tego zadowolenia przekuć w pisanie. Chodzę na imprezy- jedne gorsze, drugie lepsze, ale jestem z reguły tak znudzona/pijana, że z trudem zauważam cokolwiek. Nawet ostatnio padam ofiarą podrywów- słowo "ofiara" nie jest przypadkowe, bo z czego tu się cieszyć, jak jakiś knur o mętnym wzroku pornofana mówi ci: "fajne cycki". Nie jest to zainteresowanie, którego można by mi pozazdrościć.  Słucham dużo muzyki, mam w bibliotece nawet kilka modnych indie tytułów, ale średnio mnie zachwycają. Nie mówiąc już o książkach, bo wszystkie wydają się opowiadać tą samą historię. Linia prosta. Życie bez WOW. Potrzebuję wstrząsu. Jakiejś życiowej tragedii albo sukcesu. Chociaż mimo wszystko wolałabym sukces, bo do tragedii nieuchronnie się zbliżam. Wystarczy jeden film, jedna książka, jedna opowieść. Jeden impuls i będę rozkurwiać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-2130022762745938921?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/2130022762745938921/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=2130022762745938921' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/2130022762745938921'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/2130022762745938921'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/04/zycie-bez-wow.html' title='życie bez wow.'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-4103016461609782194</id><published>2010-03-31T22:23:00.008+02:00</published><updated>2010-04-01T01:53:42.389+02:00</updated><title type='text'>wola śródmieście</title><content type='html'>Kiedy wracam zmęczona do domu, wieżowce czule pochylają się nade mną. Panowie w błyszczących mundurach SECURITY spoglądają na mnie bacznie w służbowym zwyczaju. Śródmieście Wola czuwa. Czuwają chłopcy na parkingach nadstawiający kieszenie na datki, czuwają dzielnicowi wariaci żebrzący wciąż z tym samym wyrazem twarzy. Pod arkadami drobni przedsiębiorcy rozkładają swój drogocenny dobytek- zużyte do połowy środki czystości, zniszczone zabawki i złoto po zmarłych żonach. Grają w kotka i myszkę ze strażą miejską i śpiewają hymn na cześć szarej strefy. Zupełnie nie zwracają uwagi na zniesmaczone miny przechodniów w garniturach od Armaniego. Handlarze czasem kłócą się między sobą - wtedy nad brukiem snują się kurwy, chuje i żydy, latają spódnice i kożuchy, a w powietrzu unosi się zapach konfliktu i zatęchłej szafy. Metr kwadratowy nielegalnej powierzchni handlowej mierzą płytami chodnikowymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Parę metrów dalej liczy się już tylko miejsce parkingowe.  Na Elektoralnej rzędem otwarte bagażniki piętnastoletnich samochodów. W nich niby wszystko taniej i lepiej: warkocze czosnku, pierogi lepione spracowanymi dłońmi nieznanej kucharki, sadzonki, ciuchy ze złotymi metkami. W ładna pogodę widać cwany błysk złotych zębów. &lt;br /&gt;Czar Hal Mirowskich. &lt;br /&gt;Emerytki to największe miłośniczki okazji. Klient wasz pan- mówią swoją łakomą gestykulacją. Oglądają garsonki obracając materiał w dłoniach, wyciągają rękawy pod słońce. Nakładają okulary o grubych szkłach i powoli analizują metki. Coś się zmieniło w polskiej starości; bagaż doświadczeń transformacja zdjęła im z krzyża, wożą go w kraciastych torbach. &lt;br /&gt;Bo w okolicach Hal Mirowskich rządzi niepodzielnie starość. Tutaj nikt nie podśmiewa się z demencji, nie reaguje z pobłażliwością na dociekliwe pytania o jakość towaru. Ekspedientki pomagają wkładać wędlinę do wózków, a sprzedawcy flirtują z kobietami o twarzach zupełnie schowanych pod zmarszczkami. &lt;br /&gt;Jestem tam intruzem, ale lubię udawać, że kupuję świeży szczypior. Lubię stawać przy stoisku z mięsem, wąchać perfumy miasta odchodzącego powoli w niebyt i spoglądać na wieżowce Atrium, idealnie zaaranżowaną przestrzeń dla korporacyjnej menażerii. Lubię Warszawę, bo ta dziewczyna nie idzie na kompromis.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-4103016461609782194?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/4103016461609782194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=4103016461609782194' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4103016461609782194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4103016461609782194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/03/ostatnia-wieczerza-hali-mirowskiej.html' title='wola śródmieście'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-3917405766288471675</id><published>2010-01-23T19:14:00.004+01:00</published><updated>2010-01-23T20:30:39.352+01:00</updated><title type='text'>Saudade na blokowiskach.</title><content type='html'>Prześladuje mnie ostatnio obraz, który służy mi za miarę zadowolenia. Pojawia mi się przed oczami zupełnie nagle, na fotelu u dentysty, w pracy, kiedy patrzę przez okno albo gdy naciągam splątanymi nogami kołdrę nie potrafiąc zasnąć. Saudade- tak nazywają ten typ nostalgii Portugalczycy. To dziwna melancholia, która raczej koi, niż rozjusza ,tęsknota za czymś nie do końca definiowalnym i zamazanym. Moja saudade jest coraz bardziej stanem permanentnym i chyba już niewyleczalnym. Jej sercem jest właśnie ten obraz. &lt;br /&gt;Mam czternaście lat, może mniej, piach pod paznokciami, na wydłużających się stopach tenisówki. Siedzę na drewnianej ławce i patrzę w dół. Piasek, łupiny ziarek układające się w biało-czarne fraktale, moje obnażone łydki usiane czerwonymi kropkami po niewprawnym jeszcze goleniu. Ktoś obok rozmawia, a ja odruchowo liczę te krostki jakbym odliczała do końca tej sceny.  Wokół mnie piasek, poodginane rączkami dziecięcych sadystów drabinki, brzydkie rowery z pozdzieranymi oponami. Podnoszę wzrok i widzę bloki pomiędzy którymi przebija się światło. Pomarańczowe linie zachodzącego słońca wbijają się w każdą szczelinę chodnika. Piaskownica zaczyna wyglądać jak pustynia, wypuszczające pędy drzewa gną się z gracją palm. Bloki są zachwycające. Pełzające po ścianach światło sprawia, że dostrzegam ich szorstką fakturę. Najbardziej kolorowy i zindywidualizowany objaw życia na blokowisku- faliste blaszki zamontowane samowolnie na balkonach, rzucają niepokojące cienie, wyglądają jak wystające żebra na wychudłym ciele smętnej bryły. Jest smutno i jest pięknie. Chłopcy z ogolonymi czaszkami i w szerokich sztruksowych spodniach- pierwszy objaw mody na hiphop w Polsce- wciąż gdzieś biegną, rzucają kurwami i chowają pod bluzami fubu plastikowe butelki ze spirytusem z niepewnego źródła. Ja nieporadnie- ale staram się, żeby wyszło na to, że z klasą- trzymam w palcach papierosa Saint George. Paczka kosztowała 2,50zł i wiedzę, do której klatki wejść i do których drzwi zapukać. Jakaś część ludzi, która czyta tego bloga pochodzi z Chełma- więc zdziwi się kiedy powiem, że didaskaliami tej sceny jest osiedle Słoneczne. Zwykłe blokowisko. Brzydkie. Parę sklepów- w tym Melon, w którym kiedyś sprzedawali nieletnim wina. Poradnia logopedyczna, do której chodziłam w przedszkolu. Z tym miejscem nie wiąże się praktycznie nic ważnego w moim życiu- nic ważniejszego ponad kilka litrów alkoholu, które tam wypiłam z dalszymi i bliższymi znajomymi i podeptane niedopałki moich papierosów. Nigdy też nie czułam się tam ważna ani zbytnio lubiana.  A mimo wszystko to właśnie za nim tęsknie i kiedy czuję, że czegoś mi brakuje, to wydaje mi się, że brakuje mi właśnie tego popołudnia na osiedlu słonecznym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-3917405766288471675?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/3917405766288471675/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=3917405766288471675' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3917405766288471675'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3917405766288471675'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2010/01/saudade-na-blokowiskach.html' title='Saudade na blokowiskach.'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7046605982607187576</id><published>2009-12-03T21:16:00.010+01:00</published><updated>2009-12-03T22:54:15.018+01:00</updated><title type='text'>fotoopowieść</title><content type='html'>Dawno nie wrzucałam zdjęć, a właściwie mam na to ochotę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Melanż na Chłodnej. Ł staje się mężczyzną i może decydować o swoim życiu, J. traci nastoletnią skórkę niewinności i wymienia ją na coś zupełnie nowego. Nikt właściwie nie wie na co.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxglDnwMbpI/AAAAAAAAALk/Zl7G9sYFMEE/s1600-h/melan%C5%BC.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 264px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxglDnwMbpI/AAAAAAAAALk/Zl7G9sYFMEE/s320/melan%C5%BC.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411115696426610322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wóda się lała, choć bawiliśmy się skromnie i grzecznie. Sąsiad raz zapukał w kaloryfer z reprymendą w alfabecie Morse'a, ale nikt się nim nie przejmował. Sam nakurwia dziwne dźwięki 20/24h więc mała zemsta w postaci melanżu mu się należała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxglD6w4ZsI/AAAAAAAAALs/gUxGrYcV_tc/s1600-h/DSC_0385.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxglD6w4ZsI/AAAAAAAAALs/gUxGrYcV_tc/s320/DSC_0385.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411115701529765570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dowód na to, że melanż był skromny. Jaźnia jest pełna pokory w stosunku do nadchodzącej dorosłości.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxglEPRUrvI/AAAAAAAAAL0/vvwZzORK1a0/s1600-h/DSC_0321.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 191px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxglEPRUrvI/AAAAAAAAAL0/vvwZzORK1a0/s320/DSC_0321.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411115707034545906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tańczą trolle w wąskim kole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxglEekFBKI/AAAAAAAAAL8/bpyRB6sdkwg/s1600-h/DSC_0410.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxglEekFBKI/AAAAAAAAAL8/bpyRB6sdkwg/s320/DSC_0410.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411115711139742882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sopel ma na twarzy uniwersalny w wymowie wkurw. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxglEquvEKI/AAAAAAAAAME/JXDURx58V0E/s1600-h/DSC_0373.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 219px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxglEquvEKI/AAAAAAAAAME/JXDURx58V0E/s320/DSC_0373.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411115714405666978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gospodyni w kapciach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sxgn1Yp1WAI/AAAAAAAAAMM/TpVtyvul630/s1600-h/DSC_0316.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sxgn1Yp1WAI/AAAAAAAAAMM/TpVtyvul630/s320/DSC_0316.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411118750390114306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jan. Pawian!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sxgn19Ax1ZI/AAAAAAAAAMU/51ZIqGcuZ38/s1600-h/DSC_0390.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 174px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sxgn19Ax1ZI/AAAAAAAAAMU/51ZIqGcuZ38/s320/DSC_0390.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411118760150029714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Internet ma na takie zdjęcia odpowiednią kombinację znaków:"&lt;3".&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sxgn2bJi7zI/AAAAAAAAAMc/TSbvQiFAU8E/s1600-h/DSC_0354.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 238px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sxgn2bJi7zI/AAAAAAAAAMc/TSbvQiFAU8E/s320/DSC_0354.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411118768239865650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam do wyboru parę zdjęć Hernika. Doszłam do wniosku, że czas zacząć wywabiać plamy na jego wizerunku i wrzuciłam najniewinniejsze. W anielskim pijarze pomocne były skarpetki w paski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sxgn2vjAEzI/AAAAAAAAAMk/vTiO4MckBWw/s1600-h/DSC_0401.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sxgn2vjAEzI/AAAAAAAAAMk/vTiO4MckBWw/s320/DSC_0401.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411118773715342130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Chaos. Hihihi.- zaśmiała się perliście Ola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sxgn2g9JB7I/AAAAAAAAAMs/mlRKOUIq3Os/s1600-h/DSC_0426.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sxgn2g9JB7I/AAAAAAAAAMs/mlRKOUIq3Os/s320/DSC_0426.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411118769798449074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Melanż był sporą wyrwą w naszych poukładanych życiorysach. Przede wszystkim prowadzimy teraz stabilny, domatorski tryb życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kursujemy zapchanymi pociągami między stolicą, a wschodem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgqDlah9EI/AAAAAAAAAM0/Mj0aQioX1ow/s1600-h/P021109_19.12.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgqDlah9EI/AAAAAAAAAM0/Mj0aQioX1ow/s320/P021109_19.12.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411121193357014082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;..Gdzie w podrzędnej knajpie o 1.00 w nocy można obejrzeć "Don Juana" popijając chrzczone piwo i paląc ukraińskie fajki za sześć złotych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgqEPRkDmI/AAAAAAAAAM8/alsEUbkEYbU/s1600-h/P300909_01.06.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgqEPRkDmI/AAAAAAAAAM8/alsEUbkEYbU/s320/P300909_01.06.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411121204593692258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciąż tosty są naszą podstawą żywieniową. Tosty nie nudzą się nigdy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgqErFUPEI/AAAAAAAAANE/vHn84q53RiU/s1600-h/P150709_16.48.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgqErFUPEI/AAAAAAAAANE/vHn84q53RiU/s320/P150709_16.48.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411121212058516546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytamy książki i świetnie nam to wychodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgqE7vZTxI/AAAAAAAAANM/ftGyL5oq9vU/s1600-h/P121009_21.41.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgqE7vZTxI/AAAAAAAAANM/ftGyL5oq9vU/s320/P121009_21.41.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411121216529977106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy muszą odsypiać nocne zmiany za barem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgqFNS47LI/AAAAAAAAANU/Ba9acnjTadQ/s1600-h/P100909_14.10_%5B01%5D.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgqFNS47LI/AAAAAAAAANU/Ba9acnjTadQ/s320/P100909_14.10_%5B01%5D.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411121221242252466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Inni chadzają do biedronki. Na zdjęciu moherobile na parkingu.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgsQqMn4sI/AAAAAAAAANc/qz3sREjHWqo/s1600-h/P101109_15.13.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgsQqMn4sI/AAAAAAAAANc/qz3sREjHWqo/s320/P101109_15.13.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411123617002414786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Codziennie uprzejmie proszę o chociaż jednego warkocza.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgsQ3r1dxI/AAAAAAAAANk/E1tjbeArJas/s1600-h/P270709_01.05.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgsQ3r1dxI/AAAAAAAAANk/E1tjbeArJas/s320/P270709_01.05.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411123620622989074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszymy się drobnostkami. Nowa para AM w domu. Cieszymy się się,&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgsRMOtsUI/AAAAAAAAANs/Fc81FJCFM3c/s1600-h/P300709_15.52.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 290px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgsRMOtsUI/AAAAAAAAANs/Fc81FJCFM3c/s320/P300709_15.52.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411123626137989442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczególnie zaś cieszy się ta buzia. Przydałaby się druga szafka na buty.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgxR16UCKI/AAAAAAAAAOE/b2EZ7OFnCbM/s1600-h/P300709_15.40_%5B01%5D.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgxR16UCKI/AAAAAAAAAOE/b2EZ7OFnCbM/s320/P300709_15.40_%5B01%5D.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411129134884849826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W domu pojawił się też nowy zwierz. Wilku WDZ- jeszcze jeden mach, jeszcze jeden skręt!- umie aportować (serio.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgsRqHFUKI/AAAAAAAAAN0/TLfvtAZPUn8/s1600-h/wilk5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 242px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgsRqHFUKI/AAAAAAAAAN0/TLfvtAZPUn8/s320/wilk5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411123634159046818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grywamy też w karty. W dupę biskupa na przykład. Chcemy kupić sobie scrabble.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgsR87kuiI/AAAAAAAAAN8/ghZLV66lNPs/s1600-h/IMG_0015.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxgsR87kuiI/AAAAAAAAAN8/ghZLV66lNPs/s320/IMG_0015.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411123639211047458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sxgy1qswnQI/AAAAAAAAAOM/Urle5ILwplI/s1600-h/DSC01176.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sxgy1qswnQI/AAAAAAAAAOM/Urle5ILwplI/s320/DSC01176.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411130849862130946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ale tak  najbardziej to tęsknie za rudym armageddonem uwięzionym w kopenhaskiej mgle. Lisico wróć!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7046605982607187576?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7046605982607187576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7046605982607187576' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7046605982607187576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7046605982607187576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/12/fotoopowiesc.html' title='fotoopowieść'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SxglDnwMbpI/AAAAAAAAALk/Zl7G9sYFMEE/s72-c/melan%C5%BC.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-552248111051411383</id><published>2009-11-21T16:52:00.006+01:00</published><updated>2009-11-27T00:17:45.629+01:00</updated><title type='text'>Kot i wybaczanie.</title><content type='html'>Całe życie wychowywałam się ze zwierzętami i jakoś nie bardzo radzę sobie bez nich. W trakcie rodzinnych zjazdów często przypomina się historię o tym, jak do mojego łóżeczka wpadł wielki, czarny kocur. Podobno wskoczył przez okno i na oczach wszystkich domowników przebiegł przez kuchnię, wdrapał się po schodach i bez chwili wahania wpadł do pokoju, w którym spałam. Mówi się, że koty duszą niemowlaki, więc matka przestraszyła się nie na żarty. A on skulił się tylko i położył koło mnie. &lt;br /&gt;Lubię tę historię, ma w swojej konstrukcji coś z tradycyjnego mitu. W mitologii, taka bohaterka uzyskałaby nadnaturalną moc albo zostałaby zaślubiona bogowi, który podkradł się do niej w postaci kota. Potem byłaby prędka kopulacja i sporo nieszczęść. Jednak to raczej nie był bóg- właściwie wiem to na pewno, ale korzystam z tej magicznej podszewki i mówię wszystkim, że to właśnie od tego momentu tak uwielbiam zwierzęta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;      Wydaje mi się, że chowanie się w domu wypełnionym zwierzętami nauczyło mnie więcej, niż tylko odpowiedzialności. Posiadanie zwierząt uczy pokory wobec fizjologii i brutalnie udowadnia, że naprawdę niedaleko się posunęliśmy w ewolucji. Zwierzęta niekontrolowanie wymiotują, miewają biegunkę i trzeba umieć się z tym zmierzyć. Przede wszystkim jednak to kurewsko ciężka lekcja samokontroli. Kiedy pies Ci zjada ulubione majtki, niszczy kanapę, przegryza pasek od drogiego zegarka a kot wcina słuchawki i robi kupę na łóżko- nie możesz go za to obwiniać, nie wolno się zamachnąć pięścią i obwiniać go za wszystko, co robi. Idziesz w kochanie jak w noc i jedyne, co pozostaje, to wybaczać. Chciałabym umieć traktować ludzi tak dobrze, jak traktuję zwierzęta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piszę o tym, bo mam w końcu kota. Mieszkam już sama i po raz pierwszy to ja jestem w pełni odpowiedzialna za zwierzę. To nie Mama finansuje weterynarza i karmę, tylko ja (a właściwie my we trójkę). To straszny banał i straszna naiwność, tak się tym przejmować, ale dla mnie to dużo znaczy. Bardzo chciałam mieć kota. Prawdopodobnie dlatego, że chciałam mieć kogoś, komu mogłabym odruchowo wybaczać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sw8L4WSeRLI/AAAAAAAAALc/C2opE9qOUfM/s1600/wilku2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 182px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sw8L4WSeRLI/AAAAAAAAALc/C2opE9qOUfM/s320/wilku2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408554740178896050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-552248111051411383?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/552248111051411383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=552248111051411383' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/552248111051411383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/552248111051411383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/11/kot-i-wybaczanie.html' title='Kot i wybaczanie.'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sw8L4WSeRLI/AAAAAAAAALc/C2opE9qOUfM/s72-c/wilku2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-2510973530094676901</id><published>2009-11-12T19:08:00.004+01:00</published><updated>2009-11-12T23:02:26.442+01:00</updated><title type='text'>Rodzina Mruczków</title><content type='html'>Jak pisałam wcześniej- wymagam czułości, tak jak lodówka wymaga rozmrażania, włosy rozczesywania, a powiedzmy dzieci albo psy- regularnego karmienia. Gdy nadchodzi czas czulości, każę sobie pleść warkocze i opowieści. Układam się na łóżku zwinięta w kłębek. Ł. wtedy ciągnie mnie za włosy, a ja go za język.&lt;br /&gt;"Opowiedz mi coś. Coś ładnego." &lt;br /&gt;On w tym momencie ciężko wzdycha, mówi, że już wyczerpał wszystkie fajne opowieści z dzieciństwa i że nie wie w ogóle, co to znaczy ładne. Sprytnie nawet zmienia temat i pyta się, czy mam coś do prania. Ja się jednak nigdy nie poddaję i dalej wiercę mu dziurę w brzuchu o tę historię. A to chyba boli, bo zawsze udaje mu się coś wymyślić. Dzisiaj opowiedział wyjątkowo ładną. &lt;br /&gt;Nad nami mieszka rodzina 2+1. To "jeden" szczególnie wyraźne, tupie, biega, krzyczy, czasem płacze, ojciec nie lepszy, cały czas robi "bzzium" do dzieciaka i czołga się za nim  po podłodze wprowadzając nasz sufit w drgania. Ł. opowiedział mi o ich sekrecie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żyją całkiem zwyczajnie. On i Ona-powiedzmy- Basia i Paweł, pracują na urzędniczych stanowiskach niższego szczebla. Mają na głowie kredyt na mieszkanie i kombinowanie kolejnych opiekunek do dziecka. Wracają do domu po 16stej. Oglądają polskie seriale. Dzieciak dokazuje i włazi na meble. Czasem odwiedzają ich znajomi, ale zawsze muszą wyjść przed północą. Gości wyprasza Basia, mówiąc, że dziecko musi mieć spokój. To jednak tylko wymówka i sposób na ukrycie sekretu. Bo o północy cała rodzina zamienia się w koty. Pawłowi rosną długie wąsy, Basi ogonek i szorstkie wypustki na języku. Dziecko zwija się w kulkę i ostrzy pazurki o dywan. W takich postaciach kocia rodzina spędza całą noc. Nie nudzą się- gonią za kłębkiem włóczki, czyszczą sobie nawzajem futerka, śpią rozciągnięci na poduszkach. Miauczą do siebie cicho i bezszelestnie biegają po drewnianej podłodze. Tak delikatnie, jak tylko koty potrafią. Piją mleko ochlapując sobie pyszczki i jedzą karmę z puszek. Uczą małego polować na muchy. Ranek zastaje ich w ruchu, goniących za niewidzialnym wrogiem, groźnym kłębkiem włóczki. Łapki zmieniają się z powrotem w stopy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzinie Mruczków ciężko oderwać się od zabawy i przyzwyczaić się do człowieczej postaci, pełzają na kolanach po podłodze, zrywają rękoma firanki, na których wcześniej zaczepiali się ostrymi pazurkami. Ludzka rzeczywistość dopomina się o swoje, opiekunka puka do drzwi o siódmej trzydzieści, o ósmej trzeba być w pracy. Wtedy tupot i pokrzykiwania milkną. Małemu jest najtrudniej; turla się po podłodze pulchnym człowieczym ciałkiem i nie rozumie, czemu nie potrafi już tak szybko biegać na czterech łapach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-2510973530094676901?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/2510973530094676901/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=2510973530094676901' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/2510973530094676901'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/2510973530094676901'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/11/rodzina-mruczkow.html' title='Rodzina Mruczków'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-6173674995411713381</id><published>2009-11-07T23:12:00.005+01:00</published><updated>2009-11-08T00:08:08.921+01:00</updated><title type='text'>praca, piersi, chciwość.</title><content type='html'>Znów szukam pracy. Mam wrażenie, że teraz już przez całe życie będę szukać pracy.W każdym razie kolejny raz przeglądam uważnie ogłoszenia na gumtree. Jestem studentką dwóch stacjonarnych kierunków, więc moja dyspozycyjność ogranicza się do weekendów. Wiem, że w takim systemie pracy nie dość, że nie będę już miała czasu dla siebie, to na dodatek nie zarobię kokosów. Przez te weekendy została mi już tylko gastronomia. 6 złotych za godzinę, albo siedem. Chcę zarabiać 700zł miesięcznie, ale czuję, że to raczej niemożliwe. Jeśli znajdę pracę, to pewnie będę dostawać jakieś 400zł miesięcznie. Aż żal dupę ściska, kiedy się myśli o takich kiepskich pieniądzach- to lekko ponad dwie sukienki z h&amp;m. Dwie sukienki za kilkadziesiąt godzin pracy.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Przeczytałam dzisiaj ogłoszenie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Praca polegałaby na obsługiwaniu klientów w skąpych strojach (nie w bieliźnie) do godziny 22, natomiast od 22 do 1 w nocy tylko w dolnej części garderoby (topless).&lt;br /&gt;Gwarantujemy zero kontaktów z klientem, chodzi tylko o uatrakcyjnienie oferty restauracji, a także odszkodowanie w przypadku niewłaściwego zachowania klienta. Doświadczenie na podobnym stanowisku nie jest wymagane.&lt;br /&gt;Zarobki przy pracy na pełnym etacie wyniosą do 5500zł netto miesięcznie plus napiwki, ale jest też możliwość pracy na niepełnym etacie z możliwością ustalania swojego grafiku na kolejny tydzień."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5500zł za pokazanie piersi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przełknęłam ślinę. Wstałam z łóżka, stanęłam przed lustrem i zdjęłam koszulkę. Z reguły, jeśli słyszałam w swoim życiu komplementy, to albo o oczach, albo o piersiach. Ale raczej o piersiach. Fajne, duże. Teraz mienią się na szkle bielą. Jasne prawie jak mleko i wytatuowane. Wyobraziłam sobie, jak świecą tą bladością w knajpie i odbijają się w oczach rozochoconych klientów. Wyobraziłam sobie też ich sprężysty ruch przy każdym kroku, kiedy niosę zamówienie do baru. 6000zł to ogromne pieniądze. To mieszkanie bez prusaków, nowe książki, meble, ubrania. Wreszcie jakieś prawdziwe wakacje. Wszystkie tatuaże, o których marzę. Ajpod. Kolekcja butów i kino bez ograniczeń. Imprezy, na których wreszcie będzie stać mnie, żeby się upić. &lt;br /&gt;Wszystko kosztem kilku obleśnych uwag, paru rąk łapiących mnie za skórę.&lt;br /&gt;Obciągnęłam koszulkę z powrotem, wróciłam do komputera, wysłałam zgłoszenie na baristkę. 7zł na godzinę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-6173674995411713381?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/6173674995411713381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=6173674995411713381' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6173674995411713381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6173674995411713381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/11/praca-piersi-chciwosc.html' title='praca, piersi, chciwość.'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-1102185807699081103</id><published>2009-11-04T19:09:00.006+01:00</published><updated>2009-11-04T19:50:57.004+01:00</updated><title type='text'>szablozębne i raport  ze stanu urody</title><content type='html'>Równo dwa lata uśmiecham się srebrnym uśmiechem, kaleczę sobie delikatny język o druty i nie wymawiam wszystkich głosek. Aparat na zębach miał zmienić mi rysy i pomóc spoważnieć. Prawdopodobnie mam inne rysy i jestem poważniejsza, ale nie jestem pewna, czy to dzięki leczeniu, czy po prostu zakończyłam z sukcesem proces dojrzewania. Wiem jedno na pewno: jestem ładniejsza. Nie mam już smutnych cienkich brwi smętnie płynących nad oczami. Gdy uśmiecham się, zęby grzecznie kryją się za wargami. Jestem mniej okrągła i mam wyraźniejsze kości policzkowe. Umiejętniej się maluję, nie mam pryszczy, cienie pod oczami nawet jakieś jakby mniejsze, choć to genetyczny prezent od mamy. Nos dalej długi i krzywy, ale nauczyłam się z tym żyć, a nawet umiem się pomimo niego całować. Okazało się, że 3/4 sukcesu, to po prostu o siebie dbać. Za rok o tej porze jak bozia da to będę jeszcze ładniejsza, długowłosa, może trochę szczuplejsza. Bez drutów.&lt;br /&gt;Zaczęłam o tym dzisiaj myśleć, bo w wydziałowej toalecie natknęłam się na dziewczynę sterczącą przed lustrem. Chciałam zrezygnować i z uśmiechem powiedziałam, że pójdę do drugiej. Ona zauważyła mój nie do końca holiwoodzki zgryz, spojrzała na mnie, a w tym spojrzeniu była jakaś atawistyczna potrzeba zwierzenia. Pewnie rozchyliła wargi, spod których wyskoczył ciemny drut i wyszeptała: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- wiesz, serek wiejski. Muszę go wydłubać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-1102185807699081103?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/1102185807699081103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=1102185807699081103' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/1102185807699081103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/1102185807699081103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/11/szablozebne-i-raport-stanu-urody.html' title='szablozębne i raport  ze stanu urody'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-8331359637429158732</id><published>2009-11-01T15:48:00.005+01:00</published><updated>2009-11-04T11:39:35.881+01:00</updated><title type='text'>Jestem staroświecka jak Jan III Sobieski, pisuję słodkie listy miłosne.</title><content type='html'>22/04/2009 23:36&lt;br /&gt;temat:nie chcę tematu,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę Ciebie, Twojej jasnej skóry, Twoich miękkich palców na moim brzuchu, nóg splecionych tak, jakbyśmy nie chcieli już nigdy chodzić, tylko tak leżeć oboje, oddani obowiązkom, bo podobno obowiązkiem człowieka jest kochać, czytałam kiedyś o tym w czasopiśmie charaktery. no więc ja się wywiązuję. Kocham Cię skrupulatnie, regularnie, żarliwie, czuję, że robię to świetnie, najchętniej wpisałabym sobie w CV, zaraz obok języków obcych: umiem kochać, to moja pasja, chciałabym to robić całe życie. Jesteś powieścią, to brzmi jak Coelho, ale tak, jesteś powieścią i im więcej poznaję kontekstów, im więcej odkrywam słodkich kawałków,tym intensywniejsze mam wypieki na twarzy. A ostatnio kochałam Cię najbardziej, gdy leżałeś w mojej żółtej pościeli, zmęczony, zrelaksowany,jakbyś był poza światem,poza pokojem na Broniewskiego,tylko gdzieś całkiem indziej, zanurzony w jakiejś ciepłej poświacie. I patrzyłam się na twoje zmrużone lekko oczy, na rzęsy wywinięte od szkieł okularów i starałam się nie oddychać, żeby Cię nie zbudzić, żebyś mógł ciągle tam siedzieć w tym cieple i oddawać mi go trochę. Głowę miałam gdzieś obok Twojego obojczyka i wchłaniałam Cię przez ucho. Robiłam to, naprawdę, Ty mi wchodziłeś przez to ucho ciepłym mrowieniem, rozgrzewałeś mi krew i koiłeś nerwy, podobno co wejdzie jednym uchem, to wyjdzie drugim, ale Ty zostajesz.&lt;br /&gt;zostajesz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-8331359637429158732?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/8331359637429158732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=8331359637429158732' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8331359637429158732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8331359637429158732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/11/jestem-staroswiecka-jak-jan-iii.html' title='Jestem staroświecka jak Jan III Sobieski, pisuję słodkie listy miłosne.'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-9203193394506266091</id><published>2009-10-31T17:34:00.003+01:00</published><updated>2009-10-31T19:33:13.154+01:00</updated><title type='text'>czyj to pies. mój.</title><content type='html'>Kiedy ją poznałam, nie bardzo zwróciłam na nią uwagę. Zajęta byłam poprawianiem plisowanej spódniczki i robieniem dobrego wrażenia w szkole. Miałam wtedy krótkie bordowe włosy i bardzo buntowniczy charakter, a ona zwiędłe, długie loki i naturalną buzię nadającą się do noszenia raczej dla 14-latki niż świeżo upieczonej licealistki. Wydawało mi się też, że dziwnie się ubiera. Chodziła w kolorowych ciuchach, lubiła kolczyki z koralików, wysokie spodnie-bojówki. Mieniła się codziennie innym kolorem tęczy. Bałam się, że jest jedną z tych nastoletnich świrusek, które opowiadają nieśmieszne dowcipy, słuchają Pidżamy i łzawią od fraz Paulo Coelho jak od cebuli. &lt;br /&gt;Tyle pamiętam z pierwszego wrażenia. Te zwiędłe loki i brzydki rechot. &lt;br /&gt;Jednak im częściej z nią rozmawiałam, tym bardziej czułam, że za tą niewinną dziecięcą skórą kryje się jakiś wkurw i wprawiająca w zachwyt pogarda dla świata. Wydawało mi się, że to ja doszłam już do granicy posiadania- posiadania wszystkiego w dupie, ale okazało się, że można bardziej. Ona ma w dupie kurz,matkę,ojca, wszystkie autorytety moralne kraju znad Wisły, podręczniki, nieśmiesznych ludzi, niefajne dziewczyny, chujowe ciuchy, swoje odrosty, kanarów, pieniądze. Podobno liczy się tylko zachwyt i literatura, tak mi kiedyś powiedziała po pijaku. A, i jeszcze wódka i francuski. To nie była zatem przyjaźń od pierwszego wejrzenia,  raczej sympatia rosnąca wraz z wypitymi piwami, smsami, wymiocinami, herbatami i wagarami. Wydaje mi się też, że trochę nauczyłam ją palić, ale liczę na to, że to raczej zasługa jej dobrego gustu. &lt;br /&gt;Nie będę ukrywać, że jest dziwaczna. Oburza mnie jej rosnący zachwyt nad gramatyką francuską i lady Gagą. Czasem nie rozumiem jej porywów serca. Uważam też, że powinna natychmiast zrobić coś ze swoimi paskudnymi odrostami. Ale ja mogę sobie dużo uważać. i chuj kurwa ci w dupe jebana dziwko zamknij sie- jakby to skwitowała elokwentnie N. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest 31 października, wyszorowałam dzisiaj sporo grobów, ale to nie jest epitafium. To wyznanie miłosne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SuyCqFkGcDI/AAAAAAAAALU/-LLKNtQ54xc/s1600-h/normal_P4050076.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SuyCqFkGcDI/AAAAAAAAALU/-LLKNtQ54xc/s320/normal_P4050076.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398833712870092850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;czyj to pies?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-9203193394506266091?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/9203193394506266091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=9203193394506266091' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/9203193394506266091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/9203193394506266091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/10/czyj-to-pies-moj.html' title='czyj to pies. mój.'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SuyCqFkGcDI/AAAAAAAAALU/-LLKNtQ54xc/s72-c/normal_P4050076.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-4772223649439722950</id><published>2009-10-26T23:13:00.004+01:00</published><updated>2009-10-28T18:13:11.417+01:00</updated><title type='text'>brzydota, rumunia, warkocze</title><content type='html'>Okropna pogoda. Czubki butów poszarzały mi od brudnej wody.&lt;br /&gt;M. wyjechała do deszczowej i ciepłej Kopenhagi, gdzie prowadzi żywot bon-vivanta i miesza w kotle etnicznym programu Erasmus. N. jedzie na krajoznawczy trip do Bełchatowa, bo cudze chwalicie, a swego nie znacie. Jutro odetną mi telefon, bo zapomniałam zapłacić rachunek, a właściwie- nie bardzo miałam z czego. &lt;br /&gt;Chodzę w grubym szaliku i czapce z pomponem. Trochę przytyłam, wierzę, że to na zimę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj bardzo uważnie obserwowałam ludzi. Nie tak jak zwykle, kiedy przyglądam im się z tą moją pompatyczną fascynacją. Nie widziałam wzruszających staruszek, raczej paznokieć z grzybicą u jednego z wykładowców i białe na czubkach pryszcze dziewczyny w autobusie. A to raczej brzydkie rzeczy. Szczególną uwagę zwróciłam na chłopca z wysuniętą do przodu szczęką i różowymi policzkami. Chodzi ze mną na pewne zajęcia. Dzisiaj wyglądał jak żart, jak anonimowa postać z jakiegoś obleśnego zdjęcia na joemonster. Miał czarny sweter z żółtym wzorem, utkany na pewno kościstymi dłońmi jego babci albo cioci, stare, wytarte na dole jeansy i lekko rozklejone buty alpinusa. Tylko na twarzy miał modne okulary w grubej czarnej oprawce, ale to nie jego wina, że trendy zagarnęły sobie to akcesorium frajerstwa. Siedział naprzeciw mnie, mlaskał lekko, patrzył się tępo w ścianę i sprawiał wrażenie niezbyt zainteresowanego zajęciami. Ale słuchał, na dowód tego czasem rzucał drobne uwagi i zgłaszał się. Zrobiła na mnie wrażenie jego znajomość rumuńskiej literatury. Mówił o niej trochę nieskładnie, ale mądrze. Im dłużej, tym bardziej robił się czerwony. Jak o nim myślę, to nasuwa mi się elementarzowy przymiotnik- "rezolutny". Rezolutny pulchny chłopiec z pierwszej ławki, w którego wlepiałam przez półtorej godziny oczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Raczej nie ma na studiach przyjaciół  i nie zapraszają go na wydziałowe imprezy, a jak już, to wypija milcząco jedno piwo i jeszcze bardziej rozgrzany, jeszcze bardziej czerwony, wychodzi pod pretekstem "paru spraw do załatwienia". A tymi sprawami są pewnie książki, posprzątanie kuchni i jakaś gra RPG. &lt;br /&gt;Jestem przekonana, że w autobusach ustępują mu miejsca, biorąc jego brzydkie rysy twarzy za objaw jakiegoś rodzaju niepełnosprawności, a dziewczyny w liceum robiły mu różne psikusy. Ale to może mi się tak tylko wydaje i zmyślam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio wymagam wyjątkowo dużo czułości. Realizuję tę potrzebę łaskocząc Ł. po stopach (śmieszni się wtedy zwija i krztusi) i głaszcząc go po włosach co drugi wieczór przez piętnaście minut. W zamian wymagam zaplatania sobie warkoczy. Ł. nie bardzo umie, ale się stara. Uwielbiam ten proces. Zwykłe głaskanie i tarmoszenie mnie nie sprawia mi przyjemności. W zaplataniu warkoczy najbardziej mnie chyba rozpieszcza celowość, długie palce pomiędzy kosmykami, które dążą do uzyskania ładnego splotu. Mam wtedy wrażenie, że palce Ł. łączą się z moimi włosami, a keratyna spływa rozkosznie z moich cebulek do jego paznokci. Ruchy dłoni wywołują kojące mrowienie. To może wydać się dziwne, ale takie samo mrowienie czułam, jak patrzyłam na chłopca o wysuniętej żuchwie i różowych policzkach. Czysta przyjemność, rozczulenie. Nigdy nie czułam tego, patrząc na zjawiskową piękność albo szczupłą modelkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-4772223649439722950?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/4772223649439722950/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=4772223649439722950' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4772223649439722950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4772223649439722950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/10/okropna-pogoda.html' title='brzydota, rumunia, warkocze'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-6574059338091532545</id><published>2009-09-21T22:37:00.002+02:00</published><updated>2009-09-21T23:57:44.617+02:00</updated><title type='text'>bezczynność i duży nos</title><content type='html'>Mówią, że jest tutaj od zawsze, a czas mierzą dyktaturą menadżerki. Jej era ma dwa rozdziały: Czas Dredów i Czas Pasemek. On podobno bywał tu jeszcze wtedy, kiedy miała dredy. Czyli w gastronomicznej przestrzeni bardzo dawno temu. &lt;br /&gt;Przychodzi codziennie i rozkoszuje się tą regularnością. Oprócz dużego nosa nie ma w nim niczego wyjątkowego, być może ma parę liter przed nazwiskiem, jest magistrem albo nawet inżynierem. Ale co z tego. Pan z Wielkim Nosem nosi szary uniform nijakości, nie zauważyłbyś go na Chmielnej i nie pożyczyłbyś mu 20gr. Dopiero kiedy mówi o sobie "Stały klient", jego wiotka sylwetka zyskuje ramy. &lt;br /&gt;Ramiona prostują się. &lt;br /&gt;Zęby bieleją.&lt;br /&gt;Nawet palce stają się bardziej smukłe i sprytne. &lt;br /&gt;Ale "stały klient" to tylko dwa wyrazy, kombinacja głosek, która wypowiedziana trwa krócej, niż parzenie się kawy albo przybicie pieczątki na karcie rabatowej. Gdy słowa mijają, nimb gaśnie. Mężczyzna z Dużym Nosem wie o tym, więc powtarza je często. Walczy nawet o awans na Przyjaciela Lokalu, ale jest przegrany. Obsługa go nie znosi, a gdy kawiarnia pustoszeje, wymyślają mu przezwiska. Wypierdek. Upierdliwiec. Złamas. Luzer. Wrzód na dupie. Śmieją się z jego nawyków, z jego amerikany bez cukru i tego, jak drgając, oddaje torebeczki z powrotem, ja nie słodzę, ja nie słodzę, zapamiętajcie. A potem pije tę kawę osiem godzin, ona jest już zimna, krema już dawno zbladła i przytuliła się do brzegów filiżanki, łyżeczka czarnieje od zaschniętej warstewki, a on siedzi. Nie pali papierosów. Nie je. Tylko siedzi przed barem, jak ten posąg, krakus by powiedział- jak rzeźba Mitoraja, bo on taki brzydki w tym starannym designie kawiarni. &lt;br /&gt;Pan z Dużym Nosem patrzy i słucha. Śmieje się z dowcipów, jakie opowiadają sobie bariści. Uważnie obserwuje rozwijające się drobne flirty. Komentuje konflikty. Chwali nowicjuszy. Czasem wyjmuje swój telefon z rysikiem i stuka patyczkiem w ekran, a minę ma przy tym pełną skupienia, jakby miał tam jakąś porno gierkę java albo zapchany terminarz pełen ważnych spotkań. Prawdopodobnie jednak nie ma tam nic. No, może jakaś tapeta załadowana przez operatora, na pewno nie więcej. Może pisze tam sobie: stuk stuk, jestem stałym klientem, stałym, mam coś na właśność, mam swoje miejsce i czas, mam wielkomiejski nawyk i profesjonalnie zaparzoną kawę, mam amerikanę i ludzi, którym codziennie udowadniam swoje przywiązanie, myjąc filiżankę w ubikacji, żeby nie musieli sobie rączek brudzić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, myślę, że to właśnie robi, że pisze na swoim wielofunkcyjnym telefonie jakąś powieść, nie może przecież tak siedzieć osiem godzin i nic, coś musi. Może ma pamiętnik, w którym opisuje, kto był na zmianie, który barista się do niego przypadkiem uśmiechnął, kto do niego zagadał. Albo rozwiązuje sudoku. Niechby i nawet robił zdjęcia dup dziewcząt, co zamawiają sobie szejki za 15 złotych, ale niech coś robi, bo jego bezczynność mnie pochłania, czuję, jak pełznie ku mnie przez bar i łaskocze zimnymi paluchami, gdy robię koktajle. Niech coś robi,bo ja o nim piszę na paragonie i braknie sił na tę bezczynność.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-6574059338091532545?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/6574059338091532545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=6574059338091532545' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6574059338091532545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6574059338091532545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/09/bezczynnosc-i-duzy-nos.html' title='bezczynność i duży nos'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7899455839921579628</id><published>2009-09-02T12:58:00.007+02:00</published><updated>2009-09-03T15:27:23.071+02:00</updated><title type='text'>nie interesuje mnie wieczność, jedynie smak kawy*</title><content type='html'>Nie pisałam, bo cały czas uważałam, że wrzucanie notek na bloga jest wypruwaniem z siebie słów- słów, które są mi całkiem potrzebne, bo muszą dać się złożyć w celach trochę ważniejszych, takich jak zaliczenie roku na kulturoznastwie. Jak widać, praca naukowa mnie jakoś specjalnie nie pochłania.&lt;br /&gt;Mam pracę. Tradycyjnie zarabiam śmieszne pieniądze i tradycyjnie w momencie, kiedy już nie będę się mogła niczego nowego nauczyć- zwolnię się. Jestem baristką/kelnerką w pewnym lokalu przy Chmielnej. Oprócz robienia kawy, mogę całymi dniami obserwować nastolatków spacerujących po deptaku w kolorowych dunkach i podróbkach ray-banów. Jest to przyjemne, dokładnie w taki sam sposób jak oglądanie owiec pasących się na łąkach. &lt;br /&gt;Moim nowym hobby jest pocieranie nerwowo fartuszka (wydaje mi się, że to autentyczny gest profesjonalisty) oraz przecieranie pochlapanego wodą blatu. Podobno szybko się uczę i jestem całkiem niezła w baristycznym fachu- nawet menadżerka, królowa lokalu mnie pochwaliła. Nastraja to dość optymistycznie, fajnie być w końcu w czymś dobrym. Czuję się w pracy czasem jak ciocia, ponieważ z paroma wyjątkami, wszyscy są ode mnie młodsi. Ciężko mi się przyzwyczaić, bo to ja zawsze byłam gówniarą i uczyłam się życia od innych. A teraz sama muszę tłumaczyć niektóre zawiłości prawa pracy i tajniki biurokracji uniwersyteckiej. To jest zdecydowanie przerażające. Trochę mi też smutno, bo wolałabym raczej polewać alkohol niż mleczne szejki i kawusie, ale nic nie poradzę. Być może doświadczenie zdobyte wieloma plamami na pracowniczym fartuszku pozwoli mi awansować w hierarchii gastronomicznej i niedługo będę seksowną barmanką. Bez fartuszka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*chujowy na maksa tytuł notki wzięłam od hasła, jakie dumnie wisi nad moją głową, gdy stoję za barem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7899455839921579628?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7899455839921579628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7899455839921579628' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7899455839921579628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7899455839921579628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/09/nie-interesuje-mnie-wiecznosc-jedynie.html' title='nie interesuje mnie wieczność, jedynie smak kawy*'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-3665537146407134106</id><published>2009-07-18T21:35:00.005+02:00</published><updated>2009-07-18T23:02:18.601+02:00</updated><title type='text'>Gorzkie porte-parole</title><content type='html'>H. mawiał, że każda dziewczyna powinna kiedyś żyć z barmanem. Wszystkie każde, którym to się jeszcze nie zdarzyło, serdecznie pozdrawiam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;       W pokoju- mogłaby przysiąc- było 35 stopni. Z niedowierzaniem patrzyła na swoje ciało. W upale traciło zwykłe kształty, czerwieniało i puchło, pokrywało się niezdrowym połyskiem. Wysoka temperatura wyciąga z człowieka wszystko, co brzydkie: lepkość skóry, zapach potu, rosę nad wargą, grymas męczeństwa na twarzy. Nie lubiła być brzydka i nie znosiła przypominać sobie o swojej fizjologii. Najlepiej się czuła z matową cerą w kolorze amber rose nr 4, najpiękniejsze spojrzenia rzucała tylko spod rzęs podkręconych tuszem marki średniej klasy. Wtedy zyskiwała parę punktów powabu, wiedziała o tym.  Matka i siostra nauczyły ją, że ubrania trzeba kupować dobre, ale rzadko, a w gębę trzeba inwestować. &lt;br /&gt;    A &lt;br /&gt;teraz, leży w pościeli w poprutych bokserkach odziedziczonych po którymś byłym, spocona, rozczochrana, drapie się po nogach połamanymi paznokciami. Biedna, brzydka, rozczarowana, smutna, ogląda koreański film o sztukach walki i podglądaniu cycków. Skośnoocy wiją się na ekranie, robią zbędne salta, kiedy wystarczyłoby pierdolnąć kolesia z bani. Podglądają cycki jakiejś atrakcyjnej skośnookiej, która zawstydzona ucieka przed ich obleśnymi spojrzeniami. Koreańczycy mają też w scenariuszu poezję. Chłopiec o wąskich oczach mówi: ja jestem papierosem, ty jesteś popielniczką, cokolwiek by miało się dziać, wpadnę w twoje ramiona.&lt;br /&gt;Nasza bohaterka  się wzrusza, przełyka grafomańskie frazy, bo jest w nich pet i spalanie się, wszystkie metafory ze szlugą są piękne. &lt;br /&gt;Bohaterka ma różne myśli, skaczą równie szybko jak jacki chan i są równie chujowe. &lt;br /&gt;np.&lt;br /&gt;Łóżko jest puste. &lt;br /&gt;Lodówka jest pełna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bilans by się wyrównał, ale &lt;br /&gt;łóżko jest ogromne. &lt;br /&gt;Lodówka jest mała i mieszka w niej karaczan prusak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myśli plotą się ze sobą w warkocze, spływają z łóżka, suną po podłodze, przeciskają się pod drzwiami i szyb windy. Myśli pełzną, podskakują na brudnych krawężnikach, jana pawła, świętokrzyska, marszałkowska, nowy świat. Gdyby włosy rosły tak prędko, jak myśli. Gdyby autobusy były równie szybkie. Gdyby tak było to nie oglądałaby teraz koreańskiej komedii i nie zasypiałaby w objęciach kawałka pluszu z ikei. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno też nie pociłaby się.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-3665537146407134106?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/3665537146407134106/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=3665537146407134106' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3665537146407134106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3665537146407134106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/07/gorzkie-porte-parole.html' title='Gorzkie porte-parole'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-4736718762171858870</id><published>2009-06-28T22:37:00.008+02:00</published><updated>2009-07-04T19:24:48.180+02:00</updated><title type='text'>morderstwo i inne ciekawostki z ulicy chłodnej.</title><content type='html'>Przez ostatnich parę miesięcy powtarzałam, że chcę obrastać w rzeczy i rozniecać drewnem z ikei domowe ognisko. Najpierw nowe zasłonki, pudełka i puzderka, szklanki, coraz mniej rzeczy z wyprawki przyszykowanej przez mamę, coraz więcej moich świadomych decyzji i wydanego hajsu, narzutka, poduszki w jabłkowym kolorze. Chciało mi się trochę być Panią Domu. Byłam bliska kupowania sobie nawet kwiatków. Powiem to głośno- byłam pojebana. Nieokiełznany konsumpcjonizm zawsze prędzej czy później kończy się strzykaniem w krzyżu. Mieszkamy, i ta forma oznajmująca kosztowała nas sporo walki. Przeprowadzka w rzęsisty deszcz (skąd ja miałam tyle rzeczy?), potem walka z prusakami. Były trzy, ale dla mnie to i tak hardkor. Wiem, że to były prusaki, a nie np. karaluchy, bo w pewnym akademiku na pradze przebyłam gruntowne szkolenie. Znam się dobrze na robakach. Mam nadzieję, że ja jednak pozostanę dla nich tajemnicą i nie wejdą mi czułkami w życie.&lt;br /&gt;W każdym razie jaram się, mieszkam w miejscu nasyconym historią i jest to dość inspirujące. Po pierwsze: getto warszawskie. To na Chłodnej był most łączący małe getto z dużym. Gdyby to było dzisiaj, widziałabym go z okna. Po drugie, w moim bloku mieszkał Popiełuszko. Jeśli byłeś w kinie na filmie o tym superbohaterze, to oglądałeś moją klatkę schodową. Po trzecie- pamiętacie &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Wlvi2sb1j4c"&gt;brutalne morderstwo prostytutki ze stycznia- &lt;/a&gt;hurra, to też mój blok! Moja dzielnia ma fejma. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-IVD1QdVI/AAAAAAAAAJ8/CQyXxDNZzg4/s1600-h/DSC01176.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-IVD1QdVI/AAAAAAAAAJ8/CQyXxDNZzg4/s320/DSC01176.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354648377354122578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najpierw była walka. Metraż to nie plastelina- mówi stare porzekadło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-L47ZOchI/AAAAAAAAAK0/DR_smr__CFM/s1600-h/lubynakurwia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-L47ZOchI/AAAAAAAAAK0/DR_smr__CFM/s320/lubynakurwia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354652292099240466" &lt;br /&gt;/&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Luby nakurwia. Z noszeniem siat mu do twarzy :&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-IV4AXUnI/AAAAAAAAAKU/cbcFG-nAIuk/s1600-h/bobr.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 227px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-IV4AXUnI/AAAAAAAAAKU/cbcFG-nAIuk/s320/bobr.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354648391359353458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Później pojawił się dodatkowy lokator. Pan Bóbr jest obrzydliwie brzydki i tym zdobył moje serce. Chłopiec podarował go mi, żebym przestała tak chorować na kiciusia (chciałam mieć kota, ale nie dostałam pozwolenia. Podobno kuweta byłaby ciągle brudna. Co za obrzydliwe łgarstwo! Kuweta mojego kiciusia byłaby czyściutka. Więcej! mój kiciuś byłby tak dobrze wychowany,że nawet nie robiłby kupy! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-IVoPtGTI/AAAAAAAAAKM/0f60ZX98HT0/s1600-h/savoirvivre.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 224px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-IVoPtGTI/AAAAAAAAAKM/0f60ZX98HT0/s320/savoirvivre.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354648387128727858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jesteśmy przyszłością narodu (jak wy wszyscy), więc mama zadbała o nasze maniery i sprawiła mi zaktualizowany podręcznik savoir-vivre. Wcześniej kultury uczyłam się z "Nastolatki i Bon-ton". Najwyraźniej w mniemaniu mamy dorastam. Nie przewidziała tylko jednego- dla skuteczności, umieściłam ten podręcznik w kibelku. Dzięki temu sprytnemu zagraniu, przeczytałam już prawie cały. Swoją drogą, prezenty od mojej rodziny mnie zastanawiają. Na gwiazdkę dostałam "Pijacki Słownik Polski"- więc jak to działa? Natura czy kultura? Najeba czy elegancja?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-IVXp9yoI/AAAAAAAAAKE/GP5L7FGcB5E/s1600-h/wieszakibobr.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 226px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-IVXp9yoI/AAAAAAAAAKE/GP5L7FGcB5E/s320/wieszakibobr.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354648382675470978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ja i Pan Bóbr. Na lewo, na krześle JEFF (kto kurwa daje takie imiona meblom z ikei?) Panna Wiśniówka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-IWEHru-I/AAAAAAAAAKc/lenC3nss0sg/s1600-h/kacikinteligenta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-IWEHru-I/AAAAAAAAAKc/lenC3nss0sg/s320/kacikinteligenta.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354648394611276770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kącik inteligenta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-L5E7eKwI/AAAAAAAAALE/fnPVgW7mBoc/s1600-h/parapetowka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-L5E7eKwI/AAAAAAAAALE/fnPVgW7mBoc/s320/parapetowka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354652294658796290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Parapetówka. Jestem pewna, że Luby szuka wódki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-L5MqfKhI/AAAAAAAAAK8/waddgQakB9o/s1600-h/stopki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 208px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-L5MqfKhI/AAAAAAAAAK8/waddgQakB9o/s320/stopki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354652296735042066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest mój czil. Giry za oknem, książka na kolanach, słonce, lekki wiatr, syreny straży pożarnej. Chyba jestem mieszczuchem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-L4kOPZ4I/AAAAAAAAAKs/01WJIaLh4W0/s1600-h/wodawoda.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-L4kOPZ4I/AAAAAAAAAKs/01WJIaLh4W0/s320/wodawoda.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354652285879150466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parapetówka. Jestem gospodarzem. Mój wysoki status zaznaczają kapcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-N4AKLpzI/AAAAAAAAALM/3r_v6Lpr8Q8/s1600-h/rudyikowalski.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-N4AKLpzI/AAAAAAAAALM/3r_v6Lpr8Q8/s320/rudyikowalski.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354654475221706546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rudy Armageddon i Kowalski, dziewuszki cud malina:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-L4cqGuWI/AAAAAAAAAKk/DsHmjIkg5mM/s1600-h/widokz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 199px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-L4cqGuWI/AAAAAAAAAKk/DsHmjIkg5mM/s320/widokz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354652283848538466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Widok z okna. jak palę papierosa, wyobrażam sobie, że oprócz peta, pomiędzy palcami płoną mi też wieżowce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-4736718762171858870?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/4736718762171858870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=4736718762171858870' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4736718762171858870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4736718762171858870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/06/morderstwo-i-inne-ciekawostki-z-ulicy.html' title='morderstwo i inne ciekawostki z ulicy chłodnej.'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Sk-IVD1QdVI/AAAAAAAAAJ8/CQyXxDNZzg4/s72-c/DSC01176.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-4762091043270343805</id><published>2009-06-15T14:35:00.002+02:00</published><updated>2009-06-15T14:47:45.924+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>Śniło mi się, że umierasz jak Komeda, popchnięty jakimś przypadkowym łokciem. Staliśmy razem, wbici mocno w betonową podłogę dworca i uśmiechaliśmy się do siebie, aż nagle ktoś przebiegł, coś wlazło w kadr i zniszczyło mi eden fazy REM. Wciąż widzę, jak się przewracasz, jak rozstrzaskuje Ci się głowa o posadzkę, a ja zdziwiona śledzę tor Twojego upadku. Dalej śniło mi się wszystko przez mgłę przerażenia, w tej mgle resuscytowałam Cię, krzyczałam i prosiłam o pomoc, w tej mgle dotykałam swoimi ustami Twoich ust i odliczałam oddechy, najsmutniejszy pocałunek, jaki mi się przyśnił. I nikt mi nie pomagał, ja miałam coraz większą mgłę przed oczami od łez i pęknięte serce, a Ty leżałeś i zajmowałeś się powolnym umieraniem. &lt;br /&gt;Pamiętasz, obudził nas budzik o szóstej trzydzieści, a ja parę razy zaszlochałam jeszcze tym płaczem ze snu, chociaż nie było już po co płakać, skoro to Ty mnie pocieszałeś i leżeliśmy w naszej pościeli, a nie na żadnym  wyimaginowanym dworcu. Zapaliłeś papierosa, a ja umyłam twarz.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błagam, nie słuchaj już Komedy i uważaj na łokcie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-4762091043270343805?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/4762091043270343805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=4762091043270343805' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4762091043270343805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4762091043270343805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/06/blog-post.html' title='.'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7448596924035218972</id><published>2009-06-10T22:16:00.004+02:00</published><updated>2009-06-10T22:32:16.495+02:00</updated><title type='text'>Warrrchfszaffa jest nasza!</title><content type='html'>Więc Barack O. miał jednak na myśli warszawski rynek mieszkaniowy. Szkoda, że nie kandydował do europarlamentu, zagłosowałabym na niego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kocham miasto stołeczne Warszawa i od lipca będę oglądać je z okien mieszkania na Chłodnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ohydny wieżowiec Osieda Za Żelazną Bramą rzucony pomiędzy kamienice i staranną zabudowę Mirowa- jest w tym coś dla mnie szalenie podniecającego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze dwa tygodnie.Hurra!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7448596924035218972?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7448596924035218972/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7448596924035218972' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7448596924035218972'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7448596924035218972'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/06/warrrchfszaffa-jest-nasza.html' title='Warrrchfszaffa jest nasza!'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7392752321677418020</id><published>2009-06-07T23:08:00.011+02:00</published><updated>2009-06-08T02:23:49.598+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='odwieczna walka dobra i zła'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autopojazd'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sarkazm'/><title type='text'>chodź, przewietrzysz reumatyzm, czyli czterodniowy trip do krakowa</title><content type='html'>Młodzież, jak to młodzież, potrzebuje chwili wytchnienia. Szczególnie przed sesją. Studenci mają to do siebie, że utożsamiają z relaksem dość zaskakujące rzeczy, takie jak pięciogodzinna podróż pociągiem przewoźnika Intercity Plebs, skakanie w rytm głośnej i właściwie nieznośnej muzyki albo wypijanie piwa w pięć minut. To podobno prawo młodości i mi się to całkiem podoba. Cztery dni w Krakowie były w takim rozumieniu naprawdę niezłym wypoczynkiem. Co prawda dalej nie czaję tego miejsca, ale mapa i spisane brzydkim charakterem pisma instrukcje trochę oswoiły mnie z Miastem Pięknych Elewacji. Niczym prawdziwi turyści, podziwialiśmy z Lubym piękne widoczki, srające gdzie popadnie gołębie, szare niebo, bryczki i punkty gastronomiczne stworzone z myślą o obcokrajowcach. Doznaliśmy nawet pewnego szoku kulturowego wchodząc do- wtedy padło właśnie to słowo- "piździarnego" Coffee Heaven. Powierzchnia granicząca z megalomanią, ściany jak grota solna, przeżywaliśmy to z wypiekami na twarzy jak prawdziwe mieszczuchy ze stolicy, chociaż obydwoje mamy małomiasteczkowe dusze, a ja to już w ogóle słomę w butach. &lt;br /&gt;Mogłam się też wykazać umiejętnością orientacji w terenie i z pewną dumą powiem, że nie jest tak źle. Daję radę i zapamiętuję dość spore fragmenty mapy. To naprawdę krzepiące, w końcu posiadłam jakąś praktyczną umiejętność. Co prawda inni muszą wiązać mi sznurówki i kroić chleb, ale za to się nie zgubię w obcym mieście. Zaliczyliśmy też mini-klubing w poważanym podobno w różnych środowiskach lokalu "kicz"(piwo i dwie lufy wiśniówki przy barze). Bardzo współczuję krakowiakom nocnych, które kursują raz na godzinę. Chociaż to i tak lepiej, niż w takim Lublinie, gdzie nocne kursują podobno tylko w weekendy. &lt;br /&gt;    Bardziej od starówki interesował nas jednak Selector, czyli przyjemny festiwal za 200zł. I też jestem zadowolona. Poskakałam przy Dizzim Rascalu, grime na żywo to pizda, flow miał wręcz absurdalnie dobre. Usta jak karabin maszynowy, nie wiem jakim cudem można wydobyć z siebie tyle słów w ciągu minuty. Do tego niezmieski podjar laseczkami z NYPC i CSS, czemu bozia niektórym daje tyle charyzmy i seksapilu, a ja dostałam tyko grzywkę i jedną pierś mniejszą od drugiej? Digitalism też nie zawiódł, Luby tak nakurwiał, że nikt nie chciał stać koło nas. Bardzo ładnie się bawiliśmy. A to dlatego, że piwo było drogie i niedobre i nie mogliśmy się najebać, co właściwie jest plusem. Bardzo podniecająca była też dychotomia, jaką sobie zafundowaliśmy, czyli w dzień nauka i domowy czill, a wieczorem melanż, wywijanie pod sceną i oglądanie późną nocą gang-bangowego pornola, w którym udział bierze trójka pterodaktyli i blondynka. Takie z nas nicponie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Foteczki (jest ich niewiele i są nudne):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw9TBZXkZI/AAAAAAAAAJY/JVYqq3FMn2o/s1600-h/IMG_0935.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw9TBZXkZI/AAAAAAAAAJY/JVYqq3FMn2o/s320/IMG_0935.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344714254783582610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Prędka ogarniawa w użyczonym mieszkaniu. Dzięki temu mogliśmy poznać również uroki dojeżdżania na pewne osiedle zamknięte na krakowskich peryferiach. D., dziękujemy! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw9S8KhhaI/AAAAAAAAAJQ/-p7oKC5J8DY/s1600-h/IMG_0931.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw9S8KhhaI/AAAAAAAAAJQ/-p7oKC5J8DY/s320/IMG_0931.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344714253379143074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw9SXehbhI/AAAAAAAAAJI/Jkqc7_nGI4Q/s1600-h/IMG_0943.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw9SXehbhI/AAAAAAAAAJI/Jkqc7_nGI4Q/s320/IMG_0943.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344714243530911250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak, mój Luby zakosił ze sklepu koszyk. Ale oddany, więc sumienie czyste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw9SEnmJII/AAAAAAAAAJA/TRVBUMoaSM4/s1600-h/IMG_0915.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw9SEnmJII/AAAAAAAAAJA/TRVBUMoaSM4/s320/IMG_0915.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344714238468695170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Lans na pastę do zębów. Niech wiedzą, że dbamy o higienę. Myjcie zęby po każdej kawie w CH &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw9Rwx5cII/AAAAAAAAAI4/LsqddaFYEIQ/s1600-h/P040609_21.39.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw9Rwx5cII/AAAAAAAAAI4/LsqddaFYEIQ/s320/P040609_21.39.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344714233143193730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zdumiewa mnie krakowska umiejętność łączenia branży. Widziałam też szyld: TATUAŻE SOLARIUM. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw96XCPlaI/AAAAAAAAAJo/w7xEvYxNxOs/s1600-h/IMG_0933.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 223px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw96XCPlaI/AAAAAAAAAJo/w7xEvYxNxOs/s320/IMG_0933.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344714930607068578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gollum. Bo liczą się skarpetki, pierogi, kokarda i nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw96Fnte6I/AAAAAAAAAJg/tk3VQKGTUgY/s1600-h/P060609_22.08.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw96Fnte6I/AAAAAAAAAJg/tk3VQKGTUgY/s320/P060609_22.08.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344714925932379042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Luby mnie zatłucze (tak chłopaku, jesteś z pragi, czas najwyższy zacząć tłuc swoją laskę), czyli superhejter. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SixZxqRL3YI/AAAAAAAAAJ0/V3JyPups6Sk/s1600-h/Zdj%C4%99cie000.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 256px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SixZxqRL3YI/AAAAAAAAAJ0/V3JyPups6Sk/s320/Zdj%C4%99cie000.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344745567476768130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No i na dokładkę zupełnie rozczulająca mnie plątanina. On tak siada zawsze i tak mu podobno najwygodniej. A ja ledwo zakładam nogę na nogę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Chyba nawet warto było poświęcić zbliżający się wielkimi krokami Tattoo Fest. Zresztą, ja chyba wolę się po prostu wytatuować za pieniądze, które bym przeznaczyła na zazdroszczenie tatuowanym.)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7392752321677418020?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7392752321677418020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7392752321677418020' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7392752321677418020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7392752321677418020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/06/chodz-przewietrzysz-reumatyzm-czyli.html' title='chodź, przewietrzysz reumatyzm, czyli czterodniowy trip do krakowa'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Siw9TBZXkZI/AAAAAAAAAJY/JVYqq3FMn2o/s72-c/IMG_0935.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-8573277286322296484</id><published>2009-05-28T00:24:00.008+02:00</published><updated>2009-05-30T19:14:00.432+02:00</updated><title type='text'>raport z miasta warszawa bez obrazków.</title><content type='html'>Rozpoczęło się aktywne poszukiwanie pracy. Odbyłam jedną rozmowę kwalifikacyjną. Bardzo bawi mnie tu słowo "kwalifikacyjną", bo aplikowałam na stanowisko, do którego kompetencji absolutnie nie mam. Interwju przebiegł w przyjemnej atmosferze. Na stole leżały winogrona, dostałam wygodne krzesło. Menadżerka dość młoda, na twarzy rozsmarowane z czułością dobre kosmetyki. Uniwersalny biało-czarny komplet, moda w formie "oficjalne stanowisko lato 2009". Opowiadałam o sobie i odpowiadałam na pytania  z zakresu: jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość-twój ulubiony drink. Paradoksalnie, na pierwsze pytanie odpowiedziałam szczerze, ale z tym ostatnim z serii musiałam ściemnić. Ja nie mam ulubionych drinków niestety, ja mam ulubioną wódkę.&lt;br /&gt;Za tydzień rozpoczyna się również aktywne szukanie mieszkania. Będziemy wstawać o jebanej szóstej, kupować gazety, oferty, dzwonić, a później, spacerować po przestrzeniach pokoi mierzonych w metrach i w jednostce czynszplusopłaty. Taktyka jest przemyślana. Ł. nakłada koszulę i rozpinany sweterek, ja czeszę się w warkocze, zakrywam tatuaże skromną sukienką, robimy do właściciela poważne miny i pytamy się, gdzie jest najbliższy kościół. Barack Obama mówi "yes,we can" i mam nadzieję, że ma na myśli warszawski rynek mieszkaniowy. Dodałam nawet do znajomych na n-k.pl konto "MIESZKANIE PRAWEM NIE TOWAREM". Prawda, kurwa, szczera prawda. Każda rodzina na swoim i takie tam, na stare lata zostałam socjalistą. &lt;br /&gt;Jak na razie czas nam mija pod znakiem Srebrnych Napoi. Srebrny Napój kosztuje 2,59zł i jest odpowiednikiem redbulla. Różnica jest taka, że Srebrny Napój jest na bank pędzony na fecie. Jedna puszka i napierdalam do siódmej. Co więcej, my się na Broniewskiego od Srebrnego Napoju uzależniłyśmy. W lodówce coraz mniej miejsca na  jedzenie, bo puszki się o siebie obijają na półkach. Srebrny Napój w czasie sesji jest niezbędny. A propo sesji, pozdrawiam &lt;a href="http://www.teatry.art.pl/foto/kocur_m1.jpg"&gt;Mirka Kocura&lt;/a&gt;. Spędziłam z nim czwartkową noc, licząc, że zaliczę. Nie zaliczyłam. Muszę się ogarnąć, bo jak nie zaliczę roku to będę grzebać w śmietniku. Chociaż ja w środę widziałam studenta kulturoznastwa, który grzebał w śmietniku poszukując utraconych pięćdziesięciu (!) groszy. Więc zdana sesja nie jest miernikiem sukcesu. Studentowi mówię elo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-8573277286322296484?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/8573277286322296484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=8573277286322296484' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8573277286322296484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8573277286322296484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/05/raport-z-miasta-warszawa-bez-obrazkow.html' title='raport z miasta warszawa bez obrazków.'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-8845736274499256386</id><published>2009-05-25T03:01:00.011+02:00</published><updated>2009-05-25T04:18:12.594+02:00</updated><title type='text'>raport  z miasta warszawa</title><content type='html'>Na bieżąco w obrazkach: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed sesją i kurwixem był jeszcze czas na czill. Działka, las, kiełbasa, Dygat i jego wdzięczne, przedwojenne poczucie humoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Shnwzn40OpI/AAAAAAAAAHo/TP6QDSbo3FI/s1600-h/Image15.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 238px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Shnwzn40OpI/AAAAAAAAAHo/TP6QDSbo3FI/s320/Image15.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339563602895714962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był też czas na melanże. Wszystkie wieczory spędzone z koleżanką wódzią kończą się w Najlepszym Kebabie na Bielanach. Najlepszy, bo azjatycki i otwarty 24h. Mamy tam status stałych klientek (j. je tam tylko indyka i mintaja, bo to kebab w wersji lux, nie mylić z luksor). Mi chcieli kiedyś nawet oddać za darmo kucharza. Moja mina na tym zdjęciu rozpierdala.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ShnxVSQeV9I/AAAAAAAAAHw/Obtop3Epwc0/s1600-h/Zdj%C4%99cie010.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ShnxVSQeV9I/AAAAAAAAAHw/Obtop3Epwc0/s320/Zdj%C4%99cie010.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339564181204916178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam 20 lat i właśnie nauczyłam się dzięki tutorialowi robić warkocze dobierane. Na zdjęciu ich prawdopodobnie nie widać, ale musicie wierzyć na słowo. Są. Czuję, że dojechałam wszystkim dziewczynkom z podwórka, które się ze mnie śmiały, że nie potrafię się uczesać. A właśnie, że umiem. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ShnzIoyjhnI/AAAAAAAAAH4/wtK3JdyqFFU/s1600-h/IMG_0774.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ShnzIoyjhnI/AAAAAAAAAH4/wtK3JdyqFFU/s320/IMG_0774.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339566162938398322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praga, ostatnio mój drugi dom. Luby nie lubi, bo mówi, że niebezpieczna. Ale ja się jaram, chłopaki w butach na sprężynkach mają swój urok. "Przyjedź dziwko na pragę i poczuj respekt"- nic dodać, nic ująć.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Shnz6PGdDGI/AAAAAAAAAIA/3XiEpmkPvf8/s1600-h/Zdj%C4%99cie004.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Shnz6PGdDGI/AAAAAAAAAIA/3XiEpmkPvf8/s320/Zdj%C4%99cie004.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339567015035997282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najzajebistsze okulary świata. Ja i okulary to jakieś nieporozumienie. Nawet w chwalebnych rejbanach wyglądam jak niedojeb. Znów nici z lansu.  &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Shn0vmOkR5I/AAAAAAAAAII/1nzjLiCmc5c/s1600-h/Zdj%C4%99cie013.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Shn0vmOkR5I/AAAAAAAAAII/1nzjLiCmc5c/s320/Zdj%C4%99cie013.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339567931777107858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poranna kawa u chłopca. Czasem się krępuję pić u niego w pokoju kawę, bo ze ścian na mnie patrzy Scarlett J., Agness D., Audrey H.. Dziewczyny z hajlajfu, one na pewno nie siorbią i nie zostają im nad wargą białe wąsy. Na pewno też nie sikają i nie robią kupy. American dream na kiblu? Nie uwierzę. Dodam za to, że Luby- jako profesjonalista- robi pyszną kawę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Shn1xv_PIKI/AAAAAAAAAIQ/MF0l7pL-pMM/s1600-h/Image2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Shn1xv_PIKI/AAAAAAAAAIQ/MF0l7pL-pMM/s320/Image2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339569068268527778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniczynka, która przynosi szczęście, ma 4 liście. Ja liczę na to, że J. przyniesie szczęście liczba 3. 3 jak trzy dupy. Lowe. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Shn4NgA6vdI/AAAAAAAAAIY/4kPQVNvO2SM/s1600-h/Snapshot_20090128_15.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Shn4NgA6vdI/AAAAAAAAAIY/4kPQVNvO2SM/s320/Snapshot_20090128_15.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339571744040205778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;BONUS: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=pBKx8PyE5qQ"&gt; Mayer Hawthorne&lt;/a&gt;, czyli Nostalgic Flavor Kickin. Robi na mnie niesamowite wrażenie- w sieci jest zaledwie pięć jego kawałków, a ja się zakochałam:) Produkowane chyba na bazie heroiny, bo kurewsko uzależniają. Czysty oldskul z unowocześnionym aranżem (nie wiem, czemu, ale przypominają mi się kawałki Marvina Geye'a i Tami Terell, mmm). Czekam na LP, serio serio. Do tego- nie ukrywajmy- Mayer jest słodziakiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=wTGm1n2pgXk"&gt;Marco Polo ft. J*Davey&lt;/a&gt; czyli horror moich współlokatorek. Potrafię odtwarzać go 50 razy dziennie (według oficjalnych statystyk z last.fm). Uwielbiam "electric relaxation" ATCQ, zawsze mówiłam, że to idealny kawałek do wszystkiego- do czilu z książką, jazdy autobusem, uprawiania seksu (szczególnie!)-ale miałam też wrażenie, że czegoś w nim brakuje. No i teraz wiem- brakowało mi żeńskiego wokalu! To jeden z seksowniejszych kawałków, jakie słyszałam w swoim życiu, jaram się. Ile ja bym dała, żeby umieć tak uwodzicielsko sapać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;SUPERBONUS:&lt;br /&gt;Na gumtree można wyszperać interesujące rzeczy: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://warszawa.gumtree.pl/c-Praca-szukam-pracy-Odzyskiwanie-W0QQAdIdZ130336216"&gt;Mama kazała mi się uczyć, a po prostu trzeba było chodzić na siłownię.&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest 4:03. Pięknie świta. Przed snem pozdrawiam stałe czytelniczki, które- jak mi się chwaliły ostatnio- zestawiają mojego bloga rangą razem z pudelkiem i kozaczkiem. Jaram się. Chciałabym mieć równie harde komcie, typu: "ale paszczur lol", albo:"o kurwa ale ma celulit, feeeee". Byłoby super.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-8845736274499256386?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/8845736274499256386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=8845736274499256386' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8845736274499256386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8845736274499256386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/05/raport-z-miasta-warszawa.html' title='raport  z miasta warszawa'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Shnwzn40OpI/AAAAAAAAAHo/TP6QDSbo3FI/s72-c/Image15.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-1872773886851486578</id><published>2009-05-25T02:42:00.004+02:00</published><updated>2009-05-25T04:23:24.185+02:00</updated><title type='text'>Pani 40 kilo</title><content type='html'>Jestem sentymentalna. I co z tego, że zaciskam pięści, zasłaniam włosami szklące się idiotycznie oczy, albo pluję spienioną śliną, żeby odwrócić uwagę od załamującego się głosu, skoro to nic nie zmienia. Nie mogę wciąż zaprzeczać. Jestem i chuj- jak to się mawia zwięźle u mnie w mieście. Czas się z tym pogodzić, przełknąć gorzko to brzydkie słowo, które kojarzy się ze słodkimi snami pensjonarek, czas wreszcie przyznać się do swojej wiotkiej natury. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem sentymentalna i to trochę brzmi jak wyrok. &lt;br /&gt;Ale czasem wydaje mi się, że jedyne, co wypada, to puścić sobie pod powieką melancholijną łzę, czasami naprawdę dochodzę do wniosku, że jedyną odpowiednią reakcją spojrzeć tkliwie w niebo, że są czasem takie sytuacje, kiedy zgrywanie gbura i dresiarza jest faux pas i najlepiej byłoby się rozpłakać. Oczywiście ja z reguły zgrywam gbura i dresiarza, bo jestem mistrzem nieodpowiednich reakcji. Pamiętam  za to całkiem nieźle taki moment, kiedy nie miałam siły bawić się w szorstkość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Didaskalia są nijakie, Foksal, kwietniowe popołudnie. Pogoda nerwowego ściągania prania.  Stoimy we dwójkę przed knajpą i  palimy papierosy, bo są takie momenty, kiedy tylko papierosy coś znaczą. Teraz są wymówką i aktem skruchy.  Przechodnie nas mijają,ale na nas nie patrzą, tańczą tylko brzydko między samochodami i słupami, polifoniczne dzwonki telefonów niosą ich na najważniejsze ze spotkań. Ja zaciągam się dymem i jednocześnie flirtuję nieśmiało z niebem, rzucam na nie spojrzeniem i odwracam szybko wzrok, żeby się nie zorientowało. On stoi obok i też zaciąga się dymem, ściąga przy tym zabawnie brwi. Ma zaróżowione policzki i dwudniowy zarost, który ociera się o kołnierzyk koszuli. Podwinięte rękawy obnażają jego przedramiona. Szczupłe, ale wyrzeźbione niebieskimi nićmi żył.  Mało rozmawiamy, chociaż ja mam wrażenie,że setki słów chcą mi się prześlizgnąć między zaciśniętymi zębami. Jesteśmy zmęczeni i pokornie obserwujemy ruch na ulicy. Jego dłoń przesuwa się po mojej skórze, naciska palcami moje przeguby, jakby chciał mi sprawdzić puls. Zwyczajne gówniarskie pieszczoty, patrzenie sobie w oczy i frajerskie uśmieszki zakochanych. Życie dalej się dzieje, zaraz papierosy się spalą, zgasimy je, a one się skręcą, jakby je bolało. Zaraz się spalą i je wyrzucimy, wrócimy do środka, dopijemy kawę, i pomyślimy: no i co dalej . Ale to się stanie za chwilę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co stoimy. Ludzie nas w dalszym ciągu mijają i nie dziwimy się temu. Aż przemyka koło nas mała postać. Robi parę kroków i zatrzymuje się. Przyglądam się. Pomarszczona, drobna twarz, bruzdy i załamania skóry jako pamiątka po nieustannym uśmiechu i czterdziestoletnim stażu pracy. Wąskie usta starannie pomalowane koralową szminką. Brzydkie, siwe włosy, bliżej im do koloru brudnego śniegu, niż do szlachetnego srebra. Niemodna kurtka przypominająca krojem nieco trencz, zwisa na maleńkim, chudym ciele. Ekologiczna, płócienna torba przyciśnięta do nogi. Rejestruję każdy element po kolei, jak dziecko, którego uwagę przyciągają tylko detale, bo jest za małe na objęcie wzrokiem całości. Staruszka też nam się przygląda. Nie trwa to długo; może cztery, pięć sekund. Wreszcie mówi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Ja to muszę powiedzieć, bo to aż miło spojrzeć, jak się młodzi kochają. Pięknie ze sobą wyglądacie, no naprawdę, serce się raduje, taki obrazek to jak miód dla duszy. Ja doszłam do wniosku, że to trzeba mówić, że jeśli ktoś ładnie wygląda, to miło mu to powiedzieć, prawda? Ja tutaj mieszkam na Foskal, i też ostatnio widziałam dwójkę, ładna parka, ona go całuje i ja mówię do niej wtedy: to niech pani ucałuje jeszcze pana ode mnie! A chłopak się roześmiał i powiedział, że teraz to on już się czuje w pełni dopieszczony! No, bo to trzeba umieć okazać sobie sympatię na ulicy, czasem to te dziewczyny- za przeproszeniem- uwieszą się tak na facecie, jakby miały go zaraz rozebrać. Brzydkie to, tak robią jak- za przeproszeniem- te psy bezpańskie- bo koty jak mają ruję to się chociaż schowają.- mówi to wszystko ciepłym głosem, uśmiech nie schodzi jej z twarzy. &lt;br /&gt;Nam jest miło, więc odpowiadamy, że:&lt;br /&gt;-Naprawdę nam strasznie miło, to  przyjemnie usłyszeć takie rzeczy na ulicy- i ciągniemy dalej, ja aż zaciskam pięści bo chcę się wznieść na wyżyny uprzejmości i serdeczności, chcę przelać na staruszkę, na jej drobną postać w brzydkim trenczu, trochę wdzięczności i wnukowskiej czułości, chcę jej dać coś w zamian, bo ona mi daje potwierdzenie, że my naprawdę jesteśmy wielka low. Taka wielka, że nawet obcy ludzie widzą. Mała postać patrzy się na nas jaskrawymi oczami w kolorze ultrabłękit, wygląda to tak, jakby ktoś jej te tęczówki w fotoszopie przerobił. Ciągnie dalej: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Bo ja mieszkam tutaj na Foksal, a teraz to aż się nie chce wracać, remont mam w kamienicy, jakieś rury zmieniają...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-A to nieprzyjemnie, pył i harmider, to faktycznie przeszkadza, odpocząć w domu nie można- dopowiadamy rezolutnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Pył to nie najgorsze, tylko hałas okropny, ja już mam swoje lata, choruję na białaczkę, wiedzą państwo, ja ważę czterdzieści kilo, jestem słaba, strasznie mnie to męczy.- wciąż się uśmiecha- Ale ja to ja, mam 80 lat i dobre życie za sobą, będę miała dobrą śmierć, nie mam na co narzekać, gorzej jak ja do mojej pani doktór pójdę i tam widzę dziewczyny łyse w chusteczkach, to jest niesprawiedliwe, młode takie, no w państwa wieku i tak już cierpią, te chusteczki to przecież zaraz im do trumny włożą.- kończy i uśmiecha się dalej, a ja czuję, jak rosną mi oczy, jak są coraz większe, jak rozsadzają mi oczodoły, czuję jak mi opada bezwładnie żuchwa w konfrontacji z tą panią 40 kilo brzydki trencz, panią pogoda ducha i panią pogodzenie z losem. &lt;br /&gt;I nie wiem, naprawdę nie wiem- czy chce mi się płakać, że ona taka dobra i ciepła, a śmierć ją śledzi, czy chce mi się uśmiechać,bo ona taka dobra i ciepła, mimo tego, że u progu życia. On też pobladł i ściska mi mocno rękę, trzeba coś powiedzieć, ale wargi nam się przyklejają do siebie, gorzki smak w ustach. Co się mówi w takich sytuacjach? Dlaczego nie nauczyli mnie tego rodzice, szkoła, studia, czemu ja nie mam pojęcia, jak się zachować? Rzucamy coś żałośnie nijakiego, że to faktycznie straszne, że życzymy jej dużo zdrowia i szczęścia, to się nazywa cheap talking, ale nie stać nas na więcej. Staruszka dziękuje i już odwracając się do nas tyłem dorzuca:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Wam zdrowia dzieci, mi to już nie jest niezbędne, ja to już jestem stara, ostatnio zrozumiałam tylko, że jak ktoś ładnie wygląda na ulicy, to trzeba powiedzieć. Do widzenia.- uśmiecha się dalej. Uśmiecha się, kurwa mać, uśmiecha się cały czas, obnaża białe perły protezy w dobrotliwej minie, uśmiecha się, tutaj się rozmawia o śmierci, bólu i innych brzydkich rzeczach, Pani 40 kilo, a  ona się uśmiecha i odchodzi. Jestem pewna, że nawet gdy jej drobne, ptasie ciałko włożą do podłużnego pudełeczka, będzie ono ubrane w koronkową, przygotowaną zawczasu sukienkę i w ten uśmiech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgasł mi papieros międzyczasie i ja myślę, że zgasł z wrażenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-1872773886851486578?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/1872773886851486578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=1872773886851486578' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/1872773886851486578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/1872773886851486578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/05/pani-40-kilo.html' title='Pani 40 kilo'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7517380922633786994</id><published>2009-05-08T23:49:00.006+02:00</published><updated>2009-05-09T01:42:39.006+02:00</updated><title type='text'>opowiadam o sobie bo nie mam nic do powiedzenia</title><content type='html'>Zawsze, kiedy miałam pomysł, żeby coś napisać, nie miałam na to czasu, pisałam za to o werterze, o motywie upiorów, o wsi polskiej, o cierpieniu w literaturze XX wieku albo o staropolskich zaświatach. To mi się bardziej opłacało, bo za prowadzenie bloga nikt mi nie płaci, a tak nie dość, że ktoś we wschodniej Polsce zda maturę, to ja mam co do ust włożyć. Teraz regularnie wkładam brokuły, bo kosztują 4,50 i starczają na dwa obiady. Razem z makaronem za 2,30 wychodzi 5,70 czyli 2,85 za posiłek. Jestem ostatnio mistrzynią taniej matematyki, skończyły się czasy swawolnych zakupów, czas na ostrożność. Światowy kryzys dotknął i mnie, zastanawiam się, czy tak samo będzie ze światową pandemią świńskiej grypy. Jak dla mnie kryzys i grypa to jedno i to samo, bo tak jak nie wiedziałam kiedy załamała się światowa gospodarka, tak nawet się nie zczaiłam, że grozi mi śmierć na oddziale zakaźnym. No nic. Staram się tym nie przejmować, bo przede mną parę dość istotnych zmian, którymi się trochę jaram i którymi się trochę nie jaram. Jaram się na przykład zmianą mieszkania, bo to dość radykalny krok i czuję, że to będzie wyzwanie- będę mieszkać z chłopcem. Cieszę się, bo już dość mam życia zamkniętego w kosmetyczce, życia na dwa mieszkania i jeżdżenia z jednej strony Wisły na drugą. Wreszcie moje kapcie zaczną mnie poznawać i to jest plus.No i pierwszy raz w życiu czuję, że z tym chłopcem mieszkać się uda i że będę tym mieszkaniem uszczęśliwiona, chociaż znajomi się pukają w głowę i mówią, że nas pojebało. Ale z drugiej strony mówią nam, że jesteśmy śliczni we dwoje i że mamy szanse rozjebać system. Więc się nie przejmuję. &lt;br /&gt;Jaram się też nowymi studiami, które jak bozia-da, zacznę w przyszłym roku. "Hohohoho"- tak myślę o tym, bo przecież dwa kierunki to wyzwanie dla zorganizowanych i ustabilizowanych wewnętrznie, a ja do tej pory nie mam nawet terminarza i nabijam rekordy w nieogarnięciu.&lt;br /&gt;Nie jaram się za to wizją pracowania przez całe wakacje. Kocham Warszawę, ale kocham też plener, ogniska, piwa nad jeziorem i spaloną kiełbasę. Mam nadzieję, że uda mi się na jakąś kiełbasę wyrwać. Nie jaram się też sesją i tym, że mam siedem egzaminów i trzy prace roczne do napisania. Hm.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7517380922633786994?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7517380922633786994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7517380922633786994' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7517380922633786994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7517380922633786994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/05/opowiadam-o-sobie-bo-nie-mam-nic-do.html' title='opowiadam o sobie bo nie mam nic do powiedzenia'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7146132601519228328</id><published>2009-05-06T14:51:00.004+02:00</published><updated>2009-05-06T15:04:01.734+02:00</updated><title type='text'>mój ulubiony list miłosny</title><content type='html'>Hej Kochana,&lt;br /&gt;Nastawiłem Ci budzik w telefonie na 9.50, masz 2 wiadomości. Weź sobie prysznic, jeśli chcesz zrób kawę/herbatę.&lt;br /&gt;Gdy wstaniesz, pranie powinno już być zrobione, niestety będzie mokre.&lt;br /&gt;Twoje gumki do zębów są przy kubeczku z naszymi szczoteczkami do zębów.&lt;br /&gt;Nie wyłączaj kompa proszę, sprawdź sobie swoje biznesy, grona, gmaile, itp. &lt;br /&gt;Jesteś na chacie sama. Zostawiam Ci klucze i zamknij proszę mieszkanie na dół i na górę. &lt;br /&gt;Spotykamy się na językoznastwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                                             Do zobaczenia, Ł. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=wTGm1n2pgXk"&gt;____&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7146132601519228328?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7146132601519228328/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7146132601519228328' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7146132601519228328'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7146132601519228328'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/05/moj-ulubiony-list-miosny.html' title='mój ulubiony list miłosny'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-320262345226687052</id><published>2009-04-18T18:05:00.000+02:00</published><updated>2009-04-18T19:30:05.485+02:00</updated><title type='text'>reprezentuję biedę</title><content type='html'>Jest wiosna. Mam kaca. Dzisiaj niewiele więcej zauważam, tylko te ptaszki słyszę i tylko czuję  tę suchość w krtani. Prawdopodobnie wyglądam jak własne zwłoki. Prawdopodobnie znów zapomniałam o czymś, bo byłam zajęta robieniem żałosnych min i powłóczeniem nogami. Mam kryzys. Dzisiaj szczególnie fizyczny. Ale na swoją odpowiedzialność. Do głuchoty i pulsujących trąbek Eustachiusza dodałam sobie stan przedzawałowy po czystej. Obiecałam kiedyś swojemu organizmowi, że nie będę pić czystej, bo ciało mi się wtedy kurczy, wysycha i więdnie. No ale czasem trzeba, jak mawiał klasyk (któryś na pewno zwykł tak mówić).&lt;br /&gt; W trakcie świąt wszyscy patrzyli się na moje zaróżowione policzki i błyszczące oczy i mówili, że nie bardzo wiedzą, czego mi życzyć, skoro jestem taka zaróżowiona i błyszcząca. To w takim razie dużo zdrowia i dużo pieniążków Olu. No i te zaróżowione policzki i błyszczące oczy dalej mam, ale hajsu i zdrowia- za przeproszeniem- za chuja. Dziś otworzyłam plik CV.odt i zaktualizowałam dane osobowe. Szukanie pracy, nic przyjemnego, już samo pracowanie sprawia więcej frajdy. Właściwie nie wiem, czy jest jakaś robota, do której się nadaję. W ostatniej szefowa ciągle na mnie krzyczała, bo ja ciągle coś psułam. Podejrzewam, że w mojej następnej pracy też tak będzie. Jestem ucieleśnieniem Braku Odpowiedzialności i kto mnie taką zatrudni?  Ogólnie mam na swojej główce dużo, prace roczne, jakieś nonsensowne kolokwia, tęsknienie, parę konfliktów towarzyskich. Mam 80zł do końca kwietnia i  w końcu reprezentuję biedę. Dobrze, że mogę chociaż pisać nocami listy miłosne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-320262345226687052?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/320262345226687052/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=320262345226687052' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/320262345226687052'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/320262345226687052'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/04/reprezentuje-biede.html' title='reprezentuję biedę'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-8092317960795849217</id><published>2009-04-16T14:53:00.005+02:00</published><updated>2009-04-16T15:18:57.144+02:00</updated><title type='text'>sny</title><content type='html'>Przez całe życie śnią mi się sny. Różne i jest ich dużo. Pokazałabym, ale ciężko je sfotografować. Czasem robię zdjęcia, ale gdy się budzę, aparat rozpływa się w rękach. Podobno jak śpię, to mi te sny prześwitują przez skórę i ładnie wtedy wyglądam. Chyba dlatego mam tyle zdjęć z zamkniętymi oczami, ludzi kusi, żeby mi tego śnienia trochę zabrać. Patrzę na nie i myślę, że opublikować je to więcej niż zrobić sobie nagą fotkę na naszą klasę albo wystawić na allegro używaną podpaskę. Bo sen ujawnia. I nie chodzi tu o budzącą się podświadomość, koszmary i erotyczne ekstazy, niedokończone filmy akcji. Rzecz jak najbardziej o życiu na jawie, o wydzieraniu sobie kołdry, walce o prześcieradło, ślinieniu poduszki. Za dnia wydaje się, że wiesz wszystko, a noc dodaje nieznane wątki i nowe rozdziały. Cisi krzyczą przez sen, spokojni rozdzierają kopniakami kołdry, gwałtowni zwijają się w kłębek.  Sen ujawnia, serio. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsFHzYmwI/AAAAAAAAAG4/yQcAuqoPWeE/s1600-h/sen5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 199px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsFHzYmwI/AAAAAAAAAG4/yQcAuqoPWeE/s320/sen5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325273550894439170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsE68kLII/AAAAAAAAAGw/mENXm5KvUi4/s1600-h/sen4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 281px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsE68kLII/AAAAAAAAAGw/mENXm5KvUi4/s320/sen4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325273547443285122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsEysv1SI/AAAAAAAAAGo/hXseORAdA4I/s1600-h/sen3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsEysv1SI/AAAAAAAAAGo/hXseORAdA4I/s320/sen3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325273545229456674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsEzFk90I/AAAAAAAAAGg/nXTbq_EbQ2w/s1600-h/sen2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 286px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsEzFk90I/AAAAAAAAAGg/nXTbq_EbQ2w/s320/sen2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325273545333602114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsEjVbN5I/AAAAAAAAAGY/gaNmBYfbmXI/s1600-h/sen1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 238px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsEjVbN5I/AAAAAAAAAGY/gaNmBYfbmXI/s320/sen1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325273541105104786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecskIz1rKI/AAAAAAAAAHg/XDaeugZ7yEs/s1600-h/sen10.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecskIz1rKI/AAAAAAAAAHg/XDaeugZ7yEs/s320/sen10.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325274083740724386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Secsj8bxbuI/AAAAAAAAAHY/MOC3dZYjjcQ/s1600-h/sen9.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/Secsj8bxbuI/AAAAAAAAAHY/MOC3dZYjjcQ/s320/sen9.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325274080418557666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsjxrivZI/AAAAAAAAAHQ/A4vSoK_2S-U/s1600-h/sen8.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 306px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsjxrivZI/AAAAAAAAAHQ/A4vSoK_2S-U/s320/sen8.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325274077531913618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsjqyGVEI/AAAAAAAAAHI/fXHRxwE9fno/s1600-h/sen7.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 239px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsjqyGVEI/AAAAAAAAAHI/fXHRxwE9fno/s320/sen7.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325274075680363586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsjiLaf0I/AAAAAAAAAHA/AFdiwPP-LIY/s1600-h/sen6.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 194px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsjiLaf0I/AAAAAAAAAHA/AFdiwPP-LIY/s320/sen6.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325274073370623810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-8092317960795849217?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/8092317960795849217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=8092317960795849217' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8092317960795849217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8092317960795849217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/04/sny.html' title='sny'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SecsFHzYmwI/AAAAAAAAAG4/yQcAuqoPWeE/s72-c/sen5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-3244656315264346143</id><published>2009-04-08T16:23:00.005+02:00</published><updated>2009-04-08T16:53:23.784+02:00</updated><title type='text'>Notki o stanach emocjonalnych autora to najnudniejsze notki na blogach</title><content type='html'>ja pierdolę, &lt;br /&gt;Jestem chciwa, a chciwość to jeden z grzechów głównych. Wiem, bo sprawdzałam w wikipedii. Chciałabym przesłuchać naraz wszystkie najlepsze albumy świata, obejrzeć wszystkie filmy, które wymagają obejrzenia, mieć w szafie wszystkie ciuchy, które mi się podobają ( i jeszcze umieć z nich czarować haute street couture), chciałabym adoracji mierzonej miarą mojej adoracji, to znaczy: adoracji 24h na dobę, nierozsądnej, przegiętej, obsesyjnej. Chciałabym słuchać komplementów, pomimo tego, że z tej chciwości przytyłam kurwa 7kg. &lt;br /&gt;W chuj bym chciała.&lt;br /&gt;Tym chujem w zdaniu kreślę dramatyzm, żebyście mnie wzięli na poważnie. Kiedy nie przeklinam, ludzie myślą, że żartuję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parafrazując chrześcijańskiego mistrza, piewcy ptaszków, św. Franciszka i ciasteczek: &lt;br /&gt;jest taka żal.pl-u granica, za którą chujnia się zaczyna&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-3244656315264346143?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/3244656315264346143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=3244656315264346143' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3244656315264346143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/3244656315264346143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/04/notki-o-stanach-emocjonalnych-autora-to.html' title='Notki o stanach emocjonalnych autora to najnudniejsze notki na blogach'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-5367034297638651119</id><published>2009-04-05T16:45:00.003+02:00</published><updated>2009-04-05T16:52:48.711+02:00</updated><title type='text'>raport z królestwa tweedu i grocholi</title><content type='html'>Jestem w pociągu, trochę przestraszona, trochę podniecona, nie mam biletu, pertraktacje z konduktorem są dość kuszącą wizją. Dziewczyna okryta trenczem śpi na przeciwko mnie. Wcześniej pomogłam jej wrzucić na półkę walizkę obklejoną naklejkami z Heathrow. Ładna, ale zmęczona podróżą, oczy pociągnięte czarną kreską i zmęczeniem.&lt;br /&gt;    Jest jak zwykle, panie czytają kiepskie książki, smyrają się czubami butów niemodnych od pięciu lat. Może i gust łączy ludzi, ale mam wrażenie, że zdecydowanie szybciej dogadują się ludzie bez gustu. Mogą porozmawiać o pogodzie albo o tańcu z gwiazdami, bez ferowania wyroków, mogą sobie budować zdania proste jak wykresy z podręczników do gramatyki, bez stresu, bez stawiania się po którejkolwiek stronie. Na szczęście w moim przedziale nikt nie rozmawia, co więcej- moje pytanie, czy wiedzą, ile dopłaca się do biletu kupionego w pociągu, współpasażerki przyjęły chłodno, kręcąc niechętnie głowami, zniesmaczone wręcz, że nawiązuję kontakt. To już ta nowa generacja podróżnych, pokolenie trzydziestolatków i dwudziestolatków, to ci wszyscy, którzy przeklinają staruszki opowiadające historie swojego życia w przedziale, rozmowy o polityce na biegunie miejsce przy oknie miejsce przy drzwiach, nazywają to wsią, zacofaniem, zbędnym hałasem, który im zabiera decybele ze słuchawek ajpodów, albo kulturą komuchów, gdzie każdy z każdym. Więc moje panie siedzą i milczą. Pilnują, żeby spojrzenia się nie krzyżowały, zezują tylko czasem na swoje torebki, ja już wiem, że kobieta spod okna jest zafascynowana torebką leżącą na drugim siedzeniu, to chyba kwestia tych okuć i barwionej na czerwono eko-skóry.  Mnie jakby tu nie było, choć zajmuję mnóstwo miejsca, choć stukam palcami o klawisze i mam słuchawki na uszach (czy one słyszą coś więcej niż szumy?), choć zajęłam książkami półeczkę, to one umiejętnie udają, że mnie tu nie ma. Ja to rozumiem. Drastycznie zaniżam średnią wieku, do tego wyglądam niepoważnie. Męska koszulka, malinowe paznokcie, makijaż, który na pewno się już zwija roztapia i kurczy, jestem wyrzucona poza nawias tego przedziału, królestwa tweedu, szlachetnych brązów, oficjalnych szarości, chust zawiniętych profesjonalnie na szyjach. Ja mam tenisówki, wyłażą mi na wierzch białe skarpety, więc ja naprawdę rozumiem, dlaczego mnie tu nie ma. Ja na pewno zostałam w Warszawie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-5367034297638651119?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/5367034297638651119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=5367034297638651119' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/5367034297638651119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/5367034297638651119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/04/raport-z-krolestwa-tweedu-i-grocholi.html' title='raport z królestwa tweedu i grocholi'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-6181597333337534784</id><published>2009-04-03T20:24:00.002+02:00</published><updated>2009-04-03T20:26:52.773+02:00</updated><title type='text'>pogoda i rozkrok</title><content type='html'>Zachwycam się tym, jak szybko warszawiacy reagują na humory pogody. Dziś drugi dzień słońca, a dzieciaki na Żoliborzu obnażają już łydki jeżdżąc na rowerach, studenci paradują w krótkim rękawku, widziałam nawet parę osób w sandałach  Ja jestem pewna, że u mnie w mieście dziewczęta dalej chodzą w puchowych kurtkach zdobionych bogato futrem, panie zaś- choć patrzą już tęskno na swoje czółenka- wciąż pastują kozaki. Mówię serio, w pierwsze dni wiosny na wschodzie największą ekstrawagancją, na jaką sobie można pozwolić, jest rozwiązanie szalika albo ściągnięcie kurtki. Gdy mieszkając jeszcze w Chełmie, nakładałam w kwietniu tenisówki, matka pukała się w głowę i wręcz zagradzała mi drogę do drzwi, argumentując swoje zachowanie troskliwością i moim potencjalnym reumatyzmem. Na prowincji nie ufa się nawet pogodzie, za wszystko odpowiedzialni są oni i nic nie może pójść dobrze. To kwestia pesymizmu, tej choroby polski B,  panoszącej się w żyłach pleśni, teraz może i jest słonce kolego, ale za godzinę wrócisz mokry i wspomnisz moje słowa. I nie bardzo rozumiem czemu, tam na wschodzie wcale nie jest tak źle,  wręcz lata są cieplejsze, a  i niebo zdecydowanie bardziej niebieskie. Więc tak, nawet jeśli chodzi o pogodę to ja ciągle w rozkroku pomiędzy moją Warszawą i domem rodzinnym. Ale mimo to,  naprawdę się cieszę, że jest trzeci kwietnia, że mogę założyć tenisówki i że nikt mi ich siłą zdejmować nie będzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-6181597333337534784?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/6181597333337534784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=6181597333337534784' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6181597333337534784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6181597333337534784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/04/pogoda-i-rozkrok.html' title='pogoda i rozkrok'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-8341706098935629632</id><published>2009-03-28T12:07:00.000+01:00</published><updated>2009-03-29T14:14:22.803+02:00</updated><title type='text'>co ja mam na twarzy</title><content type='html'>Czasem się zastanawiam, co ja mam wypisane na twarzy. Co chcą zobaczyć ci ludzie w moim rodzinnym mieście, którzy wlepiają we mnie oczy i przewracają się o krawężniki, obracając za mną głowę? Może to kwestia długiego nosa i kreskówkowej linii profilu, może trochę wina mojej zgarbionej sylwetki, wielkich kroków albo tego mojego bujania biodrami na boki, jakbym próbowała jednocześnie być dresiarzem i damą. Nie wiem, w każdym razie ludzie zaczepiają mnie, zapraszają na wino do lasu, proszą o szlugi częściej niż innych, proponują seks za 10 tysięcy złotych albo wmawiają mi, że jestem Iloną (a jeśli Iloną nie jestem,to jestem od Ilony lepsza). W Chełmie czuję się, jak mały odszczepieniec bo nie noszę kozaków, w Warszawie zaś ludzie muszą wyczuwać aurę prowincjonalnego frajerstwa bo nie ma dnia, żeby mnie jakiś nieznajomy nie zagadnął. Nawet Luby zaczyna się niepokoić, bo ciężko nam ulicą przejść w nocy, a w klubach to już w ogóle! Zdarzyło mi się już raz zostać obślinioną (chara w dłonie i pani rozsmarowała mi ją na ramieniu), zaciągnięto mnie siłą do toalety (to miał być podryw, ale dziewczyna się nie znała na flircie), do tego tłum ludzi, którzy jak niewierny Tomasz muszą dotknąć, żeby uwierzyć, więc bez skrępowania mnie smyrają, wkładają palce w uszy, albo łapią za ręce. O tym, że w autobusach podrywają mnie bezdomni i pijaczkowie nie wspominam, bo przyzwyczaiłam się, a nawet w jakiś perwersyjny sposób to lubię. To chyba kwestia tej mojej kretyńskiej dobrotliwości, bo ja nie potrafię powiedzieć spierdalaj pan albo chuj ci w dupę- jestem pewna, że gdyby mnie napadli, to ja- wykrwawiając się na chodnik i puchnąc od uderzeń pięści-do oprawcy dalej zwracałabym się per "pan". Do tego kiedyś ubzdurałam sobie, że jestem humanistą i nic co ludzkie nie jest mi obce, więc nie potrafię się brzydzić bezzębnych staruszków i pijaniutkich yuppies. Czuję tylko, że muszę popracować nad wyrazem twarzy, trochę więcej wkurwu, trochę mniej uprzejmości, bo to się kiedyś źle skończy, &lt;br /&gt;w końcu któryś z tych żuli mnie poderwie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-8341706098935629632?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/8341706098935629632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=8341706098935629632' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8341706098935629632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8341706098935629632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/03/co-ja-mam-na-twarzy.html' title='co ja mam na twarzy'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-5681970109346475753</id><published>2009-03-22T19:10:00.000+01:00</published><updated>2009-03-22T19:30:10.737+01:00</updated><title type='text'>7 grzechów głównych party</title><content type='html'>Podobno jest post i nie wolno robić imprez, ale my sobie z tym problemem sprytnie poradziłyśmy i zrobiłyśmy pokutną domówkę dla wszystkich grzeszników. J. z wyczuciem spowiadała wszystkich chętnych (jawne wyznawanie grzechów to jest to co lubimy najbardziej), ja z kolei z dumą reprezentowałam grzech charakterystyczny dla studentów IKP (lenistwo). Melanż był hardy, była wódzia, bitwa na szarlotkę, konfesjonał, ksiądz, wszystko co najlepsze! Mamy talent do domówek, wszyscy o tym wiedzą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaCWNIeNDI/AAAAAAAAAGQ/OSTB98CAg_0/s1600-h/Image134.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaCWNIeNDI/AAAAAAAAAGQ/OSTB98CAg_0/s320/Image134.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316079728151376946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaCV2HhM1I/AAAAAAAAAGI/0dLpUPnSvr0/s1600-h/Image123.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaCV2HhM1I/AAAAAAAAAGI/0dLpUPnSvr0/s320/Image123.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316079721973363538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaCVbEUluI/AAAAAAAAAGA/Bi8SiRwCuUQ/s1600-h/Image117.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaCVbEUluI/AAAAAAAAAGA/Bi8SiRwCuUQ/s320/Image117.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316079714712196834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaCUyaWoZI/AAAAAAAAAF4/uNLTeY-HeX0/s1600-h/Image105.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaCUyaWoZI/AAAAAAAAAF4/uNLTeY-HeX0/s320/Image105.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316079703798751634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaBWj6R_ZI/AAAAAAAAAFw/U5E-PJtKCSc/s1600-h/Image96.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaBWj6R_ZI/AAAAAAAAAFw/U5E-PJtKCSc/s320/Image96.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316078634754243986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaBWKCdBBI/AAAAAAAAAFo/TcCwO6V6myI/s1600-h/Image80.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaBWKCdBBI/AAAAAAAAAFo/TcCwO6V6myI/s320/Image80.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316078627809199122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaBV1vAsFI/AAAAAAAAAFg/TFgYnZkLjgM/s1600-h/Image76.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaBV1vAsFI/AAAAAAAAAFg/TFgYnZkLjgM/s320/Image76.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316078622358941778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaBVk0OzCI/AAAAAAAAAFY/Ra5-Kx7vZPM/s1600-h/Image72.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaBVk0OzCI/AAAAAAAAAFY/Ra5-Kx7vZPM/s320/Image72.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316078617817435170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaBVUqV_zI/AAAAAAAAAFQ/3XhLh0aT4xY/s1600-h/Image51.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaBVUqV_zI/AAAAAAAAAFQ/3XhLh0aT4xY/s320/Image51.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316078613480996658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaAXp1b5sI/AAAAAAAAAFI/7ri8H9tCeks/s1600-h/Image44.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaAXp1b5sI/AAAAAAAAAFI/7ri8H9tCeks/s320/Image44.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316077554012776130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaAXtS18kI/AAAAAAAAAFA/31A7HOiYSXk/s1600-h/Image34.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaAXtS18kI/AAAAAAAAAFA/31A7HOiYSXk/s320/Image34.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316077554941424194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaAXKDDttI/AAAAAAAAAE4/gq3hBx3pJYw/s1600-h/Image33.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaAXKDDttI/AAAAAAAAAE4/gq3hBx3pJYw/s320/Image33.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316077545479976658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaAWfSeerI/AAAAAAAAAEw/XaoD5P29bZU/s1600-h/Image28.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaAWfSeerI/AAAAAAAAAEw/XaoD5P29bZU/s320/Image28.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316077534001920690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaAWIpfbUI/AAAAAAAAAEo/sI9hr2w_aiw/s1600-h/Image22.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaAWIpfbUI/AAAAAAAAAEo/sI9hr2w_aiw/s320/Image22.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316077527924436290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScZ_aM-avDI/AAAAAAAAAEg/LlqKD27FWAY/s1600-h/Image5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScZ_aM-avDI/AAAAAAAAAEg/LlqKD27FWAY/s320/Image5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316076498293799986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=C2URCCjoyFk"&gt;bruce willis is dead!&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-5681970109346475753?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/5681970109346475753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=5681970109346475753' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/5681970109346475753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/5681970109346475753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/03/7-grzechow-gownych-party.html' title='7 grzechów głównych party'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/ScaCWNIeNDI/AAAAAAAAAGQ/OSTB98CAg_0/s72-c/Image134.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-5844811853711093008</id><published>2009-03-08T11:57:00.000+01:00</published><updated>2009-03-08T13:00:33.521+01:00</updated><title type='text'>wyznaję Ci siebie a to jak wyznanie wiary</title><content type='html'>Idealna kompilacja, hej Chłopcze, masz wszystko czego całe życie szukałam, wszystkie zmarszczki i uśmiechy, zielone oczy, ja to widziałam już dawno mrużąc powieki. Gram z Tobą w tę podniecającą grę, dokańczamy sobie zdania, nucimy te same piosenki, rzucamy cytatami, ciągle Ci to mówię, że to jak objawienie, że czuję się jak święty Augustyn, romansowa iluminacja. Jak Ty to zrobiłeś, jakim cudem połączyłeś ze sobą tę wrażliwość na rzeczywistość i książki, jak to się da skleić w całość ze skłonnością do źlenia się, z tą twoją sinusoidalną przeszłością? Jesteś najsłodszym prestidigitatorem, mistrzem ciągłego zaskoczenia, nie ma dnia, żebym nie straciła oddechu z wrażenia. Gramatyka nie daje rady, mówię Ci czasem te słodkie rzeczy i czuję, że semantyka nie jest w stanie tego udźwignąć. Mój zachwyt jest ponad słowa, ponad czułe westchnięcia, ponad dotyk i patrzenie sobie w oczy. Czasem się zastanawiam, co ja Ci mogę dać i znajduję tak niewiele, jakby nie patrzeć ja to tak mało, a tylko siebie mogę Ci ofiarować, zapakowaną w uśmiech i dobre maniery. W ogóle jest mnie coraz mniej, schudłam pięć kilo, to dobrze, bo jest za to coraz więcej Ciebie. Mogłabym tak godzinami, słać te rozkoszne bajty słów, ale nie, ja Ci to powiem, opowiem Ci to wszystko jeszcze raz, dokładnie za cztery godziny.  Dziewczyna z kreskówki i chłopak z komiksu, cóż za pyszne szaleństwo!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-5844811853711093008?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/5844811853711093008/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=5844811853711093008' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/5844811853711093008'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/5844811853711093008'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/03/idealna-kompilacja-hej-chopcze-masz.html' title='wyznaję Ci siebie a to jak wyznanie wiary'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-4167805647916598485</id><published>2009-02-23T10:05:00.000+01:00</published><updated>2009-02-23T11:09:56.909+01:00</updated><title type='text'>dwadzieścia lat, krzysztof komeda i metr dziewięćdziesiąt jeden wzrostu.</title><content type='html'>Chciałabym, żeby mnie ktoś napisał albo zlepił z moich mrugnięć jakieś całkiem niezłe kino.  Zawsze oglądam tylko takie filmy, które obiecują mi wizję człowieka, którym chciałabym być, a nie jestem, wypełniam nimi puste obszary pod skórą i staram się wierzyć w swoją fabułę. Chciałabym kiedyś mieć taki wpływ na ludzi, jaki na mnie ma celuloid, chciałabym zostawiać ludzi z półotwartymi ustami, bezsennych, wlepiających oczy w ścianę. Chciałabym być sprawnie opowiedzianą historią, zjawiskową formą, odzianą w miękkie ciało ekspresją. Piękną aktorką z zarysowanymi ostro kośćmi policzkowymi i american dream. I wiesz, tak sobie czasem nocami kombinowałam, jakby to było, a teraz sama gram w filmie. Mam 20 lat i wszystko się zmieniło. Najbardziej intensywne 12 dni w moim życiu, tyle zachwytu, że aż skóra zbladła. Nie jem, nie śpię, żywię się tylko wieczorami, korzennym zapachem i muzyką. I znów zostałam z półotwartymi ustami, bezsenna, wbijająca oczy w ścianę. Ten film powinien dostać oskara. Jestem tak szczęśliwa, że aż mi głupio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=g5No1Lnciok"&gt;mind blowin'&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SaJwqDWZfRI/AAAAAAAAAD8/rHAmoUSXJ6Q/s1600-h/IMG_0519.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SaJwqDWZfRI/AAAAAAAAAD8/rHAmoUSXJ6Q/s320/IMG_0519.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5305927178751933714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;20letnia gęba,aktualizacja.Bez makijażu,bez złudzeń, że fotoszop coś zmieni. Ostatnio jestem ładniejsza, wyglądam nieźle nawet na kacu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-4167805647916598485?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/4167805647916598485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=4167805647916598485' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4167805647916598485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4167805647916598485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/02/dwadziescia-lat-krzysztof-komeda-i-metr.html' title='dwadzieścia lat, krzysztof komeda i metr dziewięćdziesiąt jeden wzrostu.'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SaJwqDWZfRI/AAAAAAAAAD8/rHAmoUSXJ6Q/s72-c/IMG_0519.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7879291943843801870</id><published>2009-02-12T23:13:00.000+01:00</published><updated>2009-02-12T23:47:31.785+01:00</updated><title type='text'>pomyśl dwa razy zanim</title><content type='html'>Właściwie to jestem delikatna. Trochę bardziej, niż by mogło się wydawać. &lt;br /&gt; &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=3Z2vMBuOxFM"&gt;think twice&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;pomyśl dwa razy, zanim powiesz&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7879291943843801870?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7879291943843801870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7879291943843801870' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7879291943843801870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7879291943843801870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/02/pomysl-dwa-razy-zanim.html' title='pomyśl dwa razy zanim'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7721612025257040358</id><published>2009-02-08T15:23:00.000+01:00</published><updated>2009-02-08T17:04:58.693+01:00</updated><title type='text'>noce o kodzie 22-100</title><content type='html'>Śniła mi się dzisiaj w nocy opalona twarz Krzysztofa Olewnika. Uśmiechał się i błyskał niebieskimi oczami, pozdrawiał wszystkich jak gwiazda telewizji. Typ Enrique Iglesiasa, zadbana buzia, zadbane paznokcie, buty z długim czubem. To miałam we śnie. Rzeczywistość dodaje jeszcze tortury i tragiczną śmierć. Gdy się obudziłam, usiadłam na łóżku i przeczesałam dłońmi włosy. Widziałam ten jego manicure zrywany obcęgami, taki piękny chłopak, no szkoda go, szkoda. &lt;br /&gt;Jestem w Chełmie i śnią mi się takie rzeczy. Lenie się całymi dniami, więc nocą muszę się trochę naprzeżywać.  Sen i jawa, dwie dziwki. &lt;br /&gt;Parę dni temu zbudziłam się o trzeciej w nocy. Słyszałam odgłosy. Chrobotanie, stukanie, uderzanie o coś. Myślę: Matka zeszła do piwnicy. &lt;br /&gt;Groza pada. &lt;br /&gt;Nie, matka śpi przecież w pokoju obok. &lt;br /&gt;Groza wstaje. &lt;br /&gt;Nasłuchuję, zaczynam wierzyć w scenariusze tych wszystkich filmów z tvn. Spokojny rodzinny dom, ogródek, płotek, trach! muzyka się zmienia i idylla pryska. Inne ujęcie, oto i on: złodziej gwałciciel włamywacz. Widzę to: ja z kijem, on uzbrojony w nóż i w psychopatyczny uśmiech. Odgłosy nie ustają, więc wstaję i spoglądam przez okno. Przełykam ślinę. Nie widzę mordercy na podwórzu, więc pozostaje tylko przełknąć ślinę. Bez tego przełykania to by był wygłup, a tak sugeruję sobie dramatyzm.&lt;br /&gt;Słucham dalej, zaraz nasikam w piżamę, przysięgam. Ale byłby obciach.&lt;br /&gt;Ola taka odważna, Ola się nie brzydzi, Ola to sobie z tym poradzi, a ja chcę obsikać piżamę. Wytężam słuch, lokalizuję odgłosy. Coś jest raczej na dachu niż w piwnicy, rury niosą pogłos. Nagle olśnienie. To przecież zwykły tupot. Uroki życia blisko natury. Kuny biegają po dachu. Piżama uratowana.&lt;br /&gt;Już się zdążyłam odzwyczaić od tego typu wrażeń, noce w moim drugim mieście to raczej zapach kebabu i okrzyki radości wracających do domu. W Warszawie nie śni mi się szczupłe ciało i dłonie o pięknych palcach, nie zdarza mi się spaść z łóżka. Nie zdarzają mi się kuny i mordercy. Drobiazgi, nic nie warte szczególiki, które może na blogu wyglądają zajmująco, ale w rzeczywistości nudzą. Niech mi się w końcu zdarzy coś wielkiego.  Większego, niż &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SY8Ce25CCeI/AAAAAAAAAD0/GUNDJdsavUo/s1600-h/kundo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 189px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SY8Ce25CCeI/AAAAAAAAAD0/GUNDJdsavUo/s320/kundo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5300458015592417762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kuna domowa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7721612025257040358?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7721612025257040358/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7721612025257040358' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7721612025257040358'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7721612025257040358'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/02/noce-o-kodzie-22-100.html' title='noce o kodzie 22-100'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SY8Ce25CCeI/AAAAAAAAAD0/GUNDJdsavUo/s72-c/kundo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-8304853369798640027</id><published>2009-02-01T22:21:00.000+01:00</published><updated>2009-02-01T22:52:20.647+01:00</updated><title type='text'>nie pokazujcie dupy taksówkarzom</title><content type='html'>Życie zaskakuje. Mam w kieszeni 30gr. Z reguły- nawet, gdy tych pieniędzy mam więcej- jadam jakiś bidny obiad oparty na półproduktach z lidla. Lidl jest tani i lidl rządzi. Najlepsze tanie mrożonki. Najlepsze tanie pesto. Najlepsze tanie wszystko. I żyję tak na sponsoringu lidla, miewam więcej pieniędzy, a i tak jadam skromnie. &lt;br /&gt;Dziś jestem bankrutem. Bo 30gr to, powiedzmy sobie szczerze, to jest chuj, a nie kapitał. A zjadłam dwa obiady. Dwa obiady dwudaniowe. Gdy N. osiągnęła finansowe dno, a chciała zapalić, kupiła cygaretki. Żadne wajsroje, tylko czekoladowe cygaretki króla edwarda za 15zł. Zaczynam wierzyć w to, że bankruci mają największy gest, że na dnie stać człowieka na trochę więcej, niż kiedy ma pełny żołądek i piękne życie.&lt;br /&gt;Ja jestem bankrutem. &lt;br /&gt;Mam wszystkiego mniej, niż z reguły.&lt;br /&gt;jeszcze mniej samozaparcia, ambicji, mniej znajomych bo wciąż mnie ludzie usuwają z nk(arytmetyka towarzyskiej chujni, walcie się), za to coraz więcej lat. Teoretycznie powinnam się zaniepokoić. Może nawet trochę załamać. Ale w piątek w pierwszej miłości ta ruda cipa umarła na rękach pawła i pomyślałam, że wszystko jest możliwe. Nawet ja. teraz czekajcie na mój wielki gest.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-8304853369798640027?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/8304853369798640027/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=8304853369798640027' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8304853369798640027'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8304853369798640027'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/02/nie-pokazujcie-dupy-taksowkarzom.html' title='nie pokazujcie dupy taksówkarzom'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-8375397149083101023</id><published>2009-01-25T19:47:00.000+01:00</published><updated>2009-01-25T20:50:39.589+01:00</updated><title type='text'>znowu przeżywasz</title><content type='html'>Moje samopoczucie jest arcydziełem, ktoś napełnił mnie pluszem i westchnieniami. Wciąż pakuję się w kłopoty- pojutrze egzamin, portfel zieje pustką, gram w całkiem nieswoich telenowelach. A mimo to czuję się jak bańka na chwilę przed pryśnięciem, słucham muzyki i drżą mi dłonie. Stoję na granicy możliwej do wytrzymania nadwrażliwości, jakby ktoś mnie odarł ze skóry, światło słoneczne filtrowane szybą autobusu wdziera mi się pod żebra, uśmiechy małoletnich kretynek, kiczowate ozdoby świąteczne, Wisła nocą, wino w termosie, niebieskie oczy moich dziewcząt- to wszystko włazi mi gdzieś w organizm, panoszy się gdzieś w naczyniach. Już nie wierzę w to, że uda mi się to opisać, ani tym bardziej w to, że znajdę kogoś, kto czuję to samo. Wiem, że ten stan mnie rozbraja, zabija mnie ciągły zachwyt rzeczywistością, w której coraz mniej uczestniczę. Chciałabym jednak nigdy z tego nie wyrosnąć, mieć to ze sobą tak jak tatuaże- do ostatniego uderzenia powiek. To prawdopodobnie najbardziej patetyczny tekst mojego życia. Epika liryka dramat, synkretyczna potęga oddychania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-8375397149083101023?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/8375397149083101023/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=8375397149083101023' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8375397149083101023'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8375397149083101023'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/01/znowu-przeywasz.html' title='znowu przeżywasz'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-1407342486308578024</id><published>2009-01-22T23:14:00.000+01:00</published><updated>2009-01-23T00:14:22.162+01:00</updated><title type='text'>sesja presja agresja</title><content type='html'>coś się stało, wszyscy się pytają, ta ich grzecznościowa mantra, lekki litościwy uśmiech i spięte brwi w wyrazie solidarności. Bijemy się na mimikę, więc ja lekko unoszę kąciki ust, mrużę oczy, kręcę głową. Spada ciśnienie, przypomniałam sobie, że billy holiday nie żyje, nie zjadłam śniadania, takie tam. No przecież nie powiem, że trochę mi się życie spierdoliło, że napytałam sobie biedy i się rozczarowałam. A mam to wszystko razem, combos trzech Harpii. Do wtorku mówiłam sobie, że dobrze, że chociaż jestem zdrowa, ale i tu zadziałał pech,&lt;a href="http://www.photoblog.pl/elekubracja/6563256"&gt;zapalenie ucha środkowego&lt;/a&gt;, mam i to. Czemu ja muszę tak wszystko komplikować, rzucać sobie kłody pod nogi, załatwiać wszystko ze sztywną szyją? Kupię sobie terminarz i zmienię swoje życie, nikt mnie nie pozna, tak mi się punktualność wryje w rysy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pociesza mnie tylko &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SXj7pfT7tBI/AAAAAAAAADs/3qKBHHlQjRg/s1600-h/screen.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SXj7pfT7tBI/AAAAAAAAADs/3qKBHHlQjRg/s320/screen.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5294258052172330002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czyli to, co ludzie wpisują w wyszukiwarkę zanim wejdą na kurwix &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;oraz przypadkowo znaleziony opis na gronie (o sobie:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jak chcecie znalesc tego frajera co tak wszystko zalatwia ten zbyszek to wpadnijcie do kafejki na ochocie internetowej on tutaj przychodzi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poezja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-1407342486308578024?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/1407342486308578024/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=1407342486308578024' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/1407342486308578024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/1407342486308578024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/01/sesja-presja-agresja.html' title='sesja presja agresja'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SXj7pfT7tBI/AAAAAAAAADs/3qKBHHlQjRg/s72-c/screen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-8417226410774973504</id><published>2009-01-05T13:41:00.000+01:00</published><updated>2009-01-05T14:13:28.091+01:00</updated><title type='text'>end is just a one syllable</title><content type='html'>Skończył się dobry czas,koniec picia herbaty z chłopcami do siódmej rano, skończyła się era żołądkowej gorzkiej. Znów w Warszawie, przywiozłam ze sobą mróz ze wschodu i gorzki smak w ustach. Tam tylu znajomych, nie wiadomo gdzie dzwonić i z kim iść. Oni mi tak słodko prawią, czasem nawet komuś się wymsknie, że jestem fajna. A tu niby też są znajomi, ale oni mają terminarze, umawiają się o tydzień do przodu bo praca i zajęcia. Hej, czy wy nie wiecie, że nie ma przyjaźni bez spontaniczności? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udał nam się za to sylwester, bo udaje się zawsze. Minął pod znakiem rapu. Chłopcy kłócili się o njuskul, firmę, elda-cwelda, klepali mnie po plecach za umiłowanie do klasycznych dźwięków, ustawiali się nawet na nagrywki (?). Nic dziwnego, bo był u nas nawet &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIDzlO56EI/AAAAAAAAACk/_Yy30nmwHtQ/s1600-h/P9020028.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 252px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIDzlO56EI/AAAAAAAAACk/_Yy30nmwHtQ/s320/P9020028.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287793097189222466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;fifti cent&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIEJdilmmI/AAAAAAAAACs/0Dct1WoOdCY/s1600-h/P9020004.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIEJdilmmI/AAAAAAAAACs/0Dct1WoOdCY/s320/P9020004.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287793473081416290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nawet XpX zamienił się w alkoholika, a przykładna studentka J. zmieniła imidż na bardziej drapieżny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIEyATah2I/AAAAAAAAAC0/Rll4IuO3UUA/s1600-h/P9020006.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIEyATah2I/AAAAAAAAAC0/Rll4IuO3UUA/s320/P9020006.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287794169607784290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Lepszy pijak niż pedofil!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIFDv550kI/AAAAAAAAAC8/q2enXdUvKk8/s1600-h/P9020050.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 276px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIFDv550kI/AAAAAAAAAC8/q2enXdUvKk8/s320/P9020050.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287794474443461186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;klasa robotnicza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIFPvhcu8I/AAAAAAAAADE/zJOP6rrBJx8/s1600-h/P9020092.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIFPvhcu8I/AAAAAAAAADE/zJOP6rrBJx8/s320/P9020092.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287794680499321794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;fachowcy palą mocne&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIFhk0yp-I/AAAAAAAAADM/SdI7dWW9cB8/s1600-h/P9020115.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 315px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIFhk0yp-I/AAAAAAAAADM/SdI7dWW9cB8/s320/P9020115.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287794986865305570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bzyko to prawdziwy rozpierdalacz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIF3HMaDrI/AAAAAAAAADU/c3gZSzUvVvA/s1600-h/P9020021.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIF3HMaDrI/AAAAAAAAADU/c3gZSzUvVvA/s320/P9020021.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287795356868415154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;lubi kociaki i beastie boysów (pjona!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIGLYdvCzI/AAAAAAAAADc/0B_jZHvy6SE/s1600-h/P9020111.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIGLYdvCzI/AAAAAAAAADc/0B_jZHvy6SE/s320/P9020111.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287795705101880114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;wiadomo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIGZknyPBI/AAAAAAAAADk/hYIqTyCXIwA/s1600-h/P1010191.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIGZknyPBI/AAAAAAAAADk/hYIqTyCXIwA/s320/P1010191.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287795948883426322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;moje ulubione zdjęcie K. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-8417226410774973504?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/8417226410774973504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=8417226410774973504' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8417226410774973504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8417226410774973504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2009/01/end-is-just-one-syllable.html' title='end is just a one syllable'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SWIDzlO56EI/AAAAAAAAACk/_Yy30nmwHtQ/s72-c/P9020028.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-1114507861520385222</id><published>2008-12-28T17:16:00.000+01:00</published><updated>2008-12-28T17:35:36.781+01:00</updated><title type='text'>domdomdomdomdom</title><content type='html'>Dwa tygodnie w domu, w ojczyźnie znudzonych kibiców i klockowatych domów. Nie bardzo potrafię zrozumieć, czemu tak lubię to miasto. Jakoś wzrusza mnie ten małomiasteczkowy blichtr dni targowych, chyba jest coś krzepiącego w babach szepcących „papierosy, wódka”.  O tej porze roku Chełm uzbraja się w śliską warstwę lodu i zwały błota- tutaj się nie odśnieża chodników, ani nie posypuje asfaltu piaskiem, radź pan sobie sam. To miasto lenistwa, ludzie przyzwyczaili się i rzadko łamią nogi. Ktoś mi kiedyś nawet powiedział, że nie odśnieża przed domem w ramach buntu, a niech się wypierdalają mohery i zakopują gówniarze w samochodach ojców. A ja wiem, że mu się po prostu nie chce, tak jak się nie chce wszystkim w tym mieście. Nie chce im się chodzić do kina, pracować dłużej niż do 18tej, słuchać innego radia niż lokalne. Wszechobecna nuda, rozlana nad miastem jak formalina. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony, żadna metropolia nie skręci tak życiorysu jak prowincja. Ludzie stąd uciekają najdalej i najszybciej, rozumieją tylko radykalne metody. Dziewczęta żenią się z przystojniakami z Alaski albo przywożą do domu czarnoskóre dzieciątka, chłopcy- jak ten jeden podobno- rzucają studia i wraz ze swoim partnerem odkrywają prawdziwe powołanie i zakładają hodowlę pszczół na wsi. Nawet wielkomiejscy chuligani wydają mi się mniej odważni w porównaniu z tymi z mojego miasta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak na prawdę,  nocami chełm daje mi porządnie w kość, muszę się zmagać z tym, co w chwilach uniesienia nazywam lokalnym folklorem.&lt;br /&gt;Tłuste barmanki, obciśnięte ciasno złotymi paskami, takie, co zapomniały już co to farba do włosów i uśmiech- wyrzucają nas z barów za dziesięć druga. No jak tak można, no kto to widział, za dziesięć minut to mogłaby się zabawa całkiem rozkręcić, a one tymi swoimi miotłami groźno machają i powtarzają przez zaciśnięte zęby „zamykamy”.  Któregoś razu, trochę zamroczona, zaczęłam prosić- nie o dziesięć minut, tylko o ten pierdolony uśmiech, noc była mroźna (ale piękna), a ta tylko syczy i krząta się. Dziewczyna zdobyła się na grymas, który mógł wyrazić wszystko, ale na pewno nie wesołość.  Może za dużo wymagałam, praca w ciężkich warunkach, barmanka to gorzej niż górnik albo strażak. Na dodatek ci chłopcy w chełmie tacy brzydcy i pryszczaci, jakby to powietrze im źle robiło, ich podryw też kiepski, z czego tu się cieszyć. &lt;br /&gt;Ja nie mam tego problemu, bo jestem obiektem westchnień tylko pięćdziesięcioletnich koneserów taniej wódki i oryginalnych piękności. Mam w sobie coś, co przyciąga przeczołganych przez życie, wpadam im w oko od razu, szybko wyłapują z tłumu moją sylwetkę pochyloną nad piwem. Zaraz się przysiadają- tak jak Bogdan z Krzysztofem w zeszły wtorek. Bogdan mówił po rosyjsku, powtarzał po polsku parę zdań na krzyż. O tym, że Arturka ślicznego przywiózł do Białej Podlaski, że Bogdan to delikatny chłopiec, że J. jest fajna, a ja fajowa i najwspanialsza. Siedział tak długo, nalana twarz wypływała mu z kołnierzyka. Bo jeśli ludzie też mogą przybierać różne stany skupienia, to Bogdan był płynem, jakąś gęstą cieczą ubraną w przymałą koszulę i wycierane jeansy.  Patrzył na mnie złaknionym wzrokiem 60-letniego wilka o porcelanowych kłach, a ja czekałam, kiedy wreszcie postawi nam piwo. To się nie stało, więc my znalazłyśmy znajomych, usiedliśmy razem, Bogdan przyczłapał za nami, wciąż się uśmiechając. Widać potrzeba mu było męskiej reakcji, któryś z butnych dwudziestoletnich chłopców powiedział &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bogdan albo stawiasz albo wypierdalasz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Bogdan hop stóweczkę na stół, pijcie dzieci, zapamiętacie Bogdana do końca życia, bawcie się. Bogdan delikatny chłopiec z Łotwy, obraca się do mnie i kończy frazę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bogdan delikatny chłopiec, Bogdan grzmoci młode dziewczęta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jak zwykle powinnam się przestraszyć, a tylko zapaliłam papierosa. Bogdan i jego płynna sylwetka, jakże by on mógł kogoś skrzywdzić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SVepcQdRZCI/AAAAAAAAACc/ULVAz5sDv6I/s1600-h/100_0369.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 229px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SVepcQdRZCI/AAAAAAAAACc/ULVAz5sDv6I/s320/100_0369.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5284878990661739554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;plener, kiedy lokale zawodzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SVepcK5lznI/AAAAAAAAACU/3UzX1138qKM/s1600-h/Zdj%C4%99cie004.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SVepcK5lznI/AAAAAAAAACU/3UzX1138qKM/s320/Zdj%C4%99cie004.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5284878989169905266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bogdan&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-1114507861520385222?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/1114507861520385222/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=1114507861520385222' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/1114507861520385222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/1114507861520385222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2008/12/dwa-tygodnie-w-domu-w-ojczynie.html' title='domdomdomdomdom'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SVepcQdRZCI/AAAAAAAAACc/ULVAz5sDv6I/s72-c/100_0369.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-4660181340037118604</id><published>2008-12-20T12:57:00.000+01:00</published><updated>2008-12-20T13:27:24.914+01:00</updated><title type='text'>Widziałam wczoraj śmierć i doceniłam swoją młodość, już nigdy nie będzie tyle czasu na zachwyt.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUzd_hJPrHI/AAAAAAAAAB0/Et1zWQ4xugM/s1600-h/Snapshot_20081219_13.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUzd_hJPrHI/AAAAAAAAAB0/Et1zWQ4xugM/s400/Snapshot_20081219_13.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281840546297392242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rudolf  bigg uuuup!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUzi7OEN62I/AAAAAAAAACM/3je6n_O3PvU/s1600-h/IMG_0465.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUzi7OEN62I/AAAAAAAAACM/3je6n_O3PvU/s400/IMG_0465.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281845970014694242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kolejny ćesky element w moim pokoju. najlepszy z prezentów:)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUzi61-hyII/AAAAAAAAACE/aRj_BsTBJkc/s1600-h/IMG_0471.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUzi61-hyII/AAAAAAAAACE/aRj_BsTBJkc/s400/IMG_0471.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281845963548379266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Potwór coś. W trakcie tworzenia oglądałam "Plebanię". Misja edukacyjna nabrała kształtów:)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUzi60xK-aI/AAAAAAAAAB8/r-5fvas1lB4/s1600-h/Snapshot_20081220_3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUzi60xK-aI/AAAAAAAAAB8/r-5fvas1lB4/s400/Snapshot_20081220_3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281845963223923106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;alantan lovers&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej pędzimy dobre życie jak bimbrownicy pędzą bimber;) Piątek minął pod znakiem walki: K. walczyła z kacem, ja z lenistwem. Miałyśmy nawet mini laptop batelkę na oldschoolowe kawałki, zwyciężyły:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=kG_qcud1ShM"&gt;still d.r.e!&lt;3&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=-C2b8XWJnfE&amp;feature=related"&gt;R-DMC &lt;3&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=_wRkF0zYoDU"&gt;just a beautiful day&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-4660181340037118604?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/4660181340037118604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=4660181340037118604' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4660181340037118604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4660181340037118604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2008/12/widziaam-wczoraj-mier-i-doceniam-swoj.html' title='Widziałam wczoraj śmierć i doceniłam swoją młodość, już nigdy nie będzie tyle czasu na zachwyt.'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUzd_hJPrHI/AAAAAAAAAB0/Et1zWQ4xugM/s72-c/Snapshot_20081219_13.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-8871465177497933688</id><published>2008-12-18T00:29:00.000+01:00</published><updated>2008-12-18T01:24:07.925+01:00</updated><title type='text'>fajnie</title><content type='html'>Poczułam dzisiaj polską siłę militarną. Idąc zajęcia wpadłam w masę świeżo upieczonych żołnierzy. Zainteresowali się, pytali gdzie idę, chwalili fryzurę i niebieskie oczy, prosili o numer. Nawet ustępowali miejsca, kłaniając się i chichocząc. Chłopcy w mundurach są tacy odważni i butni, moro daje im czar najlepszych podrywaczy. Uśmiechali do mojej płci i ja się śmiałam do ich wyszorowanych butów, co za pyszna konwencja.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie mam teraz tak dobre, że kolana miękną. Robię głupstwa, słucham funku i kiwam głową w autobusach. Do tego pomogłam K. i pobawiłam się w Pigmaliona:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUmRW9_RemI/AAAAAAAAABk/YZQ5gu23Spc/s1600-h/IMG_0445.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUmRW9_RemI/AAAAAAAAABk/YZQ5gu23Spc/s400/IMG_0445.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280911861851716194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To mój prawnik- alkoholik o kolagenowych ustach. Chce zmienić swoje życie, ale zamiast kupić cisowiankę dla dzieci w Sudanie, kupuje 0,7 i wypija je duszkiem chowając się w łazience. Ktoś dostanie go w prezencie, mam nadzieję, że bez mojej ponurej wizji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i nareszcie spełniam swoje marzenia. Rzuciłam pracę, kupiłam sobie jajko- niespodziankę, pomalowałam paznokcie, zrobiłam sobie zdjęcie na tle naszej meblościanki. Życie jak gaz rozweselający. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUmSl12uwYI/AAAAAAAAABs/G8exytPABvM/s1600-h/Snapshot_20081218_12.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUmSl12uwYI/AAAAAAAAABs/G8exytPABvM/s320/Snapshot_20081218_12.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5280913216878068098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=tmk30mvVz3Y"&gt;:)&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-8871465177497933688?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/8871465177497933688/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=8871465177497933688' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8871465177497933688'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/8871465177497933688'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2008/12/fajnie.html' title='fajnie'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUmRW9_RemI/AAAAAAAAABk/YZQ5gu23Spc/s72-c/IMG_0445.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-73365752489721741</id><published>2008-12-15T00:49:00.000+01:00</published><updated>2008-12-15T02:38:50.897+01:00</updated><title type='text'>maria</title><content type='html'>Jestem niespełnionym marzeniem mojej matki, niezrealizowanym lepszym życiem. Miało być całkiem inaczej. Przecież matka tak czule się głaskała po brzuchu i planowała mnie całkiem inaczej. Miałam mieć jasne włosy i szelmowski uśmiech, które idealnie pasowałyby do salonowych dekoracji. Prawniczka, lekarz, personality wyższej klasy średniej. Szyk, elegancja, wczasy za granicą. Matka układała ten życiorys dokładnie tak, jak teraz się pisze cv, świetlana przyszłość czeka tego dzidziusia, już ja się postaram, tak miała mawiać w trakcie ciąży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  Te projekcje krążyły jednak tak naprawdę wokół niej. Nigdy nie chodziło o mój sukces, raczej o jej wygodę i poczucie wartości. Szybko to odczułam, jeszcze chyba w przedszkolu, przy okazji standardowej uroczystości. Ja recytowałam banalny wierszyk o kocie-patriocie. Robiłam to fatalnie, dukałam słowa, przeciągałam sylaby w tej ohydnej dziecięcej manierze, dwa razy zrobiłam nawet brzydkie pauzy. Zdecydowanie odstawałam od innych dzieci. Matki jednak patrzyły na mnie z zazdrością, bo ona na tę okazję wykombinowała mi spódnicę ze sztruksu prosto z peweksu i elastyczne rajstopki. Samotna, twarda, zaradna, mój fatalny występ był jej sukcesem. &lt;br /&gt;Potem już było tak zawsze, z tą różnicą, że matka zmieniła reguły gry. Ja też musiałam być najlepsza. Wychodziło z różnym skutkiem. Co prawda szybko nauczyłam się czytać i pisać, ale na kartkówkach zawsze ściągałam, kombinowałam, kręciłam się na drewnianym krzesełku i udawałam nagłe przebłyski inteligencji sięgając po teatralne gesty. Wznosiłam nagle ręce do góry, łapałam się się za podbródek gestem filozofa, wystawiałam język notując w zeszycie. Z perspektywy czasu wydaje mi się to dość komiczne, ale wtedy tylko ta ściana ruchów chroniła mnie od demaskacji. Przy odpowiedziach ustnych nie radziłam sobie; to przedszkolne dukanie weszło mi najwyraźniej w krew. Mówiłam od rzeczy, myliłam daty, pojęcia, nie potrafiłam wskazać Brazylii na mapie zatytułowanej „Brazylia”.  Na kartkówkach radziłam sobie przy pomocy harmonijek, linijek, karteczek, popisanych długopisem nadgarstków. Różnica pomiędzy tym, co mówiłam, a tym, jak pisałam była bardzo wyraźna. Dzięki aktorstwie sprawiłam, że nauczyciele uznali mnie za dziecko z potencjałem, jednak nieśmiałe i dziwaczne, typ smętnego naukowca nieprzystosowanego do życia. Podstawówkę skończyłam z wybłaganym czerwonym paskiem, później nauczyciele byli dużo bardziej nieufni.  Podejrzewam, że orientowali się od razu w tej mojej naiwnej grze. Jednak zeszyty prowadziłam starannie, tematy podkreślałam staranną linią żel-pena, używałam precyzyjnie korektora (każde jego rozmazanie doprowadzało mnie do pasji, wyrywałam wtedy kartki i z kaligraficzną skrupulatnością przepisywałam strony) i malowałam kwiatki na marginesach. Zawsze byłam przygotowana. Moim głównym źródłem wiadomości były grube klasery „świata wiedzy”. Często nawet nie czytałam artykułów tylko od razu je przepisywałam.  W każdym razie ta moja nijaka staranność sprawiała, że nauczyciele przymykali na wszystko okno. Podejrzewam, że chodziło o to, że w ogóle próbowałam, że nadrabiałam braki w inteligencji tym żel-penem i korektorem. Byłam wtedy nastoletnią boginią przeciętności, a matka była ze mnie dumna bo nigdy nie byłam bohaterką wywiadówki. Dla niej oznaczało to prostą drogę do studiów prawniczych. &lt;br /&gt;Byłam za to dość towarzyska. Z początku dzieci mnie nie lubiły, wydawało im się, że zadzieram nosa no i odstręczało je moje zachowanie na lekcjach. To chyba ta gestykulacja. Jednak- do tej pory nie wiem jakim cudem- zdobyłam spore grono koleżanek. Razem skakałyśmy w gumę. Miałam farta, bo dobrze skakałam i nie oszukiwałam. To było wtedy dość ważne. Później ktoś puścił plotkę, że jestem lodziarą i koleżanki uciekły. A ja wtedy nie wiedziałam nawet, co znaczy „robienie loda”. &lt;br /&gt;W życiu pozaszkolnym okazałam się być pojętną uczennicą, prędko nauczyłam się przeciągle mówić „oj weź!”, żartować używając słowa „pizdeczka”.  Jako nastolatka, zaczęłam umiejętnie dobierać sobie lekturę. Wiedziałam kiedy przestać czytać „popcorn” na rzecz „miss nastolatek”, a później „cosmopolitan”. Moją ulubioną książką były „dzieci z dworca zoo”. Dramaturgia narkomanii bardzo mnie fascynowała, czytałam też pamiętnik narkomanki i tym podobne. Śmierć, strzykawki, zagrożenie, seks, to wszystko jakoś mnie przyciągało. Teraz myślę, że to są złe książki dla młodzieży, antybohater staje się bohaterem. Narkoman prowadzi życie pełne przygód, nagłych zwrotów akcji, tego mi wtedy brakowało. Też chciałam być zbuntowana. Zaczęłam wyrażać swoją indywidualność pisząc wiersze na ścianach klatek, przekłuwając sobie pępek w toalecie i słuchając Limp Bizkit. Marginesy kartek zeszytów zaczęły roić się od fantasmagorycznych wizji, żelpenowskich grobów i bezlistnych drzew. &lt;br /&gt;Wiedziałam, że wyładniałam, że mam fajne sterczące piersi i pieprzyk nad pupą, że umiem kusząco rozchylać usta. Koleżanki dalej mnie nie lubiły, dyskutowały o mnie w ubikacji, wypisywały nawet różne świństwa na drzwiach toalet. Ale mnie to nie ruszało, pokazywałam im fakowkę i nie wdawałam się w dyskusje. Wiedziałam, że jestem inna i lepsza od nich, glany dawały mi pewność siebie i 3cm wzrostu. Zaczęłam słuchać trochę cięższej muzyki, machałam włosami do ochrypłych norweskich głosów i ekscytowałam się czernią. Jednocześnie coraz pilniej wypełniałam swoje szkolne obowiązki, referaty, prace dodatkowe, ściągałam je z internetu i zbierałam piątki. Znów nauczyłam się lawirować, wykorzystywać w negocjacjach dekolt i spodnie-biodrówki. Wszyscy wiedzieli, że jestem średnią uczennica, ale za fanatyzm w odrabianiu prac domowych wywalczyłam czerwony pasek. Matka mdlała z dumy, chociaż coraz mniej ją cieszyło chowanie pod dachem czarnowłosego potwora. Kłóciłyśmy się, głównie o ciuchy i internet. Nienawidziłam jej. Raz nawet próbowałam ją otruć, do zupy wlałam jej butelkę kropli nasercowych. Oczywiście przeżyła.&lt;br /&gt;    Nie chodziłam na koncerty ani na imprezy, za to wciąż przesiadywałam na tematycznych forach. Lubiłam te o fantastyce i metalu, tam dziewczyn było niewiele. Jak wrzuciłam swoje zdjęcie na tle firanki i parapetu, zrobiłam furorę. Chłopcy wysyłali mi gratulacje, że tak mnie ładnie bozia stworzyła, a ja już wtedy wiedziałam, że nie jestem fajna. Ja byłam zajebista. Nawiązałam mailowy romans z Maćkiem z drugiego końca Polski. Na komunikatorach pisaliśmy sobie różne świństwa, co by było gdyby, co by mi zrobił, w co jest ubrany i jak bardzo mnie kocha. Nie mieliśmy odwagi do siebie dzwonić. Tylko smsy i gadu-gadu. Bardzo chciałam do niego pojechać, ale matka była nieubłaganą suką. Za bardzo ją przyzwyczaiłam do swojego siedzenia w domu. &lt;br /&gt;Miałam 17 lat, byłam dziewczyną z marginesu- spisywałam swoje myśli na bokach kartek zeszytów a4, przylepiałam suicydalne zdania do tablicy korkowej. Byłam buntowniczką, ale zawsze kupowałam bilety w autobusach. Oglądałam dużo horrorów. Maciek znikł z mojego życia bo przeprowadził się. W nowym mieszkaniu rodzice nie założyli mu internetu. Było jednak paru innych, mieli łacińsko brzmiące nicki i długie włosy. Nocami, wkładałam dłoń pod gumkę piżamy i płakałam. Tak bardzo chciałam dotknąć choć raz tych włosów.  &lt;br /&gt; Maturę napisałam średnio. Okazało się, wykorzystywanie Internetu jako głównego źródła wiedzy nie było zbyt rozsądne. Matka wzdychała, ale chyba zorientowała się, że nie będę dobrą córką. Wysłała mnie na studia do prywatnej uczelni. Kosmetologia, zawsze to jakiś zawód. Mieszkałam wciąż z matką. Udało mi się zdobyć paru znajomych. Miałam dwie wierne koleżanki, widziały we mnie intelektualną boginię- one ukończyły ledwo liceum ekonomiczne, a ja byłam z ogólniaka. Wciąż dużo dyskutowałam na moich forach. To był już zresztą mój obowiązek, byłam adminem. Userzy płaszczyli się przede mną, flirtowali. Nigdy z nikim się nie całowałam, a miałam kilkudziesięciu wielbicieli. Z jednym postanowiłam się spotkać. To mój dzisiejszy mąż, Przemek. Szybko poszliśmy do łóżka. Byłam przerażona. Już wiedziałam, czemu określenie „fiut” jest obraźliwe, nie widziałam nigdy wcześniej niczego tak brzydkiego. Przemek skończył technikum samochodowe, ale interesował się Egiptem. Lubił patrzeć w gwiazdy i piwo Lech. Po trzech miesiącach okazało się, że jestem w ciąży, chociaż on mówił, że zdążył. Ja miałam doła, bałam się powiedzieć matce. Niebezpodstawnie. Gdy zorientowała się, że rośnie mi brzuch, zrobiła mi piekielną awanturę. Uderzyła mnie nawet wałkiem w pępek, żeby zabić diabelskiego bękarta. Tak mówiła wtedy, tak określała moją śliczną kruszynkę, moją maleńką Dominiczkę. Jeszcze bardziej ją wtedy znienawidziłam. Matka kazała nam wziąć ślub. Na wesele wzięła pożyczkę z providentu. Traktowała mnie źle, nawet po naszym weselu mówiła, że jestem dziwką, że jestem głupia, że puściłam się z chłopakiem z internetu. Na szczęście nie mieszkam już z nią. Mam m2 i nowe meble z blackredwhite. Mam Przemka i Dominisię. Obiecałam sobie, że moja dzidzia będzie miała świetlaną przyszłość, będzie mądra- najmądrzejsza! Wychowam ją zupełnie inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                                   Maria z Mińska Mazowieckiego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUW0nRVczsI/AAAAAAAAABc/oujQncNsVQg/s1600-h/mojedziecko.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 275px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUW0nRVczsI/AAAAAAAAABc/oujQncNsVQg/s400/mojedziecko.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5279824724923043522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-73365752489721741?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/73365752489721741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=73365752489721741' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/73365752489721741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/73365752489721741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2008/12/jestem-niespenionym-marzeniem-mojej.html' title='maria'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SUW0nRVczsI/AAAAAAAAABc/oujQncNsVQg/s72-c/mojedziecko.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-6690718238729921342</id><published>2008-12-14T23:10:00.000+01:00</published><updated>2008-12-14T23:34:02.809+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Kto by pomyślał, ja i fartuszki, fatałaszki, ułożone równo w stosy książki, pomyte gary. Rozpaczliwie czepiam się banału, ścielenia łóżka i gotowania obiadów, prasowania ubrań i chodzenia po zakupy. Czepiam się, bo się boję, coraz bardziej odrywam się od rzeczywistości. Nie rozumiem tego co dzieje się wokół mnie, idę Królewską i mam wrażenie, że to wszystko nie istnieje na prawdę.  Coraz bardziej zamykam się w sobie, myśli plączą mi się, zapalają od siebie jakimś dziwnym fanatyzmem. Przez cały dzień z niecierpliwością czekam na moment, kiedy zostanę sama ze sobą, kiedy zapalę papierosa, zacznie się jazz i będę myśleć. Wtedy odkrywam w sobie człowieka, łapię się mocno palcami za skórę aż zapiecze, patrzę w lustro i oglądam rozszerzone źrenice, dziwię się temu, jak szybko rosną mi paznokcie i jak szybko potrafię się rozzłościć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś mnie wysysa, zabiera mi siły, zabiera mi wenę, zabiera mi pisanie. Zamiast tego zostawia patetyczny smak w ustach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-6690718238729921342?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/6690718238729921342/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=6690718238729921342' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6690718238729921342'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/6690718238729921342'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2008/12/kto-by-pomyla-ja-i-fartuszki-fataaszki.html' title=''/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-4282443506592206443</id><published>2008-11-20T18:36:00.001+01:00</published><updated>2008-11-20T19:03:18.591+01:00</updated><title type='text'>implikacja optymistyczna</title><content type='html'>&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 9"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 9"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:/Users/nadzieja/AppData/Local/Temp/msoclip1/02/clip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:donotoptimizeforbrowser/&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;   Śniło mi się, że każdego dnia chudłam 300 gram, to był sen czysty i miękki. Wyobrażałam sobie kształt ciężaru: 300 gram cukierków na wagę, 300 gram dyskotekowego proszku dla smutnych dziewcząt, 300gram tkanki płodu i czułam, że mogę wszystko bo jestem wszystkim, zwykłą masą, którą przyciąga ziemia. W życiu bym nie powiedziała, że uczucie bycia plazmą jest tak przyjemne. Sen mnie pochłania coraz bardziej, mogę nie budzić się do piętnastej. Nie potrzebuję dragów ani internetu, żeby mieć swoją alter-rzeczywistość, ona mnie nawiedza pod pościelą.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;A gdy się budzę, jest Wwa. Żadne inne miasto nie kurczy mi tak kiszek, nie sprawia, że tak uważnie patrze pod nogi i jednocześnie tak często zadzieram głowę do góry. Ostatnio jechałam autobusem 116, na przeciw mnie dwie staruszki. Patrzą na moją grzywkę dość podejrzanie, wreszcie jedna mówi: cacy robota, świetny fryzjer, pani całkiem jak nasza krysia wygląda. Ja wreszcie pytam uprzejmie, choć z dystansem o krysię, a one, że to ich siostra, co w getcie umarła. Takie rzeczy tylko w tym mieście.&lt;br /&gt;Bo o ile inne polskie metropolie mogą mieć charakter, o tyle Warszawa ma charakterek- ma jednocześnie coś z typa spod ciemnej gwiazdy i damy na salonach. Kocham ją, ale to miłość trudna, niekiedy mam nawet wrażenie, że nieodwzajemniona. Czasami ciągamy się za włosy i robimy sobie psikusy.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Czuję, że mogę tu pędzić dobre życie, że uda mi się znaleźć niszę dla siebie, miejsce-granicę pomiędzy "elo i nie-elo", próg pomiędzy ważnym i błachym. Na razie jest nieźle,patronem naszych sukcesów jest:&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SSWk0m6W2BI/AAAAAAAAABM/oscqhugfHyQ/s1600-h/IMG_0430.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 181px; height: 216px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SSWk0m6W2BI/AAAAAAAAABM/oscqhugfHyQ/s200/IMG_0430.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5270800162612500498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;pełna lodówka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SSWk0hGTefI/AAAAAAAAABE/yopznArJtwg/s1600-h/snilo+sie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 186px; height: 170px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SSWk0hGTefI/AAAAAAAAABE/yopznArJtwg/s200/snilo+sie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5270800161051998706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;i bulbazaur.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-4282443506592206443?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/4282443506592206443/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=4282443506592206443' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4282443506592206443'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/4282443506592206443'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2008/11/implikacja-optymistyczna.html' title='implikacja optymistyczna'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_dsmmQfaEooQ/SSWk0m6W2BI/AAAAAAAAABM/oscqhugfHyQ/s72-c/IMG_0430.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4381609589978426359.post-7603167397724359983</id><published>2008-11-13T15:50:00.000+01:00</published><updated>2008-11-13T15:51:07.246+01:00</updated><title type='text'>wilczki</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: webdings;"&gt;&lt;span&gt;Wilczki, wyjecie, aż drżą mi szyby. Wyjecie do lepszego życia i patrzycie tęskno w niebo. Chce wam się miłości do końca życia, kolacji przy świecach albo fantazyjnego seksu, przystojniaczka o gładkich dłoniach i zamglonych oczach. Dotykacie swoich policzków i liczycie, że komuś wpadną w oko te żyłki przy powiekach, że kogoś zauroczy wasz celluit i obgryzione paznokcie. Oglądacie się za sobą na ulicach, ale pupa, ale fajne buty, musi być fajnym wilkiem. Ślinicie się do siebie w miejskich klubach dla wilków, okrążacie i obwąchujecie się, dajecie sobie numery telefonów i bawicie się w wieczne milczenie. Czasami dobieracie się w pary i&lt;span&gt; &lt;/span&gt; na przyjęciach obnażacie zęby w uśmiechu, tak wam dobrze, liżecie się po pyskach, a inne wilki charczą w zachwycie. A potem zamykacie się w łazienkach i wyjecie siadając na pralkach, wyjecie i oglądacie jedynkę po dwudziestej, szukacie bliskości w filmach z życia wzięte, bo rzeczywistość trochę bardziej obca.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: webdings;"&gt;&lt;span&gt;Wyjecie wszyscy, a najgłośniej wyją wilki, które chcą najwięcej, bo strumienia myśli, czegoś więcej niż ładny sweterek i uśmieszki w kinie, chcą dokańczania sobie myśli i konsensu ciał. Chcą telefonów, które dzwonią.&lt;/span&gt; &lt;span&gt;Tworzenia arcydzieła z codzienności.&lt;/span&gt; &lt;span&gt;Chcą wilczego mięsa zamiast maskotek.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: webdings;"&gt;&lt;span&gt;Nie da się,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: webdings;"&gt;&lt;span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: webdings;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: webdings;"&gt;&lt;span&gt;będziemy wyć całą wieczność&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4381609589978426359-7603167397724359983?l=kurwix.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kurwix.blogspot.com/feeds/7603167397724359983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4381609589978426359&amp;postID=7603167397724359983' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7603167397724359983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4381609589978426359/posts/default/7603167397724359983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kurwix.blogspot.com/2008/11/wilczki.html' title='wilczki'/><author><name>nadzieja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12349702358401613145</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
